Nicpoń "schodzi z radarów". Koniec kariery internetowego bohatera skrajnej prawicy

Artur Nicpoń kończy prowadzeniem bloga i działalnością publiczną. To koniec kariery kontrowersyjnego działacza PiS?
Artur Nicpoń kończy prowadzeniem bloga i działalnością publiczną. To koniec kariery kontrowersyjnego działacza PiS? Fot. pis.olesnica.pl
Bloger i działacz PiS Artur Nicpoń jeszcze do niedawna chciał zabić premiera Donalda Tuska jak psa, kazał Żydom "wypierd...ć", groził policjantom po Marszu Niepodległości. Ale właśnie stracił rezon i zapowiada, że kończy z polityką i blogowaniem.

Artur Nicpoń, kontrowersyjny prawicowy bloger i lokalny działacz Prawa i Sprawiedliwości z Dolnego Śląska ogłosił, że kończy z działalnością publiczną. "Schodzę z radarów, tzn. rezygnuję nie tylko z prowadzenia bloga, ale i wszelkiej działalności publicznej i politycznej" - napisał na swojej stronie. Wcześniej to dzięki niej zrobiło się o nim głośno, gdy zaczął publikować na swoim blogu wpisy pełne antysemickich haseł i nienawiści wobec przeciwników politycznych.



Bohater po Marszu...

To Nicpoń "zasłynął" tym głośnym wpisem po Marszu Niepodległości: "na czele pochodu nie szedł nikt z różańcem - czyli pokornego serca i łatwy do spałowania, za to jakieś 30 tysięcy wkur...ych chłopaków prosto z sal MMA itp. mordobić. I te chłopaki by tych gliniarzy rozerwały na strzępy". W jego wpisach na blogu nie zabrakło też nazywania funkcjonariuszy "psami Donalda Tuska". Działacz PiS groził im, że "zapłacą straszną cenę".

Jednoznaczne ostrzeżenie kierował też pod adresem Żydów, którym radził "wypierd...ć" z naszego kraju. W swojej krótkiej karierze blogera Nicpoń rozważał też możliwość rozpisania referendum nad... zabiciem premiera Donalda Tuska jak psa. Gdyby to referendum okazało się wiążące, lokalny polityk uczył swoich sympatyków, jak można w łatwy sposób zdobyć broń.

Gdy sprawą zajęły się media, na blogu Artura Nicponia tego typu treści jednak zniknęły. A prezes PiS Jarosław Kaczyński osobiście zbadał sprawę lokalnego działacza i postanowił zawiesić go w prawach członka swojego ugrupowania. Zajął się nim także rzecznik dyscypliny partyjnej.

"Przepraszam"

Teraz Nicpoń przeprasza partię za kłopoty, których mógł jej przysporzyć. Zapowiada też, że kończy z blogowaniem. "Nie będę komentował, czy prostował kłamstw i manipulacji na mój temat, rozpowszechnianych przy okazji ostatniej medialnej zadymy, bo trzeba albo durnia, albo wyjątkowo złej woli, żeby nie rozumieć tego, co pisałem w swoich tekstach. Wszystko to jednak spowodowało różnego rodzaju uciążliwe szykany wobec mojej rodziny, w tym nawet wobec moich dzieci. Tu nie chodzi o mnie, ale to są zbyt duże koszty, których nie zamierzam mojej rodzinie przysparzać" - napisał w swoim ostatnim poście.
Trwa ładowanie komentarzy...