W plebiscycie TVP na Sportowca Roku nie ma paraolimpijczyków. "I tak po Londynie zmienia się na lepsze"

Wyścig handbike'ów na Igrzyskach Paraolimpijskich w Londynie. Po lewej Tomasz Hamerlak, reprezentant Polski.
Wyścig handbike'ów na Igrzyskach Paraolimpijskich w Londynie. Po lewej Tomasz Hamerlak, reprezentant Polski. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
W finałowej dwudziestce Plebiscytu "Przeglądu Sportowego" i TVP na Najlepszego Sportowca Roku nie ma żadnego paraolimpijczyka – alarmuje nasz bloger, Bartłomiej Skrzyński. – Rozmawiałem z organizatorami Plebiscytu i wiem, że w tym roku mają zostać przyznane dwie nagrody dla niepełnosprawnych sportowców, a nie jedna jak zwykle – cieszy się jednak wiceprezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Robert Szaj.

Kilkutygodniowa dyskusja, która przetoczyła się przez media podczas paraolimpiady w Londynie poszła na marne?

Zaraz po przeczytaniu wpisu waszego blogera sprawdziłem, jak wygląda tegoroczny konkurs. Rozmawiałem z organizatorami Plebiscytu i wiem, że w tym roku mają zostać przyznane dwie nagrody dla niepełnosprawnych sportowców, a nie jedna jak zwykle. Niestety, nie mogę powiedzieć kto to będzie, bo ma to być niespodzianka. W zeszłym roku miałem trochę żal do organizatorów, że nie było nagrody dla najlepszego niepełnosprawnego sportowca, ale teraz naprawiają to zaniedbanie. Jestem optymistą.

Ale czy nie brakuje panu paraolimpijczyka w tej dwudziestce, z której widzowie i czytelnicy mogą wybierać Najlepszego Sportowca Roku?

Obawiam się, że nawet gdyby nasi sportowcy byli w tym zestawieniu, nie mieliby dużych szans w głosowaniu. Taką prawidłowość obserwujemy zresztą w konkursach regionalnych, na najlepszego sportowca województwa. Choć na przykład Rafała Wilka nie trzeba nikomu przedstawiać, to paraolimpijczycy są wciąż mało rozpoznawalni. W końcu z Igrzysk Paraolimpijskich nie było transmisji telewizyjnych. Liczę jednak, że to będzie się zmieniało, bo z tego co wiem, Telewizja Polska już stara się o prawa do transmisji kolejnych igrzysk. Przed Londynem nie mogłem dodzwonić się do kierownictwa TVP Sport, teraz dyrektor redakcji sportowej TVP Włodzimierz Szaranowicz sam zaprosił mnie na kilka spotkań.

Czyli jednak coś się zmienia.

Zajmując się sportem niepełnosprawnych na co dzień widzę różnicę. Jeszcze kilka miesięcy temu miałem poważne problemy z przebiciem się do decydentów, a jak już to się udawało, to spotykałem się z obojętnością. Teraz z dotarciem do ważnych ludzi w TVP nie ma problemu - jestem już po kilku, czy nawet kilkunastu rozmowach i wyniki są obiecujące. Rozmawiałem też z przedstawicielami podmiotów, które wsparłyby finansowo programy telewizyjne o sporcie paraolimpijskim, bo wiemy jak wygląda sytuacja telewizji publicznej.

Zobacz też: Paraolimpijczycy już w Polsce. Ani prezydent, ani premier nie pojawił się na lotnisku

Jest postęp w podejściu do niepełnosprawnych sportowców, ale choć jestem zawsze optymistą, to wiem, że nie będzie on natychmiastowy. Na przykład nadal są i będą problemy ze środkami finansowymi. Nikt nie oczekiwał, że po igrzyskach nagle staniemy się bogatą organizacją. Już teraz wiemy, że środki na sport niepełnosprawnych będą mniejsze niż w zeszłym roku. Tak wynika z dokumentów przedtawionych przez Ministerstwo Sportu na sejmowej komisji.

Jednak jeszcze przed igrzyskami nie było mowy o zrównaniu nagród dla medalistów Igrzysk Olimpijskich i Igrzysk Paraolimpijskich. Tymczasem w październiku minister sportu Joanna Mucha podpisała rozporządzenie, które te kwoty zrównuje i to z mocą wsteczną, bo także za Londyn. Dziś w Sejmie odbyła się uroczystość, na której wręczono nagrody finansowane przez Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. To są naprawdę zmiany w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że po kolejnych Igrzyskach Paraolimpijskich będzie jeszcze lepiej ze świadomością społeczną.
Trwa ładowanie komentarzy...