Ludzie od lat pytali mnie, dlaczego nie chcemy zarobić więcej pieniędzy. Powiedziałbym, że staram się zbudować biznes na dłuższą metę i to jest wyraźnie lepsza strategia
Po co komu debiut?
Mark Zuckenberg, założyciel i szef Facebooka przez lata oddalał od siebie wizję wejścia na giełdę. Przyszedł jednak czas, gdy giełda potrzebuje Facebooka, stan Kalifornia potrzebuje debiutu, a sam Facebook potrzebuje sukcesu na giełdzie. Rynkowe huśtawki nastrojów nie wpływają dobrze na wyceny spółek i nastroje inwestorów. Amerykańskiej giełdzie przyda się więc jakaś złota rybka, która może spełnić przynajmniej jedno życzenie: życzenie zysku. Zdaniem analityków po debiucie wartość FB może wynieść nawet 100 mld dolarów. Na takim obrocie sprawy zyskaliby wszyscy akcjonariusze, w tym pracownicy firmy, do których należy pakiet 30 proc. akcji. Zyskałaby też słoneczna, zadłużona Kalifornia
Od lat walczący z kryzysem stan może zyskać na pojawieniu się na parkiecie społecznościowego giganta – i to wcale nie dzięki inwestycji w spółkę. Z wyliczeń amerykańskiego Biura Analiz Legislacyjnych wynika, że do budżetu stanu może wpłynąć dodatkowo nawet kilka miliardów dolarów dodatkowych pieniędzy z samych podatków od zysków z giełdy. Dziura budżetowa Kalifornii wynosi obecnie 9,2 mld dolarów.
800 milionów użytkowników
Połowa z nich loguje się w serwisie codziennie
Przeciętny użytkownik ma 130 znajomych
Dziennie publikuje się ponad 250 milionów zdjęć
350 milionów użytkowników korzysta z Facebooka przez telefony komórkowe
Sukces na giełdzie jest potrzebny Zuckenbergowi głównie ze względu na rosnącą konkurencję ze strony Google. Oprócz wyszukiwarki i poczty elektronicznej, spółka uruchomiła swój portal społecznościowy Google+, a ostatnio ściśle połączyła go z wyszukiwarką, by nie dać użytkownikom szansy na odpłynięcie w stronę konkurencji. Jak zgodnie potwierdzają źródła serwisu AllThingsD Facebook zamierza przeprowadzić tradycyjną ofertę swoich akcji. Mówi się, że w transakcji mogą doradzać wielkie banki z Wall Street, m.in. Goldman Sachs i Morgan Stanley.
Co dzieje się w internecie w 60 sekund?




