Pałac Kultury, Kolumna Zygmunta, syrenka i inne symbole Warszawy zarobią na wizerunku kosztem artystów?

Pałac Kultury i Nauki już zarabia. Czy kolejne symbole Warszawy pójdą jego śladem?
Pałac Kultury i Nauki już zarabia. Czy kolejne symbole Warszawy pójdą jego śladem? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Gabinet prezydenta Warszawy chce rozszerzyć listę obiektów objętych ochroną wizerunku. Do Pałacu Kultury i Nauki mogą dołączyć czołowe symbole miasta. – To zabójstwo dla lokalnych artystów i naszej branży – mówią twórcy designerskich sklepów z pamiątkami.

Wniosek o rozszerzenie listy złożył w gabinecie prezydenta Zarząd Terenów Publicznych. Na rozpatrzenie propozycji gabinet daje sobie kilka tygodni.



- Chcemy chronić wizerunek symboli miasta. Taką ochroną jest objęty w tej chwili m.in. herb - każdy, kto chce go wykorzystać, musi wystąpić o zgodę. Podkreślam, że nie chodzi tu o źródło dochodu, ale o ochronę symboli – mówi w rozmowie z naTemat.pl Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. Uspokaja, że prywatne wykorzystanie wizerunku nie będzie zagrożone. - Oczywiście nie dotknie to w żaden sposób turystów czy mieszkańców, którzy zechcą zrobić sobie z danym obiektem zdjęcie i wrzucić je na Facebooka – mówi Jarosław Jóźwiak.

Czytaj również: Jarosław Trybuś: "Warszawa to mieszanka wstydu i zachwytu"

Tomasz Koellner
prawnik z Kancelarii Markiewicz & Sroczyński

Budynek czy pomnik stanowiący ikonę miasta nie powinien zostać zastrzeżony w Urzędzie Patentowym. Jego wizerunek powinien należeć do domeny publicznej, a prawo własności intelektualnej nie powinno służyć jego zawłaszczaniu.

Sprawa nabrała rozgłosu, gdy spółka zarządzająca Pałacem Kultury i Nauki zażądała wycofania okładki książki „Wieża komunistów” Witolda Gadowskiego z wizerunkiem pałacu, a w jej obronie zainterweniował PiS, twierdząc, że zarzuty były celowe, bo książka jest krytyką partii rządzącej. Podobny problem jest z okładką „Zgreda” Rafała Ziemkiewicza. Okazało się, że wydawca, Zysk i S-ka, nie skonsultował się ze spółką zarządzającą PKiN w kwestii wykorzystania wizerunku.

PKiN jest w tej chwili jedyną instytucją samorządową, posiadającą znak towarowy zastrzeżony w Urzędzie Patentowym. Zarząd zastrzega na swojej stronie internetowej, że „przysługują mu wyłączne prawa do znaku towarowego, jakim jest wizerunek Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, jak też symbole graficzne i przestrzenne oraz zdjęcia nawiązujące do niego”. Koncesje są płatne, a ceny ustala się w negocjacjach. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", roczny dochód PKiN z licencji to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Nie wiadomo, jaką kwotę wydawnictwo będzie musiało zapłacić PKiN. "Okładkę 'Wieży komunistów' zmieniliśmy, uznaliśmy, że warto wykazać się dobrą wolą oraz - co równie ważne - trudno powiedzieć co tak naprawdę stoi za tą sprawą" - pisze w mailu rozesłanym do mediów Tomasz Zysk, sekretarz redakcji wydawnictwa Zysk i S-ka.

Czytaj również: Jarek Zuzga: Pałac nielegalny, dworzec podziemny

Dominika Szaciłło
galeria pamiątek artystycznych Prima Sort

Całkowicie rozumiem, że o przestrzeń publiczną należy dbać. Jednak moim zdaniem to, co robi spółka zarządzająca PKiN, nie jest podyktowane dbałością o dobre imię Pałacu. Jest sposobem osiągnięcia dodatkowych, całkowicie nienależnych korzyści.

- Całkowicie rozumiem, że o przestrzeń publiczną należy dbać. Jednak moim zdaniem to, co robi spółka zarządzająca PKiN, nie jest podyktowane dbałością o dobre imię Pałacu. Jest sposobem osiągnięcia dodatkowych, całkowicie nienależnych korzyści. Jest to też według mojej wiedzy działanie bezprawne, a spółka korzysta z niewiedzy podmiotów w tym zakresie – uważa Dominika Szaciłło z galerii pamiątek artystycznych Prima Sort. Promowała m.in. projekt Kwiatowy Pałac Kultury aktorki Moniki Mrozowskiej. – Konsultowałam moje produkty z Rzecznikiem Patentowym i jestem zupełnie spokojna o ten wzór. Kwiatowy Pałac Kultury to artystyczna wizja Moniki i takiej interpretacji nikt nikomu zabronić nie może – mówi w rozmowie z naTemat.pl Dominika Szaciłło.

Z podobnymi problemami mogą się wkrótce zetknąć ci, którzy będą chcieli wykorzystać komercyjnie wizerunek Kolumny Zygmunta, pomnika Mickiewicza, Syrenki czy Grobu Nieznanego Żołnierza. Te obiekty znalazły się w propozycji Zarządu Terenów Publicznych. - Kwestia finansowa jest istotna, ale nie o pieniądze tylko chodzi. Zastrzeżenie wizerunku symboli charakterystycznych dla miasta chroni je przed wykorzystywaniem w nieodpowiednich kontekstach: wulgarnym czy obraźliwym - mówi Renata Kaznowska, dyrektor Zarządu Terenów Publicznych, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Czytaj również: Pomysł na święta. Gdzie upolować w weekend designerski prezent


- Budynek czy pomnik stanowiący ikonę miasta nie powinien zostać zastrzeżony w Urzędzie Patentowym. Jego wizerunek powinien należeć do domeny publicznej, a prawo własności intelektualnej nie powinno służyć jego zawłaszczaniu. Tymczasem odpowiada to intencji zarządcy PKiN-u – komentuje dla naTemat.pl Tomasz Koellner, prawnik z Kancelarii Markiewicz & Sroczyński.

Tomasz Koellner
prawnik z Kancelarii Markiewicz & Sroczyński

Nie sądzę, że twórcy wykorzystujący symbole miasta i producenci widokówek powinni czuć się zagrożeni – zwłaszcza, że w przypadku ich działalności należy wątpić, czy w ogóle mamy do czynienia z korzystaniem z symbolu w funkcji znaku towarowego, co ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia stwierdzenia naruszeń.

Debatę wokół ochrony PKiN prawnik ocenia krytycznie – Sądzę, że mamy do czynienia z pewnym nadużyciem ze strony spółki zarządzającej. Niezależnie od tego, w przypadku Pałacu Kultury i Nauki w Urzędzie Patentowym zastrzeżono jedynie ogólny schemat bryły budynku i dwuwymiarowy rzut jednej z jego płaszczyzn. Rzutuje to na zakres ochrony znaku towarowego: ogranicza się ona bardzo bliskich odwzorowań, a praktycznie każde użycie wizerunku PKiN-u odbiegające od postaci zastrzeżonego znaku może być traktowane jako imitacja, która nie rodzi ryzyka konfuzji – tłumaczy prawnik.

– Nie sądzę więc, że twórcy wykorzystujący symbole miasta i producenci widokówek powinni czuć się zagrożeni – zwłaszcza, że w przypadku ich działalności należy wątpić, czy w ogóle mamy do czynienia z korzystaniem z symbolu w funkcji znaku towarowego, co ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia stwierdzenia naruszeń – mówi Tomasz Koellner.
Trwa ładowanie komentarzy...