Byli polscy premierzy – jeden jeździ służbową limuzyną, drugi autobusem

Donald Tusk jest trzynastym polskim premierem po 1989 roku. Jego dwunastku poprzedników różnie radzi sobie po odejściu z funkcji szefa rządu. Część nadal działa w polityce, inni odnaleźli się w biznesie, a niektórzy zostali strąceni w polityczny niebyt. Co jakiś czas pojawia się kwestia systemowego zagospodarowania polityków z takim doświadczeniem.

Byli premierzy spotykają się przy ważnych okazjach, chociaż są zapraszani coraz rzadziej.
Byli premierzy spotykają się przy ważnych okazjach, chociaż są zapraszani coraz rzadziej. Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Tylko niektórzy poprzednicy Donalda Tuska dobrze poradzili sobie po odejściu z funkcji premiera. W najlepszej sytuacji jest chyba Marek Belka, który był premierem rządu technicznego, a dziś rządzi Narodowym Bankiem Polskim. Wpływami, choć nieformalnymi, dorównuje mu Jan Krzysztof Bielecki, polityczny mentor Donalda Tuska.

Narzekać nie mogą też raczej Jerzy Buzek – do niedawna przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Choć bez realnej władzy, to na pewno z silnym wpływem na opinię publiczną i ton debaty politycznej pozostał Jarosław Kaczyński. Według "Rzeczpospolitej", która sprawdza jak radzą sobie byli szefowie rządu, tego samego nie można powiedzieć o Leszku Millerze, którego partii brak politycznego impetu.

Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier urzędujący do sierpnia 1989 r. do grudnia 1990 r., dziś jest chętnie słuchany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jako jego doradca ma wpływ na politykę głowy państwa. Przez lata jednak, odkąd Unia Wolności pozbawiła go pozycji lidera na rzecz Leszka Balcerowicza, funkcjonował jako symbol bez większego znaczenia. Józef Oleksy, były premier z lat 1995-1996, opowiada, jak kiedyś zobaczył byłego premiera Mazowieckiego na przystanku autobusowym.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Zobacz też: Tadeusz Mazowiecki apeluje do Polaków: Nie wierzcie, że to państwo zamordowało własnego prezydenta

Sam Oleksy też nie ma najlepszej passy. Nie wystawiono go na liście w ostatnich wyborach parlamentarnych, dziś wraca do polityki razem ze starą gwardią SLD. Trochę na uboczu zostaje Włodzimierz Cimoszewicz – kandydat na prezydenta w 2005 roku, dziś chyba na dobre zadowolił się funkcją senatora. Z kolei na stanowisku ambasadora odnalazła się Hanna Suchocka, która od ponad 10 lat reprezentuje Polskę przy Watykanie (choć kadencje ambasadorów to z reguły 4 lata).

Czytaj też: Frasyniuk: Kaczyński musiał podpisać lojalkę. Jak wyglądała opozycyjna przeszłość prezesa PiS?

Nowego miejsca dla siebie będzie musiał szukać Waldemar Pawlak, dwukrotny premier w latach 90., później przedsiębiorca, a przez ostatnie 5 lat wicepremier. Najprawdopodobniej były lider PSL będzie szukał miejsca w biznesie. Doskonale radzi sobie tam Kazimierz Marcinkiewicz, który jest doradcą w Goldman Sachs. Mniej szczęścia miał Jan Olszewski, który po odejściu z funkcji próbował znaleźć sobie nowe miejsce w polityce, ale raczej bez powodzenia.

Dlatego coraz częściej mówi się o tym, by znaleźć systemowe rozwiązanie dla byłych szefów rządów, na przykład dożywotnio przyznając im miejsce w senacie.

Niewystarczające gospodarowanie doświadczeniem byłych premierów to nie jedyny zarzut wobec tego, jak w Polsce traktujemy polityków. Rządzący w naszym kraju wypadają wyjątkowo słabo pod względem finansowym na tle innych krajów. Donald Tusk zarabia nieco ponad 16 tysięcy złotych i zostaje daleko w tyle za innymi europejskimi przywódcami.

Zobacz: Dlaczego polskich polityków traktujemy jak żebraków

Na zmiany się jednak nie zapowiada, bo problem wynagrodzenia polityków od zawsze był kwestią bardzo drażliwą. Jeden z doradców prezydenta, Henryk Wujec mówił nam, że dzięki udziałowi w polityce ludzie są znani, mogą zrealizować swoje plany i ambicje. Zauważał, że politycy poza polityką mają większe możliwości do wzbogacania się: – Niech przykładem z dawnych lat będzie Leszek Balcerowicz, który był wicepremierem, ale ze swoją wiedzą mógł pewnie śmiało pracować w wielkich firmach i zarabiać dużo więcej.

Źródło: "Rzeczpospolita"

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPracaJózef OleksyDonald TuskLeszek MillerAutobusyWaldemar Pawlak

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej