"Każde pytanie można zadać, tylko po co?". Sztuka prowadzenia wywiadu

„Mam predyspozycje psychiczne do rozmawiania. Mam w sobie takie coś, co wywołuje w ludziach potrzebę opowiadania własnych życiorysów” mówiła Teresa Torańska, która była nazywana królową wywiadów. Dziennikarka wierzyła, że umiejętność rozmawiania jest darem, który nie każdemu jest dany. Czy rzeczywiście wywiad jest sztuką tylko dla wybranych?

Fascynujący rozmówca

Zasady są proste. Pytanie, odpowiedź, pytanie, odpowiedź. Teoria z praktyką nie wiele ma jednak wspólnego. Każdy z nas, dziennikarzy, pamięta moment, kiedy okazuje się, że przygotowane pytania nie wystarczają. W końcu każdy wywiad, to spotkanie z drugim człowiekiem. Trudno zaplanować, jak ono się potoczy, w którą pójdzie stronę i jak się skończy. – Do końca życia zapamiętam mój wywiad ze Sławomirem Mrożkiem – opowiada Remigiusz Grzela, dziennikarz. – Długo się starałem o tę rozmowę. Kiedy na nią szedłem, byłem absolutnie spanikowany. Zadałem pierwsze pytanie i usłyszałem „nie powiem panu”. Potem zadałem kolejne i kolejne, i wciąż słyszałem podobną odpowiedź. Mrożek robił wszystko, żeby mnie zniszczyć. Ta półgodzinna rozmowa była najgorszą w moim życiu. Mimo że pisarz nic mi nie powiedział, zdecydowałem się opublikować wywiad. Koledzy dziennikarze mieli mi trochę za złe, że obnażam nasz zawód. Ja jednak czułem, że powinienem pokazać prawdę. A prawda była taka, że mój rozmówca mnie nie szanował – dodaje Grzela.



Polecamy: Mariusz Szczygieł: „W slangu reporterskim mamy takie określenie: mi do tego nie staje” [wywiad]

Sytuacja, która spotkała dziennikarza, wbrew pozorom często ma miejsce, choć nie zawsze przyjmuje tak ekstremalny charakter. Wszystkie jednak osoby, które zajmują się dziennikarstwem przyznają, że kluczem do sukcesu jest rozmówca. – Najważniejsza jest ciekawość drugiego człowieka – mówi Agata Tuszyńska. – Prawdziwa, nieskłamana, głęboka ciekawość. Bohater musi ją poczuć, by chcieć rozmawiać, otworzyć się, powierzyć obcemu człowiekowi swój los. Umiejętność zdobycia rozmówcy jest szczególnym darem i od niej wszystko się zaczyna – tłumaczy pisarka. Fascynacja ze strony dziennikarza jest kluczem do rozbudzenia fascynacji w czytelniku. Co jednak zrobić, kiedy mimo szczerych intencji chemia nie powstaje?

– W takiej sytuacji trzeba być bezlitosnym – mówi Piotr Mucharski, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”. – Nie ma innego sposobu jak atakować i rozbierać. Jeżeli nasz rozmówca nas nie porywa, to trzeba prowadzić tak rozmowę, żeby obnażać hipokryzję, drążyć i dochodzić z nim do ściany. Szczera, bolesna rozmowa zawsze się obroni – dodaje naczelny. Oczywiście takie rozwiązanie jest ostatecznością. Każdy człowiek, nawet ten z pozoru nudny i ograny niesie ze sobą jakąś historię, do której trzeba starać się dotrzeć.

Diabeł tkwi w szczegółach

Teresa Torańska wielokrotnie powtarzała, że dobry wywiad nie różni się niczym od reportażu, a nawet jest od niego trudniejszy, dlatego że jest przy nim o wiele więcej pracy. „W reportażu możesz oddać to, co mówi jedna strona, druga strona, możesz tym pokierować, nie ma autoryzacji. A tutaj zbierasz materiał jak do reportażu, czyli rozmawiasz z wieloma osobami, musisz się naczytać, dużo się nagadać, żeby, jak idziesz do człowieka, wiedzieć wszystko” mówiła dla Wprost. Solidne przygotowanie, znajomość faktów to podstawa. Dziennikarze specjalizujący się w wywiadach często powtarzają, że o człowieku, z którym się rozmawia, trzeba wiedzieć więcej niż on sam.

Niezależnie jednak od tego, jak wiele wiemy o naszym rozmówcy i jak mocno jesteśmy nim zafascynowani, nic nie osiągniemy, jeżeli nie przekonamy go do siebie. – Kluczowy jest pierwszy kontakt, choćby telefoniczny. Osobowość dziennikarza, sposób podejścia do bohatera – mówi Tuszyńska. – Nie od razu da się go oswoić, ale musi poczuć się w naszym towarzystwie bezpiecznie. Ważne jest wyjście poza stereotyp, zaciekawienie, sprawienie, by rozmowa dla samego bohatera stała się przygodą, żeby była ciekawa, ciekawsza niż inne rozmowy. Może stać się okazją do podjęcia tematów i wątków, których sam przed sobą dotychczas nie poruszył – tłumaczy dziennikarka.

Kupić zaufanie

Sposoby na przekonanie do siebie rozmówcy są dwa. Tak przynajmniej tę sprawę postrzega Mucharski. – Szkoły są dwie. Rozmówcę można albo uwieść i skokietować, albo onieśmielić. Pierwsze pytanie, pierwsze wrażenie jest kluczowe. Od niego zależy cała rozmowa – dodaje naczelny „Tygodnika Powszechnego”. Choć mistrzowie wywiadów wystrzegają się zaplanowanych scenariuszy rozmowy, to przyznają, że pierwsze pytanie mają zawsze perfekcyjnie przygotowane.

Polecamy: Teresa Torańska - królowa wywiadu z pozytywnym ADHD

Nie znaczy to jednak, że od niego zaczynają rozmowę. Dyktafon często włączany jest dopiero po długiej rozgrzewce. – Przez pierwszą godzinę staram się wyczuć mojego rozmówcę – mówi Grzela. – Rozmawiamy ogólnikami, unikając głównego wątku. Dawniej wywiady zwykle odbywały się w domu bohatera. Wtedy rozmowę było łatwiej zacząć, bo przestrzeń mocno już określała. Dziś na wywiad zwykle umawiam się w kawiarni. Tam trudniej człowieka złamać. Jeśli jednak to się uda, to zwykle na kolejne spotkanie rozmówca zaprasza mnie do domu – dodaje dziennikarz.

Najważniejsze jednak wcale nie jest przygotowanie, czy opracowana taktyka, ale pokora i cierpliwość. Bez niej nie ma szans na dobry wywiad. – Żeby powstał dobry tekst trzeba umieć słuchać i czytać między wierszami – mówi Mucharski. – Czasem warto pomilczeć, żeby potem usłyszeć najważniejsze zdanie całego wywiadu - dodaje dziennikarz, co w zgodzie jest z tym, co w wywiadzie dla Zwierciadła powiedziała kiedyś Torańska. "Każde pytanie można zadać, pytanie tylko po co?". No właśnie. Czasem lepiej przemilczeć.
Trwa ładowanie komentarzy...