PILNE Sejm udzielił wotum zaufania dla rządu Ewy Kopacz

Kolenda-Zaleska o reklamie z Leninem: Chodzi o to, żeby dzieci nie uważały, że ten pan z brodą to jakiś Piaskowy Dziadek

Reklama Heyah z Włodzimierzem Leninem wzbudziła sporo kontrowersji. Ostatecznie zdecydowano o jej wstrzymaniu.
Reklama Heyah z Włodzimierzem Leninem wzbudziła sporo kontrowersji. Ostatecznie zdecydowano o jej wstrzymaniu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Publicystka uważa, że gdyby kilkanaście lat temu ktoś próbował przewidywać, że w reklamie ogólnopolskiej sieci pojawi się Włodzimierz Lenin reakcją byłoby co najwyżej popukanie się w głowę, uznając tę wizję za tak absurdalną i nie na miejscu, że wręcz niemożliwą. – Ale dziś emocje są jak najbardziej ma miejscu – pisze Kolenda-Zaleska w "Gazecie Wyborczej".

Przypomnijmy, chodzi o reklamę sieci komórkowej Heyah, w której występuje Włodzimierz Lenin. Miało być śmiesznie i zabawnie, skończyło się skandalem i nawoływaniem do bojkotów. Trudno się dziwić. Gdyby twórcy i pomysłodawcy reklamy mimo wszystko zastanawiali się dlaczego, to Katarzyna-Kolenda-Zaleska wymienia w swoim tekście na łamach "Gazety Wyborczej" kilka faktów związanych z działalnością Lenina. Przypomina marketingowcom, że to za jego rządów powstały łagry i tajna policja, a także przeprowadzono setki tysięcy egzekucji przeciwników Lenina i jego wizji państwa.

Wydawałoby się, że fakty nie są potrzebne, bo wszystko wiemy. Ale jak widać, pamięć historyczna jest krótka, wystarcza na dwa, góra trzy pokolenia. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Zobacz: Lenin reklamuje komórki. Medioznawca: To już nie przekracza granic, ale ogłupia

Kolenda-Zaleska wyjaśnia, że kilkanaście lat temu nikt nawet by się nie oburzał na sam pomysł powstania takiej reklamy, bo traktowałby ją z góry za "nieprzyzwoitą i absurdalną, że niewartą jakichkolwiek emocji". Teraz jest jednak inaczej. Jej zdaniem przywoływanie takich postaci, jak Lenin bez historycznego kontekstu jest nie tylko nie na miejscu (bo na to nie zasługują), ale jest wręcz hańbą.

Nie, to nie są żarty. Chodzi o to, żeby dzieci, które dziś będą chciały kupić sobie telefon komórkowy, nie uważały, że ten śmieszny pan z bródką wymachujący flagami to jakiś Piaskowy Dziadek z dobranocek ich dziadków lub rodziców. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Wygląda na to, że sieć komórkowa Heyah przejęła się zmasowaną krytyką, bo Polska Telefonia Cyfrowa zdecydowała się wstrzymać kampanię i przeprosić wszystkich urażonych, jednocześnie zapewniając o jak najlepszych intencjach.

Prof. Maciej Mrozowski, medioznawca z UW w rozmowie z naTemat stwierdził, że wyrzuciłby przez okno twórcę tej reklamy razem z jego pomysłem, a w reklamie ogólnie powinniśmy odejść od wizerunków postaci historycznych.

Cały komentarz w "Gazecie Wyborczej".
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
AbsurdyReklamaObyczajeKatarzyna Kolenda-ZaleskaHistoria
Skomentuj