Prof. Nałęcz u Olejnik o grzebaniu w życiorysie Tulei: To gwałt na niezawisłości sędziego

Tomasz Nałęcz i Adam Hofman rozmawiali m.in. o artykule Cezarego Gmyza, który przygląda się życiorysowi sędziego Igora Tulei.
Tomasz Nałęcz i Adam Hofman rozmawiali m.in. o artykule Cezarego Gmyza, który przygląda się życiorysowi sędziego Igora Tulei. Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta
Cezary Gmyz znów wywołał sporo zamieszania. Jego artykuł, w którym bada życiorys rodziny sędziego Igora Tulei, już przewija się przez media. – Dokuczanie sędziemu za to, jaki wydał wyrok, jest niegodne demokracji – mówi prof. Tomasz Nałęcz w "Kropce nad i". Adam Hofman z PiS ripostował, że Tuleya dyskredytuje się swoimi słowami sam.

Cezary Gmyz na stronie "Tygodnika Lisickiego" opublikował tekst, w którym przeprowadził dziennikarskie śledztwo. Dotyczyło on życiorysu matki Igora Tulei. Czym sędzia podpadł prawicowym mediom? Słowami o "stalinowskich metodach CBA". Jednak kontrowersji nie budzą efekty śledztwa, ale sam fakt próby grzebania w przeszłości i życiorysach.



Zobacz: Gmyz zarzuca Tulei, że jego matka pracowała w SB. Dlaczego [Waszym zdaniem] prawica ciągle grzebie w przeszłości?

Temat poruszyła także Monika Olejnik w "Kropce nad i". Prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz zauważa, że jednym z fundamentów wolnego i demokratycznego kraju jest niezawisłość sędziowska, którą wszyscy – jego zdaniem – powinniśmy szanować i doceniać, a nie podważać.

– Jeśli osoby niezadowolone z wyroku zaczynają atakować sędziego przy użyciu rodziny, to jest to gwałt na niezawisłości – mówił wyraźnie poruszony prof. Nałęcz. I dodał: – Gdyby to była lustracja sędziego, to pal sześć, ale to próba zdezawuowania sędziego przez lustrację rodziny. W opinii prezydenckiego doradcy jakiekolwiek próby dokuczania sędziemu tylko za to, jaki wydał wyrok są niegodne demokracji. A tym bardziej jeżeli robi się to poprzez jego rodzinę.

Nie zgodził  się z tym oczywiście Adam Hofman, który przekonywał, że sędziego wcale nie dyskredytuje miejsce pracy jego rodziców. – Jego dyskredytuje to, co powiedział. Z jednej strony bardzo mocne słowa o stalinowskich metodach, które odwróciły uwagę od najważniejszego, czyli wyroku na dr. Mirosława G.. A z drugiej późniejsze próby wycofania się z tych słów – mówił Hofman.

Owady łajnolubne CZYTAJ WIĘCEJ


Monika Olejnik dopytywała, czy mimo wszystko wypada zaglądać komuś w życiorys. Hofman powołał się na wolność mediów i jednocześnie przypomniał artykuł o rodzicach Jarosława Kaczyńskiego. – Tomasz Lis zabrał się za rodziców premiera i wtedy pani redaktor takiego oburzenia nie przejawiała – mówił.

W tym momencie głos zabrał prof. Nałęcz. – Nie pan Lis, tylko jego pismo, on nie był autorem tego tekstu. Dobrze pamiętam ten artykuł, nie podobał mi się. Tego typu tekstu nie powinny ukazywać się w polskiej prasie – mówił.
Trwa ładowanie komentarzy...