Powiesić czy rozstrzelać? Czyli poseł Stanisław Pięta szykuje powstanie przeciwko "pedalskiej tyranii" w Holandii

Według Stanisława Pięty, należy przeciwstawić się siłą "pedalskiej tyranii", która panuje w Holandii.
Według Stanisława Pięty, należy przeciwstawić się siłą "pedalskiej tyranii", która panuje w Holandii. Fot. Aleksander Prugar / Agencja Gazeta | Shutterstock.com
Przykładne rozstrzelanie lub chociaż wybuch powstania przeciwko homoseksualnej tyranii. Oto najlepsze rozwiązania, po które według posła PiS, Stanisława Pięty powinni sięgnąć mieszkańcy Amsterdamu, gdzie władze postanowiły wprowadzić tzw. getto dla homofobów.

Władze Amsterdamu postanowiły dość radykalnie zająć się problemem homofobii i zapowiedziały, że znanych z takich poglądów mieszkańców może czekać przeprowadzka do osiedla kontenerów ulokowanego na obrzeżach miasta. Takiego, jak w niektórych miastach w Polsce tworzy się dla osób eksmitowanych za niepłacenie czynszu. W Holandii uznali tymczasem, że w mieście nie mają prawa mieszkać także ci, którzy nie akceptują liberalnych praw, którymi się ono rządzi.



Ta wiadomość bardzo szybko rozwścieczyła prawicę na całym świecie, w tym oczywiście także nad Wisłą. "Szykujmy się do getta" - podnosiła już alarm "Fronda" obawiając się podobnych rozwiązań w Polsce. Natomiast teraz w najbardziej chyba ostrych słowach Holendrów krytykuje, cytujący prof. Jacka Bartyzela, poseł Stanisław Pięta z Prawa i Sprawiedliwości. Polscy konserwatyści twierdzą, że w obliczu "jawnej pedalskiej tyranii" ludziom takim, jak oni pozostaje tylko wybrać jeden z czterech sposobów reakcji.

Stanisław Pięta
Poseł PiS o jedynych możliwych sposobach reakcji na wypędzenie homofobów z Amsterdamu:

1) konserwatywno-katolicko-augustyńska - uznając, że każda, nawet najbardziej nikczemna, władza pochodzi od Boga, choćby jako Jego dopust, modlić się o nawrócenie srożącego się tyrana, a jeśli to nie nastąpi, uznać, że że Bóg karze nas tak za nasze własne grzechy i z modlitwą na ustach pójść na męczeństwo w nadziei przyszłej chwały;

2) konserwatywno-katolicko-tomistyczna - przeprowadzić staranną analizę czy tyrania ta osiągnęła już poziom skrajnego przerostu (excesus tyrannidis), czy jest szansa na poprawienie sytuacji w razie podjęcia rebelii i rozglądać się za jakimś autorytetem publicznym, który weźmie odpowiedzialność za powstanie i jego ewentualną porażkę;

3) konserwatywno-katolicko-tomistyczno-karlistowska - uznać bez zbędnych deliberacji, że w tak oczywistej sytuacji tyranobójstwo jest nie tylko dozwolone, ale jest obowiązkiem i powiesić przykładnie rajców Amsterdamu;

4) konserwatywno-rewolucyjno-chuligańska - wezwać, jak Maurras w przededniu 6 lutego 1934 roku - normalnych mieszkańców miasta, żeby uzbroili się w w co tam mają - rewolwery, broń myśliwską, noże kuchenne - poszli pod ratusz, aby obalić ten zarząd i powiesić nie tylko rajców, ale i co znaczniejszych pedalskich aktywistów, a najlepiej jeszcze ich dla przykładu wypatroszyć. CZYTAJ WIĘCEJ



Poseł Pięta natychmiast podsumowuje jednak, że - jako do "człowieka umiarkowanego" - nie przemawiają do niego ani opcja pierwsza, ani też ostatnia. Jak jego partyjny kolega Artur Górski, który niedawno stwierdził, iż kazałby swojej żonie urodzić dziecko poczęte w wyniku gwałtu, tak i teraz Stanisław Pięta nie zamierza sięgać po półśrodki. I przyznaje, że być może dobrym wyjściem byłoby powstanie przeciwko "pedalskiej tyranii", ale niektórym szeregowcom mogą się zatrzęś ręce przy celowaniu.


"Jeżeli zaś chodzi o propozycję nr 3, to muszę przyznać, że nie należy dawać naszym przeciwnikom powodu o posądzanie nas o nienawiść albo pogardę. Ja nie uważam, że należy tych nieszczęsnych amsterdamczyków upodlić poprzez zadanie im śmierci hańbiącej (a szubienica jednak hańbi). Myślę, że honorowo będzie, jeżeli zostaną uczciwie rozstrzelani" - podsumowuje poseł.
Trwa ładowanie komentarzy...