"Z natury jesteśmy owocożerni". Być jak Steve Jobs, czyli frutarianie w natarciu

Ashton Kutcher
Ashton Kutcher s_bukley / Shutterstock.com
Choć Ashton Kutcher, wcielający się w postać współzałożyciela Apple, po przejściu na owocową dietę trafił do szpitala, a eksperci twierdzą, że na dłuższą metę frutarianizm jest niezdrowy, entuzjaści tego stylu życia pozostają nieprzejednani: – Nie interesuje mnie to, co mówi nauka. Słucham mojego organizmu. Nie szukam żadnych uzasadnień – mówią.

“Ashton Kutcher chyba za bardzo chciał upodobnić się do Steve Jobsa” – pisze z troską dziennikarz “USA Today” donosząc o zdrowotnych problemach gwiazdora, który aby wiernie wcielić się w graną przez siebie postać, przeszedł na owocową dietę, jakiej hołdował Jobs. Niestety, w efekcie Kutcher trafił do szpitala w związku z problemami z trzustką.

Ashton Kutcher
za "USA Today"

Frutariańska dieta może prowadzić do naprawdę poważnych schorzeń. Odwieziono mnie do szpitala na dwa dni przed rozpoczęciem zdjęć. Zwijałem się z bólu. CZYTAJ WIĘCEJ


– To było naprawdę przerażające... biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – mówił aktor mając na myśli fakt, że Jobs zmarł właśnie na raka trzustki. Choć jak twierdzi Huffingtonpost.com, lekarze wykluczają związki między domniemaną frutariańską dietą Jobsa, a jego chorobą, okazuje się, że frutarianizm rzeczywiście może być groźny dla zdrowia.

Bez tłuszczu i białka ani rusz
– Dieta oparta na samych owocach skazuje nas na poważne niedobory. To jasne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że niemal nie ma w nich tłuszczu oraz pełnowartościowego białka – mówi prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – W owocach brakuje też węglowodanów złożonych, a także ważnych witamin, jak np. witamina D czy K. Dlatego, o ile jedzenie samych owoców przez tydzień nikomu nie zaszkodzi, to frutarianizm jako dieta na lata jest po prostu szkodliwy dla zdrowia – mówi prof. Kozłowska-Wojciechowska.


Zobacz też: Witarianizm. Ekstremalna dieta, w której nie możesz jeść nić cieplejszego niż 42 stopnie celcjusza

Innego zdania są sami frutarianie, z którymi udało się nam porozmawiać. – Niedawno odbyłam rutynowe badania i potwierdziły one, że jestem w świetnej kondycji – mówi Alani Satori, autorka bloga frutarianka.blogspot.com, która na frutarianizm przeszła prawie trzy lata temu. – Kiedyś często chorowałam, dziś mi się to nie zdarza, nie biorę też żadnych leków – twierdzi i wspomina, że na owoce przerzuciła się z ciekawości. – Dziś 80-90% mojej diety opiera się na owocach – mówi.

Piotr Kiewra z Klubu Zdrowego Stylu Życia również przyznaje, że nie jest w pełni ortodoksyjnym frutarianinem, bowiem hołdując idei bioaktywności i “odżywiania instynktownego”, nie ogranicza się tylko do owoców: – Jem to, czego chce mój organizm. Poza owocami rano i wieczorem pozwalam więc sobie choćby na kaszę, surowe jajko, cieciorkę lub zieloną sałatę – mówi. Nie przekonują go naukowe argumenty przeciwko frutarianizmowi.

“Z natury jesteśmy owocożerni”
– Nie interesuje mnie to, co mówi nauka. Słucham mojego organizmu. Nie szukam żadnych uzasadnień. Jem prosto – mówi. I rzeczywiście, spytany o typowy posiłek odpowiada: – Dziś zjadłem 5-6 bananów. Nie mieszam składników, nie robię koktajli i sałatek. Wczoraj też jadłem banany i mogę tak robić dopóki moje ciało samo mi nie powie, że starczy. Wtedy zmienię dietę – tłumaczy.

Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska twierdzi, że wszelkie diety jednoskładnikowe są niekorzystne dla ludzkiego zdrowia: – Każde skrajne podejścia do diety, jak np. opieranie jej na jednym składniku, musi prędzej czy później skończyć się wystąpieniem efektu jo-jo – mówi.

Frutarianie widzą jednak same plusy swojej diety i wyraźnie odcinają się od opinii lekarzy, podkreślając, że jedzenie owoców jest dla ludzi “naturalne”: – Nie chodzi tylko o zdrowie, ale i ekologię. Zamiast kilogramów różnych śmieci, od puszek po plastikowe opakowania, wyrzucam teraz jedynie kompost. Nie jem mięsa, więc nie popieram tych, którzy w strasznych warunkach hodują zwierzęta – mówi Satori.

Jednak kluczowy argument na rzecz frutarianizmu jest taki: – Z natury jesteśmy owocożerni. Nasz układ pokarmowy łatwiej trawi owoce, niż inne pokarmy. Pamiętajmy, że wywodzimy się od małp. Poza tym człowiek jako gatunek wykształcił się w warunkach tropikalnych, gdzie owoców jest pod dostatkiem – mówi Satori. Na argument o tym, że ludziom potrzeba białka, którego w owocach brakuje, odpowiada: – Nie potrzebujemy go aż tyle. Popatrzmy na inne gatunki. Największe zwierzęta są przecież roślinożerne – opowiada.

Odporność z owoców?
Piotr Kiewra idzie dalej, twierdząc, że zgodnie z ideą bioaktywności, ludzie, którzy jedzą surowe owoce, “przejmują od nich“ część ich odporności: – Zauważmy, że ugotowane jabłko zepsuje się po dwóch dniach, a surowe może być świeże przez długi czas, ponieważ jest odporne na działanie zewnętrznego środowiska – tłumaczy.

Alani Satori
frutarianka

Z natury jesteśmy owocożerni. Nasz układ pokarmowy łatwiej trawi owoce, niż inne pokarmy. Pamiętajmy, że wywodzimy się od małp. Poza tym człowiek jako gatunek wykształcił się w warunkach tropikalnych, gdzie owoców jest pod dostatkiem.


Zdaniem frutarian zdrowotne kłopoty Kutchera, który przerzucił się na owocową dietę, spowodowane były faktem, że zrobił to w sposób gwałtowny. – Jeśli przez całe życie jemy tak, jak większość ludzi, gromadzimy w organizmie toksyny, które uwalniają się, gdy zaczniemy odżywiać się zdrowiej. Powoduje to szok, wywołany tym nagłym detoksem. Jesteśmy po prostu zatruci. Dlatego też jest ważne, aby obecność owoców w diecie zwiększać stopniowo – mówi Satori.

Czytaj: Nie jedzą, nie piją, odżywiają się powietrzem i wzywają: „wznieś się ponad iluzję świata!”. Bretarianie są wśród nas

Mogłoby wydawać się, że o ile w wielu punktach świat nauki nie jest zgodny z tym, co głoszą frutarianie, to akurat obecność w diecie dużej ilości owoców na ogół spotyka się z aprobatą, oczywiście pod warunkiem, że pamiętamy także o innych pokarmach. Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska twierdzi jednak, że postulat jedzenia owoców nie jest wcale taki oczywisty.

– Bardzo często mówimy o znaczeniu “warzyw i owoców”, zupełnie zapominając o różnicach, które dzielą jedne od drugich. Tak naprawdę bez ograniczeń polecić można tylko warzywa, które mają wiele błonnika, pektyny, a mało cukrów i kalorii. Tymczasem owoce są bogate we fruktozę, której zbyt duża ilość w spożywanych pokarmach może nawet prowadzić do cukrzycy – mówi Kozłowska-Wojciechowska.

Satori twierdzi jednak, że są na świecie osoby, które od lat żyją na ścisłej, frutariańskiej diecie i mają się dobrze. Najsłynniejszym z nich jest Australijczyk znany jako "Mango", o którym powstał nawet film dokumentalny.
Trwa ładowanie komentarzy...