Grupa naTemat

PiS i SLD chcą podwyższenia podatków. Kiedy rządziły, same je obniżały

Leszek Miller i Jarosław Kaczyński chcą podwyższać nam podatki.
Leszek Miller i Jarosław Kaczyński chcą podwyższać nam podatki. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Nieczęsto zdarza się, by PiS i SLD mówiły jednym głosem. Tak jednak jest w kwestii podatków, a dokładnie ich podwyższenia. Z drugiej jednak strony obie partie chcą podnosić inne podatki – te, które obniżyli ich konkurenci będąc u władzy. Jarosław Kaczyński chce więc podniesienia podatku od przedsiębiorców, a SLD chce wyższego PIT-u dla dobrze zarabiających.

Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Prawo i Sprawiedliwość walczą o tę samą grupę elektoratu. Chcą zdobyć głosy biedniejszej części społeczeństwa obiecując podwyżkę podatków dla najbogatszych. Od dawna mówi o tym Leszek Miller, ale ostatnio po podobną retorykę sięgnął Jarosław Kaczyński.

Będziemy dążyli do tego, by system podatkowy w Polsce był systemem sprawiedliwym – mówił Kaczyński w Gostyninie. Dodał, że „ogromna większość (...) dzięki rozwiązaniom, które wprowadził Leszek Miller, kiedy był premierem, płaci 19 procent, czyli najniższą stawkę podatkową". – I to jest rozwiązanie, które po prostu nie może dłużej trwać – mówił lider PiS, odnosząc się do 19-proc. podatku dla przedsiębiorców wprowadzonego za rządów Millera. CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: "Rzeczpospolita"

Wyższych podatków chce też SLD, które krytykuje decyzje rządów PiS. Lewica chce przywrócić trzecią stawkę podatkową (40 procent) dla zarabiających ponad 120 tysięcy złotych rocznie. W listopadzie 2012 roku do Laski Marszałkowskiej trafił projekt ustawy wprowadzającej zmiany.

Zobacz też: Jarosław Kaczyński przekonuje do odwołania rządu Donalda Tuska. Obwinia go o kryzys i wyludnianie się Polski

Na wszelkie możliwe sposoby przed podwyżką podatków broni się rząd PO, ale z efektów ich działań także nie możemy być zadowoleni. Im dłużej tkwimy w kryzysie finansowym, tym bardziej musi lawirować Jan Vincent-Rostowski, by utrzymać w ryzach budżet.

Jednak zamiast ciąć wydatki, sięga do kieszeni obywateli. Fiskus zaczyna przypominać chytrą babę z Radomia i coraz ordynarniej wyciąga ręce po nasze pieniądze. Według przepisów powinniśmy płacić podatki za firmowego śledzika, używanie służbowej komórki czy samochodu, bo to przychód.

Źródło: "Rzeczpospolita"
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPodatkiSojusz Lewicy DemokratycznejPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj