Kryzys wieku średniego pojawia się już po 30-tce? Psycholog: To oszukani trzydziestolatkowie

Fot. Shutterstock.com
Kolorowe trampki, sportowy motocykl i nowy obiekt miłosnych uniesień po 30-tce? Najczęściej są to jedynie objawy przedłużającej się młodości. W wielu przypadkach bywają to jednak symptomy zjawiska, które jeszcze niedawno pojawiało się dopiero w okolicach 40-tki. Czy kryzys wieku średniego będzie teraz kryzysem trzydziestolatków? Naukowcy alarmują, że coraz wcześniej zaczynamy poszukiwać nowych wartości w życiu.

Kryzys wieku średniego to najprostsze wytłumaczenie wybryków, które przypisuje się głównie panom po ukończeniu 40. roku życia. Jeśli tylko zaczynają się rozglądać za młodymi dziewczynami, chcą spełniać swoje motoryzacyjne marzenia, a miejsce w fotelu zamieniają na ławeczkę w siłowni, oznacza to jedno – kryzys wieku średniego. Ani nazwa, ani czas nastania owego kryzysu nie są przypadkowe. Człowiek uświadamia sobie bowiem, że już naprawdę wiele za nim. Tym samym dostrzega to, czego jeszcze nie doświadczył. Być może zawsze marzył o odrobinie szaleństwa, na które pozostaje coraz mniej czasu. Co zrobić? Korzystać i nie marnować ani chwili.

Okazuje się jednak, że ludzie, a w szczególności mężczyźni, coraz częściej zaczynają odczuwać owe tęsknoty już kilka lat po przekroczeniu 30-tki, kiedy tak naprawdę powinni znajdować się w najlepszym momencie na robienie kariery, by obserwować swoje dorastające dzieci, czy spędzać miłe chwile z nie tak dawno przecież poślubioną drugą połową. Tymczasem naukowcy wskazują, że aż 20 proc. osób między 35. a 44. rokiem życia odczuwa symptomy, które niegdyś przypisywano "spełnionym" pięćdziesięciolatkom, którzy przeżywali (przynajmniej w swojej głowie) drugą młodość.

Claire Tyler
Dyrektor wykonawczy brytyjskiej organizacji Relate

Tradycyjnie przypisujemy kryzys wieku średniego osobom około 50. roku życia. Raport wskazuje jednak, że może on dotykać ludzi wcześniej niż byśmy się spodziewali CZYTAJ WIĘCEJ


- Spore grono osób, które przekroczyły 30. rok życia, zaczyna doświadczać swoistego kryzysu związanego z wyczerpaniem życiowej energii, z poczuciem, że coś jest nie tak, że już dłużej nie da rady funkcjonować na takich obrotach - zauważa psycholog kliniczna i psychoterapeutka Dominika Wernio.

Najsmutniejsza dekada życia

Blisko pół wieku temu temu Elliott Jaques zdefiniował kryzys, który dotyka ludzi będących na półmetku swojego życia. Wśród przyczyn tego zjawiska wskazał andropauzę, menopauzę, traumę związaną ze śmiercią bliskiej osoby (na przykład rodzica). Czynniki te, które często dotykają nas jednocześnie, prowadzą do przewartościowania najważniejszych sfer życia. To, co było do tej pory dla nas ważne, wydaje nam się być utrapieniem, a zjawiska przez nas omijane, zaczynają jawić się jako wyjątkowo atrakcyjne.

Zdaniem psycholog Dominiki Wernio, kryzys wieku średniego dotyczy przede wszystkim ludzi, którzy mają już sporo za sobą i zdają sobie z tego sprawę. Wiedzą jednocześnie, że drzemie w nich jeszcze spory potencjał, którego nie chcieliby zmarnować. - Kryzys 30+ kojarzyłabym raczej z wyczerpaniem związanym z morderczym tempem i wygórowanymi oczekiwaniami współczesnego życia. Trudnością w dbaniu o jakość funkcjonowania oraz z pewną ucieczką od świadomości samego siebie. Trochę z takim zagubienie życiowym, gdzie pozornie wydaje się, że wszystko jest ułożone, ale gdy wnikniemy do środka pokazuje się zmęczenie, samotność i rozczarowanie. Bo nie mamy czasu ani odwagi zapytać się, czy to życie, które prowadzę, jest dla mnie satysfakcjonujące? Co chciałbym zmienić? Czego mi brakuje? - mówi nam Dominika Wernio.

Kolczyk w uchu dodaje sił?

Jakie są objawy "wczesnego" kryzysu wieku średniego? Są nieco inne od tych, które obserwowano u starszych cierpiących na tę przypadłość. Typowymi objawami są bowiem nowe przemyślenia odnośnie małżeństwa, rodziny czy pracy. Widoczne są zmiany w wyglądzie, sposobie ubierania. Jeśli blisko pięćdziesięcioletni "mężczyzna z brzuszkiem" zaczyna chodzić na siłownię, a w jego uchu pojawia się kolczyk, z pewnością możemy mówić o typowym kryzysie wieku średniego.

Dominika Wernio
Psycholog

Część z tych ludzi ma ułożone życie, wiele osiągnęło, inni wciąż szukają i próbują odkryć swoje miejsce. To chyba jednak co ich łączy to presja i pęd w jakim żyją. Teraz nie ma czasu na rozpęd i zastanowienie, trzeba przeć do przodu, zdobywać, czy po prostu nie dawać się rzeczywistości, która nie ma co ukrywać jest coraz mniej przyjazna. Ludzie kończą studia i mają poczucie, że może coś się zmieni i będzie łatwiej. Zaczynają pracę, wchodzą w nowe wyzwania i znowu zachodzi konieczność, żeby być na bieżąco, żeby dać radę.

Nowa grupa, w której obserwuje się kryzys wieku średniego, wykazuje zaś największe przygnębienie i samotność spośród wszystkich grup wiekowych. Problemy wskazywane przez tych ludzi dotyczą również spraw rodzinnych, ale w nieco innym kontekście. Okazje się, że czują się oni znacznie silniej związani z przyjaciółmi niż z rodziną. Co czwarty biorący udział w badanu stwierdził, że nie poświęca rodzinie wystarczająco dużo czasu i uwagi.

Tymczasem trzydziestolatkowie mają już na głowie nie tylko własne problemy, ale również rodzinę, o którą muszą zadbać. - Tym bardziej nie można odpuścić w pracy, bo mam dziecko, kredyt, nie mogę zawalić. Okazuje się, że ciągle coś trzeba, że człowieka napędzają oczekiwania i wymagania ze strony innych, a ryzyko ich niespełnienia to wizja odrzucenia, bycia nieakceptowanym czy po prostu życiowej porażki. W takiej rzeczywistości człowiek zaczyna robić to, co chcą inni, co wymusza świat i traci kontakt z samym sobą. Nie ma szansy na rozwój siebie, swoich pasji, swojego „chcę”, swoich niepowtarzalnych talentów. Taka sytuacja z pewnością nie sprawia, że człowiek wzrasta, wręcz odwrotnie – traci energię, siły życiowe, może odczuwać smutek, pustkę, samotność czy rozczarowanie - mówi Dominika Wernio.

Oszukani trzydziestolatkowie

Psycholog zauważa, jak wielu spośród współczesnych trzydziestolatków mierzy się z dużymi wyzwaniami i obciążeniami, często nieadekwatnymi do ich możliwości i sił. To powoduje emocjonalne i fizyczne wyczerpanie. - Gdzieś kiedyś spotkałam się z nazwą „oszukani trzydziestolatkowie” i chyba coś w tym jest, że młody człowiek mami się wizjami sukcesu, dobrobytu, satysfakcji, nakręca i oszukuje swój przemęczony organizm, że to jeszcze chwila i będzie mógł odpocząć i pożyć. Niestety, albo na szczęście, jesteśmy ludźmi a nie maszynami i mamy swoje ograniczenia i uczucia - stwierdza psycholog.

Kryzys wieku średniego jest momentem zwrotnym w życiu człowieka, który orientuje się, że właściwie połowę życia ma już za sobą i nie jest pewien czy jest z niej dostatecznie usatysfakcjonowany. - U podstaw kryzysu 30+ leży także niezadowolenie z życia, ale bardziej związane z szybkością i presją życia, nieadekwatnymi do możliwości i potrzeb człowieka. Młody człowiek biegnie, zdobywa kolejne szczyty i unosi wyzwania, ale dba bardziej o zewnętrzność, a nie o to, co dzieje się w nim samym. Nie sprawdza, ile ma jeszcze paliwa. Aż w końcu silnik się zaciera i zatrzymuje, czasem z dużym zgrzytem. To taki moment zwrotny, który można wykorzystać do konstruktywnej zmiany, albo zaprzeczyć, uciec i męczyć się dalej - mówi Wernio.

Niespójny jak trzydziestolatek

Ludzie między 30. a 40. rokiem życia wydają się być najbardziej niespójną grupą wiekową. O ile dwudziestoparolatkowie kończą studia i rozpoczynają swoje kariery, to ich starsi koledzy prowadzą niezwykle zróżnicowane życie. Część z nich jest już na tak zaawansowanym etapie swojej aktywności zawodowej i rodzinnej, że naukowcy obserwują u nich symptomy kryzysu wieku średniego.

W naszym serwisie pisaliśmy niedawno o zupełnie innej grupie trzydziestolatków, których tryb życia bardziej przypomina studencką beztroskę niż poważne rozterki dojrzałych ojców, mężów i szefów firm. Dla naszego serwisu wypowiadała się wówczas 35-letnia Edyta z Krakowa, która przekonywała nas, że większość jej znajomych zaczęła "rozwijać się" dopiero po ukończeniu trzydziestki. Gdzie tu miejsce na kryzys? Można go dostrzec, ale ma on zdecydowanie inne podłoże niż zmęczenie prozą życia.

– Człowiek dopiero po trzydziestce jest w stanie rozkminić, co tak naprawdę siedzi w jego głowie. No chyba, że ktoś od zawsze interesował się roślinami i wie, że jego pasją jest ogrodnictwo. To jednak nie dotyczy wszystkich zawodów – uważa Edyta, dla której kryzys wieku średniego jest odległą wizją, która najprawdopodobniej nigdy nie stanie się rzeczywistością. Według naukowców bowiem jedynie 10 proc. społeczeństwa może cierpieć na kryzys wieku średniego.

Kryzys to krok do przodu?

Kryzys nie koniecznie musi oznaczać, ze znaleźliśmy się na życiowym zakręcie. Przeciwnie, może i powinien się stać kołem zamachowym, które nada naszemu życiu odpowiednią prędkość. - Z mojej perspektywy jako psychoterapeuty kryzys to coś rozwojowego. Bo skoro coś w nas ma się zmienić i ułożyć, to najpierw potrzebny jest pewien proces dezintegracji. I nawet jak to pierwsze uderzenie boli, kiedy wydaje się, że wszystko się rozlatuje i traci sens, to tak naprawdę pojawia się przestrzeń na zmianę, na refleksyjność i na szczęśliwe życie w swoim tempie - zapewnia Dominika Wernio.

Zdaniem psycholog, kryzysy w życiu człowieka będą się pojawiały i nie da się ich uniknąć, przyspieszyć ani odroczyć. - Jeśli się pojawia to znaczy, że dzieje się coś na co się nie zgadzamy, co jest dla nas w jakiś sposób niekomfortowe i co uwiera. Każdy kryzys to szansa na nową perspektywę, na rozmowę z samym sobą. Warto zapytać wtedy samego siebie, co jest nie tak, czego nie akceptujemy, co chcielibyśmy, żeby się zmieniło, żeby było nam lepiej. Kryzys to proces na który trzeba szukać odpowiedzi w samym sobie, tak, żeby móc żyć ze sobą w przyjaźni i zgodzie - podsumowuje Wernio.
Trwa ładowanie komentarzy...