POPULARNE Cukiernik ujawnia prawdę o chemii w ciastkach

Seks po cichu, czyli jak robią to rodzice i nastolatki. "Nakrywaliśmy się kołdrą i udawaliśmy, że śpimy"

Kiedy pojawiło się dziecko, przestaliście uprawiać seks? Nic straconego – zawsze można to nadrobić. Wystarczy tylko pomyśleć jak. Tak samo trudno jest, gdy mieszka się z rodzicami. Jak sobie z tym poradzić, gdy brak miejsca i czasu na seks?

Jak uprawiać seks, kiedy mieszka się z rodzicami?
Jak uprawiać seks, kiedy mieszka się z rodzicami? Fot. shutterstock.com
W wielu małżeństwach seks zanika, gdy pojawiają się dzieci. Często śpią one z rodzicami w pokoju i dorośli nie potrafią zorganizować sobie czasu tak, by mieć chwilę na seks. Odpuszczają i w efekcie ich małżeńskie współżycie umiera. Nie warto jednak rezygnować z przyjemności tylko dlatego, że mamy małe dziecko.

On, ona, ono
– W małżeństwie, okres w którym posiadamy dzieci trwa dłużej niż ten, w którym jesteśmy tylko we dwójkę, więc to ważne, by dbać o relacje seksualne także po narodzeniu dziecka – podkreśla psycholog i prezes Fundacji Rodzic Dziecko Magdalena Bil. – Bardzo ważne jest jednocześnie, by dzieci nie były świadkami seksu rodziców. Doświadczenie terapeutyczne pokazuje, że sposób, w jaki to przeżywają, może być dla nich traumatyczny – zaznacza psycholog. Zadbanie o intymność jest o tyle ważne, że dziecko nie powinno widzieć nawet gry wstępnej – bo może wówczas doświadczyć podniecenia, którego nie będzie mogło rozładować – przestrzega Magdalena Bil. I dodaje, że nawet dla nastolatka takie przeżycie może być nieprzyjemne, ale to nie oznacza, że nie należy okazywać sobie czułości: przytulać się i całować.

Zobacz też: Małe dziecko myśli o seksie? Bez paniki. "To normalne. Trzeba z nim po prostu rozmawiać"

– Najlepsza jest pora nocna, kiedy dziecko idzie spać. Wówczas jest bezpiecznie, szczególnie jeśli zamkniemy drzwi. Pod warunkiem, że maluch nie śpi z rodzicami w pokoju – zaznacza psycholog. I dodaje, że nawet niemowlak, który śpi, nie powinien doświadczać seksu rodziców, bo może to się negatywnie odbić na jego rozwoju. Jednocześnie można dziecku uświadomić, podkreśla Bil, że rodzice uprawiają miłość – ważne jednak, by nie dopuszczać dzieci do takiego widoku.

Dziadkowie, wanna, plener
Jak więc sobie z tym radzić i uprawiać seks, a jednocześnie nie narażać dziecka na traumy? – Jeśli mamy wsparcie u dziadków bądź znajomych, rodziny, przyjaciół, to można oddać dziecko pod opiekę na dzień, wieczór, weekend i zaszaleć – proponuje prezes Fundacji Rodzic Dziecko. Zawsze można też np. wynająć pokój w hotelu.

Jedna z młodych mam, z którymi rozmawiam, wspomina: – Jeśli dysponujesz dużą wanną, to można po prostu zamknąć się na godzinkę w łazience. Najlepiej jak dzieci zasną, ale można im też puścić w tym czasie bajkę, jeśli są odpowiednio duże, i zaryzykować. Tylko trzeba zamykać drzwi – opowiada Agata, mama 4-letniego Michała. – Ale w zasadzie to można wszędzie, jeśli da się zamknąć na klucz i zniknąć chociaż na pół godziny – podkreśla moja rozmówczyni. I zaznacza, że zdarzało jej się też iść z mężem do łóżka nawet, kiedy dziecko się bawiło – jeśli przychodziło, to udawali, że śpią.

Z kolei Marta ma inne rozwiązanie: – To proste: moje dziecko ma swój pokój. Ono zasypia, my idziemy się kochać – mówi mama niemal półtorarocznej Ani. Rodzice kilkulatków, z którymi rozmawiam, radzą zaś: albo w czasie snu, albo wtedy, gdy dziecko bawi się np. na podwórku. Można też zaplanować zajęcia dodatkowe tak, żeby mieć chwilę dla siebie. Każdy rodzic pewnie znajdzie swoją metodę na wygospodarowanie tego czasu, ale ważna jest jedna zasada: aby dziecko nie widziało seksu rodziców.

Teściowa wali w ścianę
Zdecydowanie gorzej jest jednak, gdy małżeństwo wciąż mieszka z rodzicami. Wówczas najlepszą radą jest: wyprowadzić się jak najszybciej. Osoby, które tak mieszkają, mają swoje metody, ale przyznają, że bardzo trudno jest tak zorganizować czas, by uprawiać seks. – Mamy swój pokój w mieszkaniu, nie wchodzimy sobie w drogę. Ale tak naprawdę bardzo rzadko uprawiamy seks, kiedy
Prof. Zbigniew Izdebski
Seksuolog

Miałem takiego pacjenta, który mieszkał ze swoją żoną u teściowej, bo nie było ich stać na własne mieszkanie. Kiedy się kochali, teściowa waliła w ścianę i krzyczała: "ciszej!" Starali się być ciszej i cały czas byli z tego powodu spięci. Kiedy się wyprowadzili do własnego mieszkania, pacjent zauważył, że ma problemy i że ten seks mu wcale nie wychodzi. CZYTAJ WIĘCEJ

rodzice są w domu. Ja tego nie lubię, jestem zestresowana, wstyd mi – mówi mi Edyta, 29-latka, która wraz ze swoim mężem i synem wciąż mieszka z rodzicami. I dodaje: – Korzystamy z czasu, kiedy rodziców nie ma w domu. Jedno z nich pracuje, więc jest trochę trudno. Ale na przykład w weekendy oni zabierają naszego syna na spacery, na plac zabaw, a my wtedy mamy chwilę dla siebie – mówi mi 29-latka.

Nie każde małżeństwo mieszkające z rodzicami ma jednak dzieci. Wówczas też można sobie poradzić, jak wskazują Marek i Ewa. Teściowie Marka rzadko wychodzą z domu, oboje są na emeryturze. – Jeździmy na przejażdżki samochodowe, czasem w plener, nad zalew albo na łąkę. Nie jest to zbyt wygodne, ale lepszy rydz, niż nic. Zdarza się też, że jakiś znajomy potrzebuje opieki nad swoim mieszkaniem i wtedy organizujemy sobie randkę u niego. Ale ogólnie nasze życie seksualne nie jest zbyt udane – przyznaje Ewa. Zaznacza jednak, że już z mężem wyliczyła z czego muszą zrezygnować, żeby wynająć mieszkanie. – Łatwo nie będzie, ale lepiej żyć skromniej i na wolności, niż w ciągłym stresie, nawet nie możemy się do siebie zbliżyć – dodaje Marek. 28-latek podkreśla, że każdemu małżeństwu mieszkającemu z rodzicami radzi: przejrzyjcie wydatki, zlikwidujcie te niepotrzebne, rzućcie papierosy i idźcie się kochać.

Nastoletnie cierpienia
Problem z rodzicami mają też nastolatki, które zupełnie naturalnie wstydzą się rodziców i seksu. Kombinują więc jak się kochać, żeby rodzice nie widzieli. I nie wiedzieli.

Jacek z kolei wspomina jak mieszkał z rodzicami na 30m2. – Trzeba było poczekać, aż rodziców nie będzie w domu. Inaczej się nie dało. Jak mama mówiła, że wychodzi wieczorem na zakupy, to od razu się umawialiśmy. Wykorzystywaliśmy każdą wolną chwilę. Zdarzało się, że urywaliśmy się z lekcji, żeby pobyć sami w domu – opowiada 26-latek. I dodaje z uśmiechem: – Czasem nawet rozbieraliśmy się już w windzie, żeby nie tracić czasu.

Co jednak, kiedy rodzice w domu są zbyt często? Piotrek mieszkał w kawalerce z matką, więc nie miał jak uprawiać seksu w domu. Kiedy tylko więc mógł, zrobił prawo jazdy i po prostu kupił jakikolwiek samochód. – Miałem wtedy 18 lat i chociaż chodziłem
do pracy, to nie stać mnie było na wyprowadzkę. Kupiłem więc jakąś tanią furę za 1500 złotych i jeździłem ze swoją dziewczyną na "przejażdżki" w ustronne miejsca. Wcale nie trzeba było daleko jeździć. Komfort nie był zbyt duży, ale my byliśmy młodzi, kto by się tym wtedy przejmował? – wspomina mój rozmówca.

Seks bez stresu
Niestety, taki "pokątny" seks – co potwierdzają w rozmowie ze mną seksuolodzy, m.in. prof. Zbigniew Lew-Starowicz, może być szkodliwy dla rozwoju seksualności człowieka. Może się bowiem okazać, że już permanentnie seks łączy się dla nas ze stresem i te kilka pierwszych razów pod kołdrą zaważy na tym, że nie będziemy cieszyć się współżyciem tak, jak gdybyśmy mogli to robić po prostu. Nie jest też tajemnicą, że warunki, w jakich uprawiamy seks, może mieć wpływ na nasze preferencje seksualne. Potwierdza to Piotrek, który wprost przyznaje: — Faktycznie, jak się nad tym zastanowię, to najbardziej podniecający dla mnie jest seks w samochodzie. Czasem nawet zdarza się, że inaczej po prostu nie dam rady.

O ile więc rodzice muszą naprawdę uważać na swoje dzieci, to już gdy ich pociechy mają po kilkanaście lat, powinni… Przypomnieć sobie, jak musieli ukrywać się z seksem przed swoim kilkulatkiem. I najlepiej wyluzować na tyle, żeby ich nastoletnie dziecko nie musiało się ukrywać. Nie trzeba tego robić wprost – wystarczy czasem wyjść do kina na dłuższy film. Albo na dwa filmy…
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
SeksZwiązki

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej