Izabella Łukomska-Pyżalska: Nie widzę w macierzyństwie nic heroicznego. Nie róbmy z siebie męczennic!

Izabella Łukomska-Pyżalska, prezes Warty Poznań uważa, że współczesne matki robią z siebie "męczennice". Na zdjęciu: Izabella Łukomska-Pyżalska z mężem i dziećmi.
Izabella Łukomska-Pyżalska, prezes Warty Poznań uważa, że współczesne matki robią z siebie "męczennice". Na zdjęciu: Izabella Łukomska-Pyżalska z mężem i dziećmi. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Kobiety narzekają na ciążę, dolegliwości ciążowe, na poród, dolegliwości poporodowe, a później na (nie)uroki macierzyństwa. Życie matki nie jest łatwe i wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, ale Izabella Łukomska-Pyżalska, prezes Warty Poznań uważa, że współczesne kobiety przesadzają i stały się zbyt wygodne. Według niej macierzyństwo to żaden heroizm.

Izabella Łukomska-Pyżalska, prezes Warty Poznań i blogerka naTemat stwierdziła, że współczesne matki robią z siebie "męczennice", a macierzyństwo to dla większości "utrapienie".

Dawno nie spotkałam kobiety, która nie narzekała by na macierzyństwo, ciążę, brak wolnego czasu czy brak rozrywek „pozadzidziusiowych”. Rzadko która czuje się spełnioną, szczęśliwą mamą. Powody do niezadowolenia dwoją się i troją: a to trudy i bolączki ciąży, a to ciąża zagrożona i trzeba leżeć, a to poród ciężki, a to chciała cesarkę i teraz ma brzydką bliznę, a to dziecko nie śpi i płacze po nocach, a mąż nie będzie wstawał, bo rano musi iść do pracy, a to że maluch ma uczulenie i trzeba kombinować z karmieniem, a to że nie ma chwili dla siebie, bo nie stać jej na nianię... Skoro obecnie dla większości z nas macierzyństwo to takie utrapienie, to po co się na nie decydujemy? CZYTAJ WIĘCEJ


Matki utrapione

Prezes Warty Poznań sama, jako matka trójki dzieci zna trudy, z którymi zmagają się matki w Polsce. Polityka prorodzinna, która w rzeczywistości marnie wspiera rodzinę, czy kłopoty z zatrudnieniem nie są według niej wystarczającym powodem do narzekania na macierzyństwo. Jak podkreśla, naszym matkom i babkom wcale nie było lżej. Ciąża i poród wyglądały tak samo, a do tego nie miały tylu udogodnień, co matki dziś, w postaci pampersów, gotowego jedzenia i mleka. Mimo to kobiety traktują dziś urodzenie i wychowanie dziecka jak "czyn heroicznym"

To praca cała dobę, siedem dni w tygodniu, zwłaszcza, jeśli nie ma się nikogo do pomocy. Jednak rodzenie i wychowywanie dzieci to nie żadna nowość, wiec nie róbmy z siebie męczennic! Macierzyństwo jest naturalnym, kolejnym etapem w życiu kobiety i nie widzę w nim NIC wyjątkowo heroicznego. CZYTAJ WIĘCEJ


Sylwia Chutnik, prezeska Fundacji MaMa od kobiet, które przychodzą do fundacji czy do kawiarni obok nie słyszy narzekania czy marudzenia. – A jako fundacja pomagamy przecież również mamom z problemami. Przychodzą na konsultacje do prawnika czy psychologa. Macierzyństwo, jako nowe doświadczenie, wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i trudnościami. Pampersy czy gotowe jedzenie dla dzieci wcale tego nie zmienią. Dla kobiety ważna jest i bliskość rodziny, i spełnienie zawodowe, ale i partner, który będzie im w domu pomagał. To ucieszyłoby je na pewno bardziej niż 58. rodzaj mleka w proszku – twierdzi prezeska.

Intensywne macierzyństwo

Dr Elżbieta Korolczuk, socjolożka specjalizująca się w tematyce macierzyństwa i ruchów społecznych uważa, że przed współczesną matką stoi większe wyzwanie niż jeszcze pokolenie temu. – Wymagania dotyczące macierzyństwa są znacznie większe. Promowane są inne wzorce i oczekuje się innej jakości macierzyństwa. W szczególności dotyczy to klasy średniej i wyższej. Nie wystarczy samo karmienie i dbanie o zdrowie dziecka. Matka odpowiedzialna jest również za emocjonalny rozwój dziecka, za przygotowanie go do funkcjonowania we współczesnym świecie – komentuje socjolożka.

Problemem jest to, że te wymagania są bardzo często niekompatybilne z funkcjonowaniem kobiet na co dzień. Macierzyństwo jest kosztowne. Kobiety muszą również pracować, ale jak zwraca uwagę dr Elżbieta Korolczuk, nie pracują ośmiu godzin. Pracodawcy stawiają przed nimi bardzo często dużo wyższe oczekiwania. Patrząc z tej perspektywy, pogodzenie pracy i wychowywania dzieci może być heroizmem. – Połączenie tzw. "intensywnego macierzyństwa", z intensywną pracą, przy braku miejsc w żłobkach i przedszkolach i przy ograniczonej pomocy rodziny, w porównaniu z rodzinami wielopokoleniowymi, sprawia, że macierzyństwo staje się prawdziwym wyzwaniem. Wymaga dużych pieniędzy, wysiłku organizacyjnego i fizycznego – podkreśla socjolożka. W jej ocenie fakt, że zatrudnionych jest mniej niż 50 proc. kobiet w wieku produkcyjnym, dowodzi jak trudno to wszystko pogodzić.

Sylwia Chutnik uważa, że można powiedzieć, że współczesne mamy mają nawet trudniej niż ich matki czy babki, jeśli weźmiemy pod uwagę chociażby dostępność żłobków, przedszkoli, czy traktowanie matek na rynku pracy. – Jeszcze pokolenie temu można było spotkać wielopokoleniowe domy. Ten system wsparcia młodej mamy był bardzo cenny. Teraz dużo słyszy się o emigracji, za pracą, szkołą. Wiele mam wychowuje dzieci samotnie, z dala od rodziny – mówi Chutnik

Nie wygodne, tylko wymagające

Niedawno Martyna Wojciechowska zwróciła uwagę na problem bycia matką superbohaterką. "Prawie nie poświęcam uwagi sobie, mam mało czasu na treningi, kosmetyczkę czy masaż, a kiedyś robiłam to regularnie. Ważę w związku z tym 10 kilo więcej, ale brak mi zapału, żeby się tym poważnie zająć" – przyznała Wojciechowska w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów Extra". Zaznaczyła jednak, że ma świadomość, że nie można być równocześnie zrealizowaną zawodowo, w macierzyństwie i jeszcze wyglądać jak z okładki magazynu. Z jej opinią zgodziła się aktorka Aleksandra Woźniak, która w rozmowie z naTemat podkreśliła, że nie żałuje poświęcenia kariery dla rodziny, bo to dzieci stały się dla niej priorytetem. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowała całkowicie z siebie. Starała się znaleźć równowagę.

Izabella Łukomska-Pyżalska zastanawia się czy to "biadolenie" matek, nie bierze się przypadkiem właśnie stąd, że kobiety stały się dziś wygodniejsze, bardziej skupione na sobie. I może z powodu wygody, nie tylko kwestii finansowych, w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Nie zgadza się z tym Sylwia Chutnik. – 20, 30-kilkulatki są lepiej wykształcone i bardziej wyemancypowane. Mają wyższe oczekiwania, ale otoczenie, rynek pracy bardzo często za tym oczekiwaniami nie nadążają. Frustracja kobiet wynika stąd, że one poszły do przodu, ale świat dookoła się nie zmienia. Został w tyle – uważa prezeska Fundacji MaMa. – W środowisku, w którym pracuję, nie widzę kobiet w depresji. Kobiety po prostu nauczyły się mówić o swoich problemach, dzielą się doświadczeniami. Nie mówią tego w sposób cierpiętniczy. Poruszają kwestie, które przez dekady były przemilczane – dodaje Sylwia Chutnik.

Tego samego zdania jest dr Korolczuk. – Kobiety nie są bardziej wygodne, tylko więcej wymagają. Chcą czuć satysfakcję. Nie chcą mieć jedynie pracy i obowiązków. Chcą się też realizować. Niestety to głównie kobiety krytykujemy, że mają czas na coś innego niż macierzyństwo. Kiedy to mężczyzna idzie np. uprawiać sporty ekstremalne powiemy, że się spełnia. Nikt się nie zastanowi, kto się wtedy opiekuje dzieckiem – podsumowuje socjolożka.

Czytaj też: Matka frustratka. Czy nauczymy się wreszcie mówić o macierzyństwie bez lukru?
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ObyczajeMacierzyństwoFeminizmDzieciWychowanie
Skomentuj