IMGW ugiął się pod protestami. Jego dane wracają na stronę Radareu.cz

IMGW tymczasowo pozwolił serwisowi Radareu.cz na wykorzystywanie swoich danych radarowych
IMGW tymczasowo pozwolił serwisowi Radareu.cz na wykorzystywanie swoich danych radarowych Fot. IMGW / Facebook.com
Wczoraj w internecie głośno zrobiło się o decyzji Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który nie zgodził się, by strona Radareu.cz w dalszym ciągu korzystała z jego danych radarowych. Liczne protesty najwyraźniej zrobiły wrażenie na władzach IMGW. Dzisiaj tymczasowo pozwoliły one portalowi Radareu.cz na bezpłatne publikowanie danych Instytutu. IMGW oczekuje jednak, że serwis wystąpi z oficjalną prośbą o podjęcie współpracy.

Wczoraj napisaliśmy, że serwis Radareu.cz, który pokazuje aktualną sytuację meteorologiczną Europy, od jakiegoś czasu nie może korzystać z danych radarowych IMGW. Polski ośrodek nie zgodził się bowiem na dalsze publikowanie należących do niego informacji, argumentując, iż odbywało się ono dotychczas z naruszeniem polskiego prawa. Decyzja ta zaskoczyła wiele osób, ponieważ podobne instytucje z innych państw Europy udostępniają serwisowi swoje materiały.



Portal Radareu.cz, obawiając się ewentualnych problemów prawnych, zastosował się do żądania IMGW i usunął jego dane ze swojej strony. W efekcie użytkownicy do dzisiaj nie mogą śledzić zdjęć obejmujących wschodnią część Polski. Sytuacja meteorologiczna zachodnich fragmentów kraju jest widoczna dzięki pracy radarów niemieckich i czeskich.

Postanowienie IMGW wywołało w internecie falę protestów. Chcąc uspokoić oburzonych internautów, IMGW opublikował na swoim facebookowym profilu oświadczenie, w którym tymczasowo zgodził się na to, by portal Radareu.cz publikował bezpłatnie jego dane radarowe. Pozwolenie będzie ważne przez okres najbliższych trzech miesięcy. IMGW oczekuje, że w tym czasie władze serwisu zwrócą się do niego z oficjalną prośbą o nawiązanie współpracy.

Pod oświadczeniem IMGW pojawiło się wiele komentarzy. Część z nich zarzucała administratorom konta usuwanie niewygodnych uwag. Niektórych zaniepokoiło także chwilowe zniknięcie pisma IMGW z Facebooka. Instytut szybko odniósł się do krytycznych wpisów, wyjaśniając, że w pierwszej wersji dokumentu znalazły się literówki, dlatego zastąpiono ją poprawionym egzemplarzem. Zapewnił także, iż nie usuwał komentarzy, które nie były wulgarne.

– Nikt nie kasuje postów. Proszę nie wprowadzać internautów w błąd. Prosimy także o wyrażanie swoich opinii za pośrednictwem języka polskiego bez zwrotów obraźliwych i wulgaryzmów. Wierzymy, że możemy prowadzić dyskusję na odpowiednim poziomie merytorycznym. Dziękujemy za zrozumienie. Na fanpage IMGW-PIB nie możemy tolerować wpisów, które opierają się na stopniowaniu wulgaryzmów – napisano na koncie IMGW.
Trwa ładowanie komentarzy...