Obama o zamordowanym nastolatku: Gdybym miał syna, wyglądałby jak Trayvon

Zamordowany nastolatek Trayvon Martin
Zamordowany nastolatek Trayvon Martin wikimedia commons
- Kiedy myślę o tym chłopcu, przychodzą mi na myśl moje dzieci - powiedział prezydent USA i obiecał, że okoliczności śmierci Trayvona Martina zostaną wyjaśnione. Mężczyzna, który zastrzelił czarnoskórego nastolatka wciąż jest na wolności, bo władze nie widzą powodów, by postawić mu zarzuty.

Ta sprawa zelektryzowała Stany Zjednoczone. Trayvon Martin, czarnoskóry 17-latek został zastrzelony 26 lutego w miasteczku Stanford na Florydzie. Trayvon wracał do domu z zakupów, ale patrolujący ulicę członek straży sąsiedzkiej, czyli cywilnej organizacji pilnującej porządku w okolicy, uznał, że chłopak jest pod wpływem narkotyków i "ma złe zamiary".

George Zimmerman śledził go. Według relacji świadków wywiązała się między nimi bójka, podczas której mężczyzna zastrzelił Martina. W trakcie ustalania przyczyn tragedii okazało się, że chłopiec nigdy nie był agresywny, nie miał konfliktów z prawem i nie był notowany przez policję. Wersja Martina może więc nie być prawdziwa.


W USA od końca lutego nie milkną dyskusje o tej sprawie. W piątek zabrał w niej głos nawet Barack Obama. W poruszającym przemówieniu powiedział:
"Jeśli miałbym syna, wyglądałby jak Trayvon". Zapewnił też, że władze dołożą wszelkich starań, by zbrodnia została wyjaśniona.
- Myślę rodzice Trayvona mają prawo oczekiwać, że potraktujemy to z powagą, na którą zasługuje i dotrzemy do sedna tego, co się dokładnie stało - powiedział prezydent.

Co do tego mają jednak wątpliwości Amerykanie. Lokalne władze odmawiają bowiem aresztowania Zimmermana - uważają, że nie ma do tego powodów, gdyż mężczyzna działał w samoobronie.

Prawie 1,3 mln ludzi podpisało się pod internetową petycją. Żądają postawienia Zimmermanowi zarzutów.
Trwa ładowanie komentarzy...