"Jesteśmy z Polski i wcale nie jesteśmy od was gorsi". Ars Thanea globalna marka znad Wisły

Ars Thanea zdobywa liczne nagrody za swoje prace
Ars Thanea zdobywa liczne nagrody za swoje prace Fot: Ars Thanea
Największe marki świata czekają w kolejce, by wykonali dla nich zlecenie. Gdzie nie staniesz na ziemi, tam zobaczysz efekty ich pracy. Brakuje jedynie napisu „made in Poland”, byś dowiedział się, że wiele reklam światowych gigantów powstało w Polsce. Stworzyli je ludzie z Ars Thanea.

CosNowego.pl poczytaj o
Centrum dowodzenia świata znajduje się w dwóch willach na Żoliborzu. To nie przesada. W tym miejscu są tworzone grafiki dla firm z całego globu. To, co powstaje w tym momencie pójdzie np. do Stanów i dopiero za rok trafi na polski rynek. To dlatego, że Ars Thanea (nazwa starożytna grecka oznaczająca sztuka umysłu) zamiast szukać klientów na Polskim rynku od razu postanowiła wypłynąć na szerokie wody.


– Skoro możemy oferować nasze usługi za granicą, to dlaczego mamy się ograniczać do rynku lokalnego – mówi Bartłomiej Rozbicki, prezes Ars Thanea. Jednak nie tylko to świadczy o unikatowości tej firmy. Sama jej struktura jest wyjątkowa, jak na nasze warunki, bo jest podzielona na trzy części: CGI (którą zarządza Piotr Jaworowski, de facto twarz Ars Thanea); Digital, który stawia na własne rozwiązania mobilne; oraz AT Games, która już teraz może pochwalić się wieloma wyróżnieniami za grę Puzzle Craft (m.in. Best of Appstore 2012).


Portfolio ich prac jest imponujące. Aż tak, że nie wiadomo, gdzie zacząć, a gdzie kończyć. Nawet w Ars Thanea mają problem z tym, by mi opowiedzieć o tym, kto korzysta z ich usług. Jednak kiedy wreszcie zaczynają padać kolejne nazwy firm, czy projektów, to moja szczęka powoli dobija do podłogi. Nie chodzi wcale o to, że polska firma współpracuje z globalnymi markami. W końcu takich na rynku lokalnym mamy wiele. Ars Thanea to polska firma, która współpracuje z globalnymi markami na rynku globalnym.

Robili reklamę „Deadliest Catch” w Discovery Channel, która ukazała się w takich pismach jak "Rolling Stone", "Sports Illustrated" i wielu innych w USA. Wykonali key visuale i stronę internetową do jednej z kampanii dla chińskiego oddziału GE (General Electric). To oni stoją za wyglądem ostatniej gali rozdań nagród Grammy. Gdzie nie spojrzysz, tam znajdziesz ich prace.


– W zeszłym roku wracałem z zagranicy i na Okęciu widziałem reklamę Samsonite'a. Robiliśmy go rok wcześniej – mówi Paweł Piotrzkowski, dyrektor zarządzający w Ars Thanea. – Podejrzewam, że ludzie odpowiedzialni za tę markę w Polsce nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że ta reklama powstała w Warszawie. Dostali reklamę z zagranicznej centrali. W naszym przypadku to się często zdarza – mówi Piotrzkowski.

Patrzę na ich prace sam nie dowierzam. Zajrzyjcie na ich stronę. Od lat współpracują z Ubisoft przy projektach takich jak chociażby Assasin's Creed. Albo to, co mogłoby uchodzić za typowo brytyjską reklamę British Airways, jak się okazuje też powstało w Warszawie. To tu wykonywane są zlecenia dla Hyundai’a, czy Dodge'a, które pójdą na cały świat. Od lat robione są grafiki dla HBO Asia, które zdobywają liczne międzynarodowe nagrody.


– Od samego początku stawialiśmy na rynek globalny, to jeden z powodów, dlaczego nam się udaje – opowiada Rozbicki. – Nasza strona internetowa jest po angielsku, nasi pracownicy mówią dobrze po angielsku. Dzięki temu możemy pracować dla klientów z całego świata. Jednak czasami mamy problem z tym, by wytłumaczyć ludziom, że jesteśmy polską firmą. Niektórzy nie dowierzają, że jesteśmy z Warszawy, a przecież mamy wielu klientów również z Polski – mówi szef Ars Thanea.

Ciekawe zresztą były kontakty tej firmy z wielkim światem. Zwłaszcza te pierwsze. W Ars Thanea wspominają o tym, jak szefowie pewnej dużej agencji reklamowej postanowili przylecieć do Polski, by się z nimi spotkać. – Mieliśmy malutkie biuro, do którego wchodziło się przez malutkie drzwi, wręcz trzeba było się przecisnąć – śmieje się Rozbicki. – W środku mieliśmy meble z Ikei, więc panowie przeżyli wielki szok. Pewnie liczyli na loft – dodaje Piotrzkowski.


Jednak na szczęście nie biuro było wizytówką firmy, ale ich portfolio. Szefowie Ars Thanea cały czas podkreślają, że tak naprawdę liczy się dobra praca. Stawiają olbrzymią uwagę na szczegóły swoich prac, co widać na zdjęciach. Dzięki temu są doceniani i pozyskują nowych klientów. Choć uważają, że PR jest ważnym elementem w pozyskiwaniu nowych klientów, to jednak nie jest najistotniejszym.

– Załóżmy, że wkładasz całą swoją energię w PR swojej firmy – zaczyna Rozbicki. I dodaje, że jeśli nie jesteś w stanie dostarczyć dobrego produktu, to klienci i tak się od ciebie odwrócą. – W Ars Thanea założyliśmy sobie, że najpierw zadbamy o jakość naszych usług, a dopiero potem o PR. To nasza praca jest naszą wizytówką, dzięki temu inni się do nas zgłaszają – tłumaczy Rozbicki.


Jednym z najważniejszych klientów Ars Thanea, jest wspomniana firma Ubisoft. To czwarta co do wielkości firma produkująca gry komputerowe na świecie. Co ciekawe, sami się zgłosili do polskiej spółki. – Napisali do nas, że widzieli nasze prace – wspomina Piotrzkowski. – Z całego świata wybrali 3 firmy, z którymi chcieli współpracować Przekonała ich nasza dbałość o detale i podejście. Dzięki temu już od kilku lat robimy okładki do ich gier – opowiada.

Jednak nie zawsze klienci sami przychodzą do Ars Thanea. Jak się okazuje, wiele swoich zleceń dostają dzięki pracy agentów. Nie pracują już z tymi samymi, z którymi zaczynali. Wraz z awansem firmy do kolejnych lig, zatrudnia się kolejnych, którzy potrafią pozyskać dla nich bardziej atrakcyjnych klientów.

– Na pewno naszą kartą przetargową prócz jakości jest cena – mówi Rozbicki. – Jesteśmy konkurencyjni, natomiast nasze usługi są na tym samym poziomie co te wykonywane przez zagraniczne firmy. Nie narzekamy na brak zleceń. Mamy kolejki chętnych – dodaje.


Na razie Ars Thanea zatrudnia około 40 pracowników. Czy w związku z dużym popytem na ich usługi zamierzają zatrudnić więcej osób? – Cały czas przeglądamy rynek, jednak jest wiele kryteriów wg których zatrudniamy pracowników. Nie wystarczy być utalentowanym. Jeśli ktoś nie będzie się zgrywał z resztą zespołu, to nie będzie miał co liczyć na pracę u nas – twierdzi Piotrzkowski.

Rozbicki dodaje, że najważniejszy jest warsztat pracownika. Nie interesuje ich jakie studia ukończył, czy je w ogóle ukończył. Po prostu firma musi utrzymać poziom, więc nie mogą sobie pozwolić na bylejakość. Polski rynek mocno się zawęża, więc nie wykluczają zatrudnienia ekspertów z zagranicy.


– W Polsce trwa ostra walka o specjalistów – wyjaśnia Rozbicki. – Jednak powoli musimy szukać dalej. Cały czas chcemy się rozwijać. Na razie jesteśmy w dwusetce najlepszych artystów na świecie, ale chcemy zajść dalej. Chcemy być w pięćdziesiątce. Bez najlepszych ludzi tego nie dokonamy, dlatego musimy powoli myśleć o tym, by szukać dalej, poza Polską – uważa.

Szefowie firmy doskonale wiedzą w jakim kierunku chcą iść. Nie przeszkadza im w tym to, że pochodzą z Polski. Dają usługi, które można wykonać z każdego zakątka ziemi. Choć cenieni są za swoją pracę, to trzeba dodać, że nie mają kompleksów. – Musieliśmy się nauczyć wychodzić przed ludźmi i powiedzieć: Jesteśmy z Polski i wcale nie jesteśmy od was gorsi – mówi Rozbicki.


Choć sukcesy robią wrażenie, nie oznacza to, że Ars Thanea zamierza spocząć na laurach. Przed nimi jeszcze długa droga na szczyt. Sami to powtarzają. To ich motywuje do dalszej, jeszcze cięższej pracy. Widzą gdzie są i ile jeszcze nauki przed nimi. Jeszcze niedawno pomagali Disneyowi i Ubisoftowi w tworzeniu grafiki do gier, teraz sami zaczęli produkować własne. Świat stoi przed nimi otworem, a to że są z Polski nie jest żadnym obciążeniem.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ReklamaBiznesOsobowości
Skomentuj