Kim my właściwie jesteśmy? Milenialsi odpowiadają

Jacy jesteśmy?
Jacy jesteśmy? naTemat.pl
Pokolenie X, pokolenie Y, pokolenie Z, K, lub J? Literek w alfabecie jest jeszcze sporo, a usilne starania, aby to nasze „nieszczęsne” pokolenie określić, podejmowane są prawie codziennie. Mądrzy publicyści, jeszcze mądrzejsi politycy, adepci psychologii, socjologii i psychiatrii – wszyscy próbują nas zdefiniować. A co by było, gdybyśmy zdefiniowali siebie sami?

Po dzisiejszym porannym kolegium wychodzę i udaję się do domu, jednak moja droga trwa dłużej niż zwykle. Postanowiłam na ulicy zrobić „łapankę”, którą uzupełniłam później o wypowiedzi znajomych. Zaczepiałam każdego, kto wyglądał na dwudziestolatka (czasami nie trafiałam, uszczęśliwiając tym samym kilka trzydziestolatek) i pytałam go o dwie pozornie proste rzeczy: na czym najbardziej ci zależy w życiu i jak widzisz swoją przyszłość. Nie oczekiwałam wielkich analiz, pokoleniowego mesjanizmu i prób ratowania milenialsów przed zagładą. Krótka piłka - według mnie to, czego chcesz, pokazuje, kim tak naprawdę jesteś.

Czego tak naprawdę chcemy?

Przepytani przeze mnie z zaskoczenia dwudziestolatkowie, z różnych środowisk, pracujący, studiujący lub bezrobotni, mają w większości proste marzenia – jak każdy człowiek chcą być zwyczajnie szczęśliwi. I zależy im na rodzinie, nieważne czy mają 22 lata, czy 28. To mnie zaskoczyło. Miałam wrażenie, że niewielu ludzi w moim wieku myśli o dzieciach i stawia ich posiadanie w przyszłości na pierwszym miejscu. Magiczne słowo „rodzina” pojawiało się w prawie każdej wypowiedzi.

Tak samo było w przypadku mojego kolegi z redakcji, od którego zaczęłam, spotykając go tuż po wyjściu z pracy. Piotr jest dziennikarzem sportowym, a u nas pracuje od początku września. Nigdy nie mieliśmy nawet czasu porozmawiać, o czymś więcej niż tekstach, więc był nieco zmieszany faktem, że bez żadnego wstępu będę o nim wiedzieć „wszystko”.



Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu? Bardzo ważna jest dla mnie ciężka praca, co zawsze powtarzam. A poza tym, to zabrzmi banalnie, ale po prostu rodzina.

Jak widzisz siebie za pięć lat? Chciałbym żyć spokojniej, założyć własną rodzinę, mieć mniejsze, ale zaufane grono znajomych. Po prostu chcę zwolnić tempo.


Na czym najbardziej Ci zależy? Na pewno nie na tym żeby założyć rodzinę, mieć domek z ogródkiem i psa. Wszystko to kłóci się z moją potrzebą bycia kimś niezależnym, wolnym.

Jak widzisz siebie za pięć lat? W życiu ciągle się coś zmienia. Dochodzę do wniosku, że ciężko jest przewidzieć cokolwiek, nawet to, co wydarzy się w ciągu najbliższych 5 dni. Na pewno chciałabym żyć w zgodzie ze sobą, nikomu nie podlegać. Chociaż to dość idealistyczne, wierzę, że mogę robić to co kocham i jednocześnie nie ulegać żadnym naciskom. W tym celu chciałbym prowadzić własną firmę i być szefem wszystkich szefów. Plan jest w trakcie realizacji.

Zuza, 25 lat.

Na czym najbardziej Ci zależy? Na tym, żeby być szczęśliwą. Rozumiem to przez spełnienie, samorozwój i bezpieczeństwo. Jestem zaręczona, ślub będzie w przyszłym roku. W tej chwili myślę głównie o rodzinie.

Jak widzisz siebie za 5 lat? Idealnie by było, gdyby udało mi się łączyć jakoś macierzyństwo z pracą. Kształcę się na psychoterapeutkę, więc chciałabym pracować w zawodzie. Jestem jednak bardzo otwarta na to, co przyniesie los. Chciałabym się tak ogólnie spełniać. Ale jak będę to robić, czy zawodowo, czy w domu, nie jest dla mnie w tej chwili istotne.


Co jest dla Ciebie najważniejsze? W tej chwili rodzina, bo wychowuję syna, który ma półtora roku. On jest dla mnie wszystkim w tym momencie.

Jak widzisz siebie za 5 lat? Na pewno chciałabym mieć stabilną, dobrze płatną pracę, ale jako że jestem tylko po maturze, to trochę się martwię. Teraz wracam do szkoły, będę się uczyć w studium policealnym, żeby mieć lepsze wykształcenie.

Marta, 28 lat

Na czym Ci najbardziej zależy w życiu? Na mojej rodzinie, bo już założyłam swoją.

Jak widzisz siebie za 5 lat? Jako bizneswoman z udaną firmą. W tej chwili moje oczekiwania w większości pokrywają się z tym, czego chciałam pięć lat temu, więc szanse są duże.


Jakub, 23 lata. Na czym najbardziej ci zależy? Chcę być szczęśliwy i mieć dużo pieniędzy. Żeby życie było dobre trzeba mieć dużo hajsu.

Co chciałbyś osiągnąć za 5 lat? Chciałbym mieć wszystko poukładane.

Mateusz, 26 lat. Na czym najbardziej ci zależy w życiu? Na szczęściu.

Jak widzisz siebie w przyszłości? Prezes dużej firmy z ogarniętym życiem prywatnym, dwójką dzieci i dużym domem z basenem.


Na czym najbardziej ci zależy w życiu? Na stabilnym związku z moim facetem, pewnej przewidywalności warunków bytowych - to banalne, ale bez tego nie mogłabym spokojnie robić innych rzeczy. A druga rzecz to słowo-wydmuszka, czyli samorealizacja. Za żadne skarby nie chcę tkwić w pracy, której nie będę mogła ścierpieć.

Jaka będziesz za 5 lat? Prawdopodobne jest, że będę zapracowana i wiecznie zajęta, ale w miejscu, które, mam nadzieję, będę lubić i będzie mi dawało satysfakcję.


Na czym najbardziej Ci zależy? Zależy mi na tym, żeby ludzie robili, to co robią dla siebie, a nie dla pieniędzy. Albo żeby w ogóle nie było na świecie pieniędzy, a na pewno nie dla polityków. I trzeba sprzedać Kościół i nakarmić biednych.

Co chciałbyś robić za pięć lat? Za pięć lat chciałbym pływać po Pacyfiku katamaranem, przybijać do przeróżnych wysp i razem z tubylcami jeść egzotyczne owoce.

Co z nami dalej?
Nie sądziłam, że pragnienie założenia rodziny jest tak istotne dla dwudziestolatków - sama go zupełnie nie podzielam. Poza tym, spodziewałam się większej ilości sprecyzowanych planów, oraz konkretnych, nieco szalonych i trochę niedojrzałych marzeń, do których w naszym wieku mamy prawo. Czy śladowa ilość takich odpowiedzi oznacza, że jako pokolenie przedwcześnie wróciliśmy na ziemię i oczekujemy od życia głównie spokoju i stabilizacji? Prawdopodobnie tak.

Większość starszych o dekadę lat ludzi, widząc nas, dwudziestolatków, którzy angażują się w poważne związki, starają się piąć do góry po drabinie zawodowej i szczegółowo planują swoją przyszłość, mówi: "Ja w Twoim wieku byłem jeszcze kompletnym kretynem, który nie wiedział, czego chce". I nie wiadomo, czy to oni powinni nam zazdrościć poukładania, czy my powinniśmy zazdrościć im beztroski, którą przy obecnym tempie życia zatraciliśmy. Później będziemy już za starzy, żeby na nowo ją odnaleźć.

CZYTAJ TAKŻE:
Tytus Hołdys - nie istnieją ludzie, którzy doszli do wszystkiego sami

Każdy ma prawo narzekać, czyli o jałowości "pokoleniowej" dyskusji wokół felietonu Żulczyka
Trwa ładowanie komentarzy...