POPULARNE Jeździmy autami, które Niemcy oddają do muzeum

Rząd przygotował projekt ustawy o zmianie płci. Przeciw są niemal wszyscy, także transseksualiści

Ministerstwo Sprawiedliwości do końca roku chce skierować pod obrady rządu projekt ustawy regulujący sytuację osób transpłciowych w Polsce. Problem w tym, że pomysły ministerstwa jednogłośnie oprotestowali: minister zdrowia, seksuolodzy, politycy oraz reprezentanci środowisk transseksualnych.

Projekt ustawy dotyczący zmiany płci budzi kontrowersje
Projekt ustawy dotyczący zmiany płci budzi kontrowersje Fot. Sławomir Kamiński / AG
Projekt ustawy autorstwa ministerstwa przewiduje pięć kroków do zmiany płci. W pierwszym zainteresowana osoba musi uzyskać skierowanie do psychiatry seksuologa, którego zadaniem jest "stwierdzenie występowania transseksualizmu". W drugim trzeba wystąpić do specjalnej komisji, która wydaje orzeczenia umożliwiające odbycie okresu próbnego, tzw. testu realnego życia.

Trzeci etap to właśnie próba, która trwać musi nie krócej niż rok i nie dłużej niż trzy lata. Dopiero potem uruchamiane zostaje postępowanie sądowe, które, jeśli zostanie zakończone pozytywnym orzeczeniem, da możliwość poddania się "zabiegowi adaptacyjnemu", czyli chirurgicznemu usunięciu narządów płciowych i wytworzeniu nowych.

Zastrzeżenia środowisk transseksualnych budzi przede wszystkim fakt, że zgodnie z projektem cała procedura może trwać latami. "Rządowa propozycja w tym kształcie jest kuriozalna. Jeśli ktoś myśli, że wyświadcza nam przysługę, to jest w błędzie. Przeciwnie, robi nam krzywdę" – komentuje Edyta Baker z fundacji "Trans-fuzja".

Jak podkreśla, niewłaściwe jest również to, że o zakwalifikowaniu danej osoby do okresu próbnego zdecyduje trzech lekarzy na podstawie bardzo ogólnych przesłanek. "Jak to ma wyglądać? Co ja mam udowadniać? Że potrafię chodzić na szpilkach? Że już lubię krótkie spódniczki bardziej niż szerokie spodnie? Że mam odwagę tego samego dnia, w którym rozpocznie się mój czas próby, wejść do pracy i powiedzieć kolegom: od dziś macie nową koleżankę?" – pyta.

Podobne wątpliwości mają też przedstawiciele środowiska medycznego i politycy. Brakiem precyzyjnych przepisów dotyczących komisji kwalifikującej do "testu realnego życia" rozczarowani są prof. Maria Beisert z Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i poseł Ryszard Kalisz z komisji sprawiedliwości.

"Mój sprzeciw budzi choćby czas trwania testu realnego życia, a przede wszystkim arbitralność w decydowaniu o tym. Nowe przepisy muszą się pojawić ale nie można mnożyć kolejnych absurdalnych warunków" – podkreśla ten drugi.

Źródło: tvn24.pl
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Transseksualizm

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej