Kreml pozbywa się kontrowersyjnych artystek Pussy Riot? Nadieżda Tołokonnikowa zniknęła bez śladu

Gdzie zniknęła Nadieżda Tołokonnikowa? Czy Kremlowi udało uciszyć się niewygodną artystkę?
Gdzie zniknęła Nadieżda Tołokonnikowa? Czy Kremlowi udało uciszyć się niewygodną artystkę? Fot. Denis Bochkarev / http://commons.wikimedia.org
Czy Kremlowi udało się pozbyć jednej z kontrowersyjnych artystek zespołu Pussy Riot, które trafiły do łagrów za protest przeciwko Władimirowi Putinowi i wpływom rosyjskiej Cerkwi? Tego obawiają się przyjaciele liderki Pussy Riot Nadieżdy Tołkonninkowej, która zniknęła po przeniesieniu jej z kolonii karnej w Mordowi.

Gdzie podziała się Nadieżda Tołokonnikowa? To pytanie, które zadają dziś sobie przyjaciele więzionej przez reżim Władimira Putina członkini kontrowersyjnego zespołu Pussy Riot. Tołokonnikowa zniknęła bez śladu po tym, gdy rosyjskie służby więzienne zdecydowały, iż należy ją przenieść z kolonii karnej w Mordowi, gdzie dwukrotnie podjęła protest głodowy przeciwko temu, jak traktowani byli tam więźniowie.


Mąż Tołkonninkowej Piotr Verzilov w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami poinformował, że nie ma żadnych wiadomości o żonie od 10 dni. Ostatni raz była widziana podczas transportu do innego więzienia. 24 października widziano ją w pociągu do Czelabińska na Uralu.

PUNK is NOT a CRIME

Wyrok orzeczony za pokojowe wyrażanie swoich poglądów jasno pokazuje determinację rosyjskich władz w rozprawianiu się z każdym głosem krytyki i każdym przejawem buntu. Władze rosyjskie stosują argumenty w stylu „same są sobie winne” CZYTAJ WIĘCEJ


W ocenia męża Nadieżdy Tołokonnikowej do uralskiego więzienia nakazano ją wtrącić na rozkaz samego Kremla. - Chcą ją odciąć od świata zewnętrznego - przekonuje Verzilov. Choć jednocześnie podkreśla, iż być może losy jego żony są jeszcze bardziej dramatyczne. Opuszczając kolonię karną w Mordowii Tołokonnikowa była skrajnie wycieńczona po wielodniowej głodówce, a daleka podróż do Czelabińska mogła tragicznie odbić się na jej zdrowiu.

Dlaczego Kremlowi tak zależy na uciszeniu artystek zespołu Pussy Riot. W lutym 2012 roku jednocześnie zadarły bowiem z Władimirem Putinem i wpływową rosyjską Cerkwią. W jednej z moskiewskich świątyń Nadieżda Tołkonnikowa i jej przyjaciółki wykonały kontrowersyjny happening zatytułowany "Bogurodzico przegoń Putina". Za ten "chuligański" czyn zostały skazane na dwa lata łagru.

Droga krzyżowa Pussy Riot, czyli konsekwencje głupoty

Dwa lata łagru to kara zbyt surowa. W moim przekonaniu niewspółmierna do czynu i nierozważna także z punktu widzenia rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Zastanawia mnie jednak, dlaczego opinia publiczna tak łatwo zapomina o okolicznościach zajścia – wydawałoby się, że w gruncie rzeczy nietrudnych do oceny. CZYTAJ WIĘCEJ


Za kratami nadal irytują jednak rosyjski reżim. Dzięki grypserskiej korespondencji udało im się nawet udzielić wywiadu dla renomowanego magazynu "GQ", w którym Nadieżda Tołokonnikowa i Marija Alochina opowiadały o ciężkich warunkach panujących w rosyjskich więzieniach.

Opowiadały światu o tym, jak mogą brać prysznic tylko raz w tygodniu, przykrywać się kocami wyłącznie pomiędzy 22:00 a 6;00, a zaledwie godzinę dziennie spędzają chodząc w kółko po betonowym spacerniaku.


Źródło: BBC.co.uk
Trwa ładowanie komentarzy...