Grupa naTemat

Tę usługę księża reklamują z ambony. Teleopieka dla starszych coraz bardziej popularna

Teleopieka wkracza do Polski
Teleopieka wkracza do Polski Fot. Anna Jarecka / AG
Wystarczy jedno naciśnięcie czerwonego przycisku na nadajniku noszonym jak zegarek przez starszą osobę, by wezwać pomoc, które czasem może uratować jej życie. Tak działa system teleopieki nad starszymi i schorowanymi, który chętnie uruchamiają kolejne polskie miasta.

Krzyszytof Wołodźko, publicysta m.in. portalu Deon.pl, dziwił się ostatnio na Facebooku, że ksiądz w ramach ogłoszeń parafialnych czytał komercyjną reklamę teleopieki nad starszymi. Duchowny miał nawet powiedzieć, że choć nie zastąpi ona troski bliskich, to stanowiska dla niej "doskonałą alternatywę".

Można się zastanawiać, czy kościół to dobre miejsce na prezentację tego typu oferty, ale opisany przypadek tylko potwierdza, że tzw. system czerwonego przycisku jest u nas coraz bardziej promowany, a przede wszystkim coraz częściej wprowadzany.

Miasto się dołoży
W Opolu ruszył 1 sierpnia, w Kluczborku kilka tygodni później, w Grudziądzu na początku września, a w Sopocie jeszcze w ubiegłym roku. Z kolei od kilku lat z tej usługi skorzystać mogą mieszkańcy Warszawy, Poznania i Wrocławia, choć w przeciwieństwie np. do Opola władze tych miast nie zaangażowały się we współfinansowanie przedsięwzięcia. Jak usłyszałem w firmie Polskie Centrum Opieki, która odpowiada za teleopiekę w Opolu, podopieczni płacą za usługę prawie 9 zł miesięcznie. Cena jest tak niska właśnie ze względu na dofinansownie ze strony miasta.

– Życie zmusza do tego, by szukać nowych form opieki, a rozwój technologii medycznej pozwala na to, by te formy rozwijać. My akurat współpracujemy z domami opieki i wszyscy są bardzo usatysfakcjonowani. To nie jest tak, że teleopieka ma zastąpić pomoc bliskich. Jest tylko swego rodzaju uzupełnieniem – przekonuje w rozmowie z naTemat Jarosław Chłosta, prezes firmy Telecare z Zawiercia, oferującej usługi w całej Polsce.

Podopieczni parafianie
Jak takie "uzupełnienie" konkretnie działa? Otóż osoby objęte opieką dostają niewielkie nadajniki, które mogą np. nosić na ręce i na szyi. Jeśli źle się poczują, przewrócą się albo po prostu będą chciały wezwać pomoc, mogą nacisnąć guzik, a urządzenie wyśle sygnał alarmowy do centrali. Taką drogą informacja dotrze do członków rodziny czy sąsiadów danego "klienta", a jeśli trzeba także na pogotowie.

O tym, że możliwość wszczęcia alarmu jest dla starszej czy chorej osoby bardzo cenna, przekonują statystyki. 30 proc. ludzi powyżej 65-roku życia przewraca się  co najmniej raz w roku. Z kolei 70 proc. takich upadków zdarza się w łazience, gdzie nie ma dostępu do telefonu, a tym samym wezwanie pomocy jest niemożliwe.

– Być może w Polsce będzie kiedyś tak jak w Skandynawii, gdzie teleopieka jest uzupełnieniem publicznego systemu i wypisuje się ją na receptę. Póki co zainteresowanie jest spore i podopieczni sobie chwalą – zaznacza Chłosta.

Co ciekawe, potwierdza też, że intensywna kampania reklamowa prowadzona jest w… parafiach. – Do tej pory nasze usługi prezentowaliśmy w trzech, a od nowego roku rozpoczynamy współpracę z moją rodzinną parafią, gdzie parafianie będą mogli dzięki urządzeniu skorzystać z konsultacji lekarskiej – dodaje.

Medyczny Facebook
Teleopieka nie dotyczy wyłącznie osób starszych. Jak przekonuje szef Telecare, podobne platformy są wykorzystywane w programach profilaktyki zdrowotno-żywieniowej. W kilku szkołach młodzież może na przykład zdalnie skonsultować się z lekarzem i dietetykiem.

Zainteresowanie okazało także Ministerstwo Obrony Narodowej. Dokładnie chodzi o weteranów wojennych, którzy mogliby choćby skorzystać z teleopieki psychologicznej. – Mieliśmy pokaz na potrzeby ministerstwa i system spotkał się z bardzo pozytywną reakcją – zaznacza Chłosta.

– Co prawda nie zastąpi człowieka, nie porozmawia i nie przytuli, ale może być i tak bardzo przydatny. Jedna młodsza koleżanka świetnie to skomentowała: skoro z koleżanką gadam na Facebooku, to dlaczego nie mogę w podobny sposób "wybrać się" do lekarza – podkreśla.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetKościółStarość
Skomentuj