Trybson i jego gąski. 22-latek z "Warsaw Shore", który przypadkiem podbił internet

Maczystowski zawodnik MMA, przy którym “każda świnia krzyczy”. Z dnia na dzień stał się hitem internetu. Kim jest Trybson z Warsaw Shore? Błaznem, chłopcem do (a może od?) bicia czy nową figurą pogardzanej męskości?

Trybson Królem - przynajmniej dla sporej części internautów.
Trybson Królem - przynajmniej dla sporej części internautów. Fot. facebook.com/warsaw shore
Ze swojego wejścia do willi “Warsaw Shore” uczynił największą atrakcję sezonu. “No i jest Trybson, he he” - to zdanie zwiastujące najbardziej wyśmianą przez internet postać telewizyjną ostatnich lat. Naprawdę nazywa się Paweł Trybała, ma 22 lata i jest z Sosnowca. Głównym impulsem do jego pojawienia się w programie była nieszczęśliwa miłość - narzeczona zostawiła go w sierpniu tego roku, więc Paweł postanowił odreagować w programie. W końcu nie ma nic do stracenia, nie?

Gąski Trybson
Trybson, niczym Jan Kiepura, lubi brunetki, blondynki, czasami też rude. W sumie to wszystkie mu się podobają, byleby chciały pójść do niego do domu. Jak widzi ładną “laleczkę” to atakuje, czasem też pozwoli się zaatakować “zaj*bistej foczce” - wystarczy żeby była “ładna, śliczna” i miło się uśmiechała.

Ale ma swoje zasady: jak przyjaciel Trybsona wyrywa sobie jakąś” gąskę”, to on mu jej nie “zabiera”. Potrafi być słodki, a czasem też niegrzeczny - seks to dla niego przede wszystkim dobra zabawa. Ma tatuaż, tribala, który przedstawia “duszę wojownika”, bo sam jest wojownikiem. Ćwiczy MMA (choć klub w oficjalnym oświadczeniu się od niego odcinał), wygląda jak superman z białymi zębami. I to by było na tyle.

Jest “głosem” Warsaw Shore - przed każdym odcinkiem mówi, że treści są “nieodpowiednie dla niepełnoletnich i niektórych dorosłych”, a program ogląda się “na własną odpowiedzialność”. Dlaczego akurat on? Agnieszka Odachowska z MTV Polska mówi, że Trybson idealnie wpisał się w klimat produkcji.

– Jest szczery, prawdziwy, bardzo pozytywny, nie udaje kogoś, kim nie jest, jest odpowiedzialny – również w kontekście grupy – no i lubi dobra zabawę, dokładnie takich osób szukaliśmy – mówi Odachowska. – Oczywiście, aparycja też miała znaczenie, ale to raczej nie tajemnica zważywszy na obsadę pozostałych edycji formatu – dodaje.

Popeye
Rzeczywiście: Trybson dla koleżanek z programu wygląda trochę jak Popeye, postać z popularnej kreskówki. Ma wyrazistą rzeźbę mięśni i – jak sam mówi – przywiązuje ogromną wagę do swojego wyglądu. Chce być “jeszcze trochę większy”, pakuje na siłowni i hoduje bicepsy wielkości arbuzów. Atawistyczny macho?

– Z tego co widzę to on by przeleciał wszystko, no wszystko co się rusza – skarży się na Trybsona Ania, jedna z uczestniczek programu. Przybił z nią "pakiet obietnicy", że nie będzie "zarywał" do innych dziewczyn. Niestety, potem "polało się dużo wódy" i "dużo się działo". Potrafi zachwycić każdą, a po "chodź spać ze mną ku**a i przestań tyle pier****ć" lub "idziesz spać, bo się nie wyśpisz ku***a" wszystkie są jego.

Nic dziwnego, że internet aż huczy od żartów. Ich przedmiotem jest zazwyczaj Trybson - to ciekawe, bo uczestnicy programu byli dobierani według tego samego klucza i są do siebie dosyć podobni, chociażby w kontekście klasowym. Na Facebooku powstają fanpage w stylu “Krzycz Trybson”, “Trybson Ruchacz”, “1000 ciekawostek o Trybsonie o których nie miałeś pojęcia” i nawiązująca do ostatnich wydarzeń “Zamiast tęczy pomnik Trybsona”.

Trybson a kultura
Na tej ostatniej amant z MTV, niczym prawdziwy celebryta, jest włączany w konteksty tzw. kultury wysokiej - jego roześmiane lico zastępuje twarz Laookona, Dawida, Sfinksa czy Chopina z Warszawskiego pomnika. Łącznie parodystyczne fanpage Trybsona “lubi” na facebooku kilkadziesiąt tysięcy (!!!) osób.


Żaden z innych uczestników lub uczestniczek Warsaw Shore nie doczekał się takiej internetowej sławy. Dlaczego akurat Trybson? – To pytanie raczej do medioznawców oraz samych internautów – ich należałoby zapytać, dlaczego tak zainteresowali się właśnie Trybsonem - mówi Agnieszka Odachowska z MTV.
I sama obstawia, że może chodzić o jego prawdziwość i naturalność. Nawet jeśli jest kontrowersyjna.

– A także soczysty język, poczucie humoru oraz dystans zarówno do siebie, jak i do świata – dodaje Odachowska. Ponadto zauważa, że z komentarzy jednoznacznie wynika, że obok żartów dotyczących jego powiedzonek, internauci widzą w nim zabawnego, sympatycznego chłopaka.

Trybson to idealny przykład internetowo-telewizyjnego supermana, który jest dostępny na wyciągnięcie ręki. Według dr Mirosława Pęczaka z Uniwersytetu Warszawskiego, reality show wprowadziło nowy typ bohatera i jest to tzw. "każdy". – To nowy bohater masowej wyobraźni, udaje codzienność i robi to przed dziesiątkami tysięcy widzów – mówi Pęczak.

– Figura "mięśniaka" w kulturze popularnej jest już bardzo mocno przepracowana, mieliśmy Conana Barbarzyńcę czy chociażby liczne postaci grane przez Arnolda Schwarzeneggera – mówi Pęczak. Zwraca również uwagę na cykliczność pojawiania się tego typu postaci: im społeczeństwo jest bardziej konserwatywne, tym jest ich więcej. – W Stanach nastąpił "odpływ" tego typu figur w latach 60., to oczywiście było związane z kontrkulturą, pojawili się ponownie w czasach prezydentury Reagana – mówi Pęczak.

Kto się śmieje
Dlaczego internet aż tak bardzo śmieje się z Trybsona? – Chyba dlatego, że na Facebooku wypowiadają się postacie wcale nie reprezentatywne dla naszego społeczeństwa – mówi Pęczak. – To osoby z ponadprzeciętnym kapitałem kulturowym, które w internecie dają upust swojej ironii i sarkastycznemu poczuciu humoru – dodaje Pęczak.

A co na to producenci programu? Agnieszka Odachowska z MTV mówi, że wyprodukowanie kabaretu nie było ich zamiarem. – Nie przyszłoby mi na myśl intencjonalne wyszydzanie czy żartowanie sobie z któregokolwiek z uczestników. Odbiorcą programu są z pewnością, poza widzami i sympatykami MTV i samego formatu, osoby zainteresowane „nową twarzą” pop-kultury, obserwatorzy rynku telewizyjnego, trendów i tego, co na przestrzeni ostatnich lat dzieje się w polskich mediach – mówi Odachowska. Jej zdaniem to naturalne, że wokół programu toczy się tak burzliwa dyskusja. Zresztą to nie pierwszy raz w przypadku produkcji MTV.

A co z "prześmiewcami" samego Trybsona? Według Klaudii Rachubińskiej, doktorantki z Instytutu Kultury Polskiej UW, istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że osoby o wyższym kapitale kulturowym w Trybsonie widzą aspiracje "niższych" klas i śmiejąc się z niego podkreślają swoją odmienność.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MediaWarsaw ShoreCelebryci

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej