Roślinna restauracja jednego z założycieli Nomy

Który to już raz piszę o restauracji w Kopenhadze? Zdaje się, że trzykrotne uznanie tamtejszej Nomy za najlepszą na świecie, wywołało swego rodzaju reakcję łańcuchową i teraz to miasto z powodzeniem pretenduje do nieoficjalnego (jeszcze...) tytułu europejskiej stolicy restauracji.

http://holmbacknordentoft.dk/radio
Na mapie stolicy Danii, pojawiają się kolejne miejsca, proponujące swoim gościom nie menu i wystrój w standardzie zdecydowanie nieprzeciętnym. Menu w niewielkiej restauracji Radio zostało stworzone dla wegan, wegetarian i jaroszy (czy też ichtiwegetarian).

Jest oparte na świeżych, organicznych warzywach i owocach z ekologicznej farmy założyciela, Clausa Meyera. Wnętrze, jednocześnie skromne, niezobowiązujące i z charakterem to owoc kooperacji Holmback Noredentoft i żony założyciela Christiny Meyer Bengtsson.


Claus to chyba najbardziej znany w Kopenhadze restaurator, jeden z założycieli słynnej Nomy. The Standard, klub muzyczny i restauracja, o której pisałam już jakiś czas temu, jest także jedną z jego inwestycji.


Tym bardziej cieszy mnie jego decyzja o stworzeniu miejsca z menu opartym na roślinach. To, że tak poważny restaurator zdecydował się na taki ruch, powinno być wyraźnym sygnałem dla tych restauratorów, którym wciąż wydaje się, że wegetarianie jedzą tylko rzodkiewki i zadowolą się jedną, bezmięsną pozycją w karcie.



Claus działa jako Meyer Group, jest założycielem The Melting Pot Foundation, (organizacji, która poprzez angażowanie w działania gastronomiczne osób zagrożonych margnializacją społeczną), a także ojcem nurtu New Nordic Cuisine. To chyba największy gastronomiczny aktywista w Europie. Dokładnie co robi dowiemy się na www.clausmeyer.dk/en/



Strona studia odpowiedzialnego za wnętrze: http://holmbacknordentoft.dk/

Zdjęcia zrobili: Anders Schønnemann i Anders Hviid


ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Małe rzeczy

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej