Włókniarz Częstochowa ma ogromny dług wobec Emila Sajfutdinowa, więc nałożył na niego kary za wyjazd na pogrzeb ojca

Emil Sajfutdinow został ukarany przez Włókniarz Częstochowa. Za co?
Emil Sajfutdinow został ukarany przez Włókniarz Częstochowa. Za co? Fot. Pawel Malinowski / Agencja Gazeta
W środowisku żużlowym nie ma grzecznych chłopców i świętoszków. Nie tylko na torze. W klubach rządzą przecież wielkie pieniądze i gra się o nie bardzo twardo. Żaden klub dawno nie posunął się jednak do takiego zachowania, jak Włókniarz Częstochowa wobec Emila Sajfutdinowa. Zespół zalega Rosjaninowi milion złotych, więc postanowił zaoszczędzić... nakładając na niego kary. I tak Sajfutdinowa ukarano m.in. za mecze, które opuścił ze względu na śmierć ojca. Te same, podczas których klub "łączył się w bólu".

Od współczucia wobec śmierci ojca swojej dotychczasowej gwiazdy Włókniarz Częstochowa ma jednak z Emilem Sajfutdinowem większy problem. Utalentowanemu rosyjskiemu zawodnikowi klub jest winien aż milion złotych. Sporą część długu Włókniarz obiecywał wypłacić mu jeszcze jesienią ubiegłego roku, ale Sajfutdinow nadal nie otrzymał nawet najmniejszego przelewu.

W Częstochowie nikomu zresztą nie zależy na losie Rosjanina, bo praktycznie jest on już nowym zawodnikiem toruńskiego Unibaxu. Przed założeniem plastronu klubu z Torunia czeka tylko na rozliczenie z poprzednim zespołem. We Włókniarzu wpadli więc na pomysł, jak szybko zmniejszyć wysokość długu wobec Sajfutdinowa.

W poprzednim sezonie Emil Sajfutdinow przeżywał poważne problemy rodzinne. Ciężka choroba jego ojca zakończyła się śmiercią i zawodnik musiał wrócić do domu. Nie stanął więc na starcie zawodów z Unią Leszno i Unibaxem Toruń. Wówczas nikt w Częstochowie nie widział w tym jednak problemu. Zatroskane szefostwo klubu przekonywało media, że wszyscy łączą się z nim w bólu po stracie ojca.

Dziś nic po tych zapewnieniach nie pozostało. Co więcej, za nieobecności na wspomnianych spotkaniach Włókniarz postanowił Sajfutdinowa ukarać. Rosjanin ma zapłacić 50 tys. zł kary za każdy mecz. To jednak nie wszystko, bo kolejne 100 tys. złotych częstochowianie chcą zarobić dzięki karom za ujawnienie informacji dotyczących realizacji kontraktu, a także naruszenie dobrego imienia i wizerunku klubu. Chodzi o to, że 24-latek otwarcie mówi o długu, jaki ma wobec niego Włókniarz.

Niezwykle kreatywna księgowość spod Jasnej Góry może jednak okazać się sporą wpadką dla i tak mocno skompromitowanego klubu. Komentatorzy zajmujący się żużlem nie mają bowiem wątpliwości, że przed Trybunałem Polskiego Związku Motorowego zespołowi nie uda się podtrzymać tak wysokich kar nałożonych na zawodnika. Emil Sajfutdinow tymczasem już przygotowuje się do skierowania sprawy przed wspomniany organ PZM.


Źródło: SportoweFakty.pl / Pomorska.pl
Trwa ładowanie komentarzy...