POLECAMY Polska miedziową potęgą. Nasza firma podbija Chile

Premier rozmawia z protestującymi w Sejmie rodzicami niepełnosprawnych dzieci, ale to opozycja przejęła spotkanie

Premier Donald Tusk podczas trudnych rozmów z protestującymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci.
Premier Donald Tusk podczas trudnych rozmów z protestującymi rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jeżeli rodzice niepełnosprawnych dzieci, którzy od kilku dni okupują Sejm liczyli, iż relacjonowane na żywo rozmowy z premierem Donaldem Tuskiem pomogą zyskać im poparcie społeczne, bardzo możliwe, że w piątkowy wieczór stracili tę szansę. Prawie godzinny spotkanie skończyło się głównie na tym, że szef rządu wysłuchał jedynie wyrzutów pod adresem rządzących. - Poprosimy Rosję o pomoc - brzmiał jeden z argumentów protestujących.

- Czy w tym rządzie nie ma nikogo, kto zacznie myśleć w interesie tego narodu? - grzmiała jedna z matek niepełnosprawnych dzieci protestujące w Sejmie. Rodzice wielokrotnie atakowali Donalda Tuska za to, że zbyt wiele uwagi poświęca dziś polityce zagranicznej i obronności Polski, a nie rozwiązywaniu ich problemów bytowych.

W piątkowy wieczór głównym postulatem protestujących wydawało się skłonienie premiera do tego, by w kilka dni przeforsował prawo gwarantujące im świadczenia na poziomie płacy minimalnej. - Możemy pomóc napisać tę ustawę, dobrą ustawę - zapewniał szefa rządu jeden z protestujących mężczyzn. W opinii rodziców niepełnosprawnych dzieci, wśród posłów wszystkich klubów panuje pełna zgoda dla poparcia takiego rozwiązania.

Opozycja przejmuje kontrolę
Choć protestujący rodzice zapewniali premiera, iż ich akcja nie ma żadnego związku z polityką, jednym z głównych bohaterów spotkania z Donaldem Tuskiem był poseł Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski, który również nie szczędził populistycznych pytań o to, dlaczego rząd wydaje środki na armię, a nie zajmuje się wsparciem finansowym rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci. O dobre miejsce przed kamerami walczył także Jacek Kwiatkowski z Twojego Ruchu.


W walce o środki na utrzymanie i rehabilitację niepełnosprawnych dzieci protestujący nie szczędzili także ataków na posłów, z którymi wcześniej rozmawiali na sejmowym korytarzu, a którzy nie potrafili im pomóc. Szczególnie mocno zaatakowano Stefana Niesiołowskiego. - Niesiołowski się z nas śmiał, jakbym go spotkał, to bym go rozerwał - krzyczał jeden z rodziców. Byłego wicemarszałka Sejmu oskarżał również o to, że w czasach PRL-u doniósł milicji na swoją narzeczoną, co dotąd było narracją charakterystyczną dla politycznych przeciwników kontrowersyjnego polityka PO.

Jak nie Tusk to... Rosja
- Ja staram się tak dostosować te propozycje finansowe, bym był w stanie wypłacić te pieniądze. Wiem, że dla was każdy miesiąc jest ważny - zapewniał premier. Podkreślając także, że zgodnie z zasadami operowania finansami publicznymi nie jest już w stanie zrobić wiele w tym roku. - Jaki ja miałbym interes, by mieć złą wolę wobec was - pytał Donald Tusk.

W odpowiedzi na to szef rządu usłyszał, iż protestujący rozważą zgłoszenie się o pomoc do Federacji Rosyjskiej. Grupa kobiet przekonywała, że Rosjanie na pewno zainteresują się apelem krzywdzonej w Polsce grupy i chętnie im pomogą.

Ostatecznie premierowi udało się jednak przekonać rodziców, by dano mu czas do sobotniego wieczora. Konkretne propozycje rozwiązania problemów osób wychowujących niepełnosprawne dzieci mają być przedmiotem spotkania zaplanowanego na jutro na godz. 18. - Rozumiem na czym polega dylemat. Wiem, co mam zrobić - zakończył Donald Tusk.


ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaNiepełnosprawni
Skomentuj