Osoby, które chcą coś zmienić w swoim życiu przede wszystkim powinny wyjść z domu – zachęcają Geek Girls Carrots

Słowo, które często kojarzy się z geekami to „pizza”, ponieważ długie godziny kodowania zwykle kończą się jedzeniem fast foodów. Ale nie, gdy programistkami są kobiety. Pizzę zamieniono na coś zdrowszego – marchewki – i tak powstała nazwa Geek Girls Carrots, oznaczająca społeczność kobiet, które kochają nowe technologie lub jak często powtarza Kamila Sidor, jej współzałożycielka, robią coś z pasją. Może do nich dołączysz?

Geek Girls Carrots (GGC) zrodziły się z potrzeby zmiany branży ICT (information and communications technology). Kamila Sidor (obecna CEO Geek Girls Carrots), współorganizowała w maju 2011 roku pierwszy Startup Weekend w Polsce. Impreza wzbudziła duże zainteresowanie, jednak wśród wszystkich uczestników, kobiety stanowiły niewielki procent. Zapragnęła zorganizować spotkania startupowe i ICT, na które przychodziłoby wiele kobiet, które robią interesujące i cenne merytorycznie rzeczy. I tak 7 lipca 2011 odbyło się pierwsze spotkanie Karotek w Warszawie.

Rozmowa z Kamilą Sidor, CEO Geek Girls Carrots

Jaki był Twój pierwszy kontakt z komputerami?

– Był rok 1992. Z pieniędzy, które zebrałam z prezentów podczas pierwszej komunii, kupiłam swój pierwszy komputer Commodore 64. Nie sądziłam wtedy, że moja przyszła kariera będzie w jakiś sposób związana z branżą komputerową. Za to jako dzieci miałyśmy z siostrą zabawę, która polegała na wyobrażaniu sobie robota, który potrafi zrobić za nas wszystko i wymyślaniu dla niego zadań. Robot potrafił odrabiać lekcje, sprzątać zabawki itd. Jednym słowem miał nas wyręczać ze wszystkich przykrych obowiązków. Wszystko było w sferze nieograniczonej niczym, dziecięcej fantazji, która sprowadzała się do tego, że robot miał na każdym kroku ułatwiać człowiekowi życie.

Dokładnie tak, jak dzisiejsza, coraz bardziej zaawansowana technologia.

– Tak, komputery to robią: ułatwiają życie, zwiększają jego komfort i automatyzują wykonanie pracy, dzięki czemu ludzie nie tracą czasu na liczenie i pracę odtwórczą. Natomiast mój pierwszy kontakt z takimi technologiami to był właśnie komputer, na którym graliśmy w różne gry, jeszcze wtedy wgrywane przez kasetę magnetofonową.

Jak trafiłaś do branży IT?

– Jak to w życiu bywa – przez przypadek. Poznałam ludzi, którzy zajmowali się programowaniem i tworzeniem start-upów programistycznych. To był 2007 rok i razem z nimi zaczęłam chodzić na spotkania tej branży tj. Aulę Polską, która dzisiaj jest dużym przedsięwzięciem, a wtedy dopiero się rozwijała.

Do tej pory interesowały mnie różne branże, ale to, co szczególnie wydało mi się ciekawe w branży start-upowej, wiązało się z faktem, że ludzie, którzy tam przychodzili zawsze myśleli nietuzinkowo, mieli świeże pomysły, burzyli zastany porządek i szukali nowych rozwiązań; chcieli coś tworzyć i robić coś swojego. Bardzo mnie to ujęło. Zostałam w tej branży, ponieważ spotkałam tam ludzi aktywnych, z otwartymi głowami. To miejsce pełne innowatorów.

Zaczęłam lepiej poznawać nowe technologie, a w pewnym momencie poznałam swojego przyszłego szefa, który zatrudnił mnie w funduszu venture capital, inwestującym w start-upy technologiczne na poziomie początkującym. Organizowałam dla niego pierwszy Start-up Weekend w Polsce. Zaczęło się więc od fajnych ludzi, potem wciągnęła mnie atmosfera całej branży, a trzecim etapem było zatrudnienie w funduszu, który wspierał start-upy technologiczne. Tak w skrócie wyglądała moja droga.

Jaką rolę odgrywały wówczas w branży nowych nowych technologii kobiety?

– Na spotkaniach Auli Polskiej było nas zaledwie kilkanaście, więc byłyśmy w zdecydowanej mniejszości. Pamiętam, że gdy robiono album Kobiety Auli Polskiej z naszymi zdjęciami, to mieściły się one na jednej stronie, a zrobienie analogicznej galerii panów było niemożliwe, ponieważ było ich tak wielu!

Podczas tych spotkań poznałam Olę Lazar, która jest twórczynią serwisu Gastronauci.pl. Na początku Ola była jedną z niewielu prelegentek, dostała też Aulera (statuetki wręczane start-upom). W tym czasie prowadziłam bloga o inspirujących kobietach, umówiłam się więc z Olą na wywiad, który jednak nigdy się nie ukazał. Dziewczyny związane z branżą technologiczną od zawsze były, ale rzadko pojawiały się na tego typu spotkaniach. To mnie zmotywowało do powołania Geek Girls Carrots, czyli spotkań, na których kobiety nie będą miały wymówki, że „to nie jest dla nich” albo że towarzystwo jest tylko męskie. Chciałam zrobić coś specjalnie dla dziewczyn, by stały się w branży ICT bardziej widoczne.

Jak wypracowana została formuła spotkań GGC?

– Geek Girls Carrots zaczęłam robić z koleżanką, która potem odeszła z zespołu. Miałam już doświadczenia z organizowania spotkań i konferencji, dlatego szybko udało się wypracować optymalną formułę, która funkcjonuje do dzisiaj. Część oficjalna trwa do godziny i w jej trakcie występuje od dwóch do trzech prelegentek, każda z nich ma po 20 minut na prezentację. Jest też osoba prowadząca spotkania, które zapowiada prelegentki i przekazuje branżowe ogłoszenia. Przez godzinę udaje się utrzymać zainteresowanie prelekcjami, a potem jest czas na bardzo dla nas ważny networking, czyli poznawanie się.

W biznesie właśnie poznawanie innych ludzi, których można się poradzić, jest najważniejsze. Dlatego bardzo dbamy o to, żeby część networkingowa zawsze miała miejsce. A po niej następuje wyjście na drinka czy piwo. Tu atmosfera jest już zupełnie nieformalna, a ludzie szczerze dzielą się swoimi spostrzeżeniami i problemami.

Część oficjalna celowo jest krótka, żeby zrobić miejsce na poznawanie się i budowanie relacji. Od samego początku zależało nam na budowaniu społeczności, a nie na robieniu kolejnej konferencji technologicznej. Po paru latach ludzie bardzo dobrze się znają, robią wspólne projekty, a na wstępie witają się serdecznymi uściskami. Spotkania GGC stały się miejscem nawiązywania przyjaźni i kreowania wspólnych projektów. Wierzę, że jeśli ciekawi ludzie spotkają się w jednym miejscu, to dzieją się niesamowite rzeczy.

Czy takie spotkania mogą być szansą dla kogoś, kto nie może znaleźć zatrudnienia lub chcę zmienić branżę?

– Odpowiem cytatem z Woody Allena, którego często używam. Allen mówi, że „80 procent sukcesu to się pojawić”. I to jest to. Zasada ta sprawdza się niezależnie od tego, czy ktoś szuka pracy, kogoś do zespołu, czy inspiracji do życiowych zmian – musi wyjść z domu i spotkać się z innymi ludźmi, porozmawiać z nimi.

Ilekroć jestem pytana, jak się do czegoś zabrać, odpowiadam, że należy znaleźć ludzi, którzy mogą być pomocni. Nawet jeśli jednostki są genialne, to i tak do działania potrzebują motywacji i inspiracji płynącej od innych ludzi. Nawet artysta, który tworzy w samotności, tworzy dla kogoś, chce coś przekazać i zawsze gdzieś tam dalej jest ten drugi człowiek. Relacje są bardzo ważne, więc osoby, które chcą cokolwiek zmienić w swoim życiu, powinny szukać właściwych ludzi.

W Polsce nie mieliśmy sprzyjającej temu procesowi kultury spędzania czasu wolnego, dopiero w ciągu ostatnich lat zaczęło się to zmieniać. Wcześniej ludzie siedzieli po pracy przed telewizorem, nie spotykali się z innymi ludźmi, z którymi mogli dzielić wspólne zainteresowania. Aktualnie coraz częściej ludzie spotykają się po pracy, żeby dyskutować ze sobą, wymieniać pomysły i realizować wspólnie swoje hobby, w mniejszych miejscowościach jednak wciąż panuje kultura rodzinnego siedzenia w domu i oglądania telewizji. Mam nadzieję, że to się zmieni i będziemy wszyscy razem robić fajne rzeczy i realizować się na różnych polach.

W ramach Geek Girls Carrots oferujecie zarówno warsztaty związane z nowymi technologiami, jak i pogotowie programistyczne – na czym polegają te spotkania?

– W najbliższym czasie, w dniach 9-11 maja, organizujemy w Warszawie czwartą edycję Django Carrots, są to weekendowe warsztaty dla osób, które chciałyby się nauczyć programowania w Pythonie (Python to język programowania, zaś Django jest jego frameworkiem).

Wkrótce zostanie otwarta rejestracja na te warsztaty. Są bezpłatne, ale liczba miejsc jest ograniczona. Wybierzemy osoby, które będą miały dobry pomysł, jak tę wiedzę później wykorzystać w praktyce. Każdy może aplikować, ale przyjmować będziemy na podstawie oceny motywacji.

Jeśli chodzi o pogotowie programistyczne, obecnie nazywa się ono Code Carrots i jest organizowane dwa razy w tygodniu w Warszawie: w poniedziałki i środy. W środę spotyka się grupa zaawansowana, zaś poniedziałkowa jest dosyć świeża i można na nią przyjść z marszu. Code Carrots odbywa się bez scenariusza, wszystko zależy od tego, jakich w danym dniu mamy mentorów. To idealne miejsce, dla tych, którzy stawiają pierwsze kroki w programowaniu i potrzebują konsultacji.

Czy języki programowania staną się, a może już są, tym, czym są teraz w CV języki obce?

– Tak! Uważam, że podstawy programowania są istotne dla wszystkich, ponieważ programowanie to język, którym rozmawiamy z komputerem i innymi urządzeniami. Dobrze go znać. A tym samym nie tylko korzystać z komputera, ale także wiedzieć, jak mu przekazać, co ma robić. Znajomość języków programowania powoduje, ze przestajemy być tylko biernymi użytkownikami nowych technologii, ale zaprzęgamy urządzenia do pracy po naszej myśli. W programowaniu chodzi o wprowadzanie swoich rozwiązań. To także po prostu nauka logicznego myślenia i umiejętności przewidywania skutków.

Czy tradycyjne podziały spowodowały, że kobiety są wykluczone z korzyści wynikających ze znajomości nowych technologii?

– Te podziały nawet jeśli są, bardzo szybko się zmienią, ponieważ nowe technologie wdzierają się do wszystkich aspektów naszego życia, każdy musi się nauczyć z nich korzystać. Osoby, które tego nie zrobią, zostaną w tyle. Nie ma już znaczenia, kto ile ma lat, jakiej jest płci, czy skąd pochodzi. Liczy się: dokąd chce dojść i jakie kompetencje posiada. A kompetencje cyfrowe są bardzo potrzebne na rynku pracy i to praktycznie w każdej dziedzinie.

Jednym z punktów Waszej działalności jest prezentowanie historii inspirujących kobiet, o jakich kobietach mówicie?

– Przede wszystkim staramy się zapraszać prelegentki, za którymi stoją ciekawe historie. Często w mniejszych miastach organizatorki spotkań GGC martwią się, że zabraknie im pomysłów na prelegentki, ale tak jest tylko na początku, ponieważ błyskawicznie okazuje się, że najbardziej inspirujące są te osoby, które są tuż obok nas. Wcale nie muszą to być osoby z innego kraju czy miasta, ale takie, które są blisko i robią rzeczy, które kochają – mają prawdziwą pasję.

Inspirujące są osoby, które robią coś z sercem, wcale nie trzeba ich szukać daleko. Lubię czytać biografie wielkich kobiet o znanych nazwiskach, ale najbardziej inspirują mnie te bohaterki, które są obok i dzięki temu łatwiej mi się z nimi utożsamić. Wtedy nie ma wymówki, że ktoś jest z innego kraju albo miał lepszy start. Czasami zapraszamy bardzo młode dziewczyny, które nie mają jeszcze dużych sukcesów zawodowych, ale są bardzo oddane temu, co robią. Potrafią o usability opowiadać tak, jakby był to siódmy cud świata! Karotki zapraszają dziewczynę, która mieszka w tym samym bloku, co Ty i ma ogromne serce do tego, co robi, cieszy się ze swoich sukcesów i jest pełna pasji. Jeśli ona może, to „ you can do it”. Inspiracja jest obok nas.

Więcej o GGC:

Po kilku miesiącach do zespołu dołączyła Kamila Stępniowska, która prowadziła wcześniej startup Taagshirts, a obecnie razem z Kamilą Sidor współzarządza GGC i prowadzi GGC w Seattle. Ich działalność koncentruje się na promowaniu kobiet w obszarze ITC: budowaniu społeczności, organizacji warsztatów (m.in. z programowania, tworzenia stron internetowych, obsługi Wordpressa, użyteczności stron www i aplikacji oraz metod zarządzania projektami Scrum), a także prezentowaniu historii inspirujących kobiet, które warto naśladować.

GGC skupia programistki, graficzki, project managerki, startuperki, właścicielki firm, studentki kierunków związanych z ICT oraz specjalistki od: użyteczności, mediów społecznościowych, komunikacji w Internecie, SEO i SEM. „Karotki” regularnie spotykają się w czternastu miastach Polski: w Warszawie, Wrocławiu, Białymstoku, Trójmieście, Szczecinie, Poznaniu, Krakowie, Gliwicach, Rzeszowie, Toruniu, Łodzi, Kielcach, Lublinie i Bydgoszczy. A także w Berlinie i Seattle.

Aby dołączyć do społeczności Geek Girls Carrots trzeba po prostu pojawić się na spotkaniu. Wstęp jest wolny i nie wymaga wcześniejszej rejestracji. Więcej informacji na temat Geek Girls Carrots znaleźć można na stronie: geekgirlscarrots.pl oraz profilu Geek Girls Carrots na Facebooku.
Trwa ładowanie komentarzy...