Grupa naTemat

Jaja od szczęśliwej kury to robienie jaj z klientów. Hodowca kur i naukowcy ujawniają marketingową ekościemę

Kury zagrodowe dają lepsze jaja, bo żyje im się lepiej. Mit za który klienci słono przepłacają w sklepach.
Kury zagrodowe dają lepsze jaja, bo żyje im się lepiej. Mit za który klienci słono przepłacają w sklepach. fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Szczęśliwe kury to wymysł ekologów i nawiedzonych obrońców zwierząt, podchwycony przez specjalistów od marketingu. Tak naprawdę jajka nie różnią się składem. Jajko, jako komórka rozrodcza ma zawsze ten sam skład, z którego mają urodzić się takie same, zdrowe kurczaki.

Czy jajko za 1,50 zł, pochodzące od kury pasącej się na podwórku jest lepsze od tańszego, zniesionego przez kurę z przemysłowej fermy? Przed każdą Wielkanocą medialni eksperci doradzają kupowanie drogich jaj od kur niemal dziko żyjących po zagrodach. Podobno są lepsze, smaczniejsze i zdrowsze, bo pochodzą "szczęśliwych" kur. Na pewno?

– Nie wiadomo, która kura jest szczęśliwsza. Te podwórkowe muszą przecież walczyć o pożywienie z innymi. Muszą tez obawiać się jastrzębi, lisów i kun. Kura w klatce ma ciasno, ale ciepło. Czystą wodę i pełnoporcjową karmę ma pod dziobem. Może to jej lepiej się żyje – mówi w rozmowie z naTemat Rafał Ratajczak, hodowca kur, i producent jaj. Z dzienną produkcją 220 tys. jaj mógłby każdego dnia wyżywić jedną z dzielnic Warszawy. Dodaje, że mówić o zaletach jaj kur zagrodowych, to tak jakby przekonywać, że ludzie będą zdrowsi, gdy piją wodę z kałuży i myją się w deszczu. – Nikt nie wspomina o ryzyku zakażenia dioksynami i pasożytami – polemizuje hodowca.

TVN najbardziej ściemnia
Najwięcej cięgów od branży jajecznej zbiera TVN i Katarzyna Bosacka, autorka popularnego programu „Wiem, co jem”. Najpierw w swoim programie, a potem w telewizji śniadaniowej, promowała jaja od kur z wolnego wybiegu. Twierdziła przy tym, że kurom swobodnie biegającym po podwórku udziela się hormon szczęścia, dodatkowo skubią trawkę, dziobią robaki. Dzięki takiemu naturalnemu stylowi życia składają o wiele zdrowsze jajka niż te kur „męczone” w klatkach. Słysząc to prowadząca Dorota Wellman rzuciła hodowlanym jajkiem o podłogę.

– Bosacka jednak nie wie, co je – twierdzą szefowie Krajowej Izby Producentów i Pasz w Poznaniu, zrzeszającej największych producentów jaj w Polsce. – Znoszenie jaj to nie wyścigi konne, gdzie bicie pejczem może zmusić do szybszego biegu – mówi Piotr Lisiecki, wiceprezes Krajowej Izby Producentów i Pasz w Poznaniu.

Bicz nad nioskami
Znoszenie jaj z biologicznego punktu widzenia to funkcja rozrodcza. Rozród zaś to pierwsza czynność, która ustaje, gdy zwierzęta czują się zagrożone. – Kury zwane „szczęśliwymi” znoszą o połowę mniej jaj niż te z kurników, co oznacza, że to te drugie mają doskonałe warunki bytowania – mówi dalej Lisiecki. Podaje przykład, że gdy ogród zoologiczny dochowa się potomka rzadkiego gatunku, ogłasza światu: Zobaczcie! Zapewniliśmy zwierzętom tak idealne warunki, że zdecydowały się na rozród! – Takie osiągnięcia mają hodowcy stosujący systemy klatkowe na co dzień – porównuje.

Hodowcy rzucają na stół badania naukowe. Wartość odżywcza jaj zależy od optymalnego żywienia kur, a nie od systemu ich utrzymania, a jaja z systemów klatkowyc, to gwarantowana higiena, czystość i bezpieczeństwo zdrowotne – twierdzi Światowe Stowarzyszenie Wiedzy Drobiarskiej (WPSA). Rozwiewa ono mity o lepszych i zdrowszych jajach od „szczęśliwych kur” na wolnych wybiegach.

Nie róbcie sobie jaj, jedzcie je
– Nie ma różnicy w wartości odżywczej pomiędzy jajami od kur z chowu na wolnym wybiegu, a jajami od kur z chowu klatkowego. Oba jaja mają taką sama zawartość witamin A i E – twierdzi Kenneth E. Anderson, profesor na wydziale nauk drobiarskich na uniwersytecie stanowym w Północnej Karolinie i autor szczegółowych badań dla Departamentu Rolnictwa USA.

Wtóruje mu profesor Jan Niemiec ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie: – Należy wyraźnie powiedzieć konsumentom, że jajo, jako komórka rozrodcza ma bardzo stabilny skład niezależnie od tego, w jakim systemie chowu zostało wyprodukowane. Wartość odżywcza jaj ze wszystkich systemów odchowu jest bardzo zbliżona. Jaja z klatki są bardzo dobre, zdrowe i należy ich jeść bardzo dużo ze względu na ich wartość odżywczą. Pod względem higienicznym są lepsze od produkowanych w systemach ekstensywnych.


Rachunek za wyrzuty sumienia
Z czego oprócz marketingu składa się jajko? 5 groszy w cenie jajka to koszt samej kury. Nioska kosztuje 15 zł, kura w swoim życiu znosi zazwyczaj około 300 jaj. Kura przez 18-19 dni z rzędu znosi jaja, a 20-ego odpoczywa. Kiedy jej wydajność spada trafia do ubojni na rosół i mięso. Kolejny składnik ceny jaja, to prąd do ogrzania, oświetlenia i wentylowania kurnika: 6-7 groszy. Około 10 groszy to koszt codziennej porcji karmy dla kury. Są jeszcze pensje pracowników, koszty finansowania fermy. W sumie wyprodukowanie jednego jaja kosztuję hodowcę około 25-30 groszy.

Cena, którą widzimy w sklepie zawiera zysk przedsiębiorcy, narzut hurtowni oraz marżę sklepu. – Jeśli ktoś przekonuje nas, że ze względu na los kur powinniśmy kupować jajka za ponad 1 zł to znaczy, że próbuje wmówić nam wyrzuty sumienia wraz z wysokim rachunkiem za ich złagodzenie – mówi Rafał Ratajczak.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZwierzętaBiznes
Skomentuj