34 tys. Polaków chce się szkolić na wypadek wojny. Wybuch patriotyzmu?

Po doniesieniach o konflikcie na Ukrainie 34 tys. Polaków chce szkolić się w wojsku
Po doniesieniach o konflikcie na Ukrainie 34 tys. Polaków chce szkolić się w wojsku fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
25 kandydatów na miejsce w wojskowym szkoleniu Narodowych Siłach Rezerwowych. Po doniesieniach o wojnie na Ukrainie i emisji spotów reklamowych Wojska Polskiego Polaków ogarnęła gorączka przygotowań do wojny. W porównaniu do poprzednich lat to prawdziwy boom!

– Kobieta z doktoratem, prawnicy i kilku przedsiębiorców – major Zbigniew Stakun z Wojskowej Komendy Uzupełnień w Olsztynie, wylicza nietypowe życiorysy osób, które zgłosiły się na najbliższy turnus szkoleniu Narodowych Sił Rezerwowych. Na szkolenie w maju ma 14 miejsc, a zgłosiło się 350 osób.



Miesięcznik „Polska Zbrojna” donosi o lawinie ochotników zgłaszających się się do komend uzupełnień. Oficerowie rekrutacyjni w wielu miastach mówią, że na każde miejsce w majowym szkoleniu przypada około 20 osób. W przeliczeniu na łączną liczbę około 1700 miejsc w wiosennym turnusie NSR daje to około 34 tys. Polaków chcących założyć mundur, wziąć karabin i przejść 4-miesięczne przeszkolenie

Do tej pory kandydatami do NSR byli młodzi bezrobotni ze szkół technicznych albo po studiach. Był to dla nich pierwszy krok do dostania się do zawodowej służby wojskowej. Zazwyczaj najlepsi uczestnicy szkoleń otrzymują propozycje pozostania w wojsku. A taka gwarantowana na lata praca to dobry sposób na ucieczkę od bezrobocia. Tymczasem teraz przybywa zwykłych, „niewojskowych” kandydatów.

– Znam osoby, które po przeszkoleniu w gablotach swoich firm, na biurkach w gabinetach dumnie ustawiają patenty podporucznika rezerwy – mówi Sławomir Roman szef Wydziały Rekrutacji WKU w Poznaniu. Dodaje, że zainteresowanie szkoleniami NSR rośnie, i żałuje, że musi odrzucać podania setek osób. Wojsko powinno jakoś wykorzystać potencjał osób, które są zainteresowane armią i maja chęć założenia munduru.

Statystyki NSR

1 lipca 2010 r. to data rozpoczęcia praktycznej rekrutacji i naboru do Narodowych Sił Rezerwowych. Od początku utworzenia NSR, prawie 25,5 tys. ochotników złożyło wnioski o nadanie przydziału kryzysowego, z tego dotychczas nadano ich prawie 17.750. CZYTAJ WIĘCEJ

źródło: NSR

W kontekście tych danych liczba 34 tys. ochotników w tej turze pokazuje, jak bardzo wzrosło zainteresowanie NSR.

Oficerowie zwracają uwagę, że wybuch patriotyzmu nastąpił po medialnych relacjach na temat konfliktu na Ukrainie. Swoje żniwo zebrała też dodatkowa kampania wizerunkowa Wojska Polskiego. Niedawno, tuż po serwisach informacyjnych z doniesieniami o Ukrainie emitowano spoty „Czasem niewidzialni, zawsze obecni”.


Kandydaci do NSR po ukończeniu czteromiesięcznej służby przygotowawczej, mogą podpisać kontrakt na wykonywanie obowiązków w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Zostają wówczas przypisani do konkretnych jednostek i stanowisk. Pozostają wtedy w dyspozycji w przypadku realnych zagrożeń militarnych i niemilitarnych – zarówno w kraju, jak i poza granicami państwa.

Raz w roku biorą udział w organizowanych jednostkę wojskową ćwiczeniach (do 30 dni w roku). W tym czasie dostają uposażenie, umundurowanie, zakwaterowanie, a ich pracodawca może liczyć na rekompensatę kosztów wynikających z ich nieobecności w pracy.

Kto chce być w NSR?

Przeciętny żołnierz NSR posiada wykształcenie średnie, w tym także policealne (ok. 59%) lub zasadnicze (19%). Jednocześnie, spora grupa żołnierzy NSR legitymuje się wykształceniem wyższym (ok. 14%). Pozostali to żołnierze z wykształceniem gimnazjalnym (ok. 8%). Najliczniejszą grupę żołnierzy NSR stanowią mężczyźni do 25 roku życia (ok. 49%) lub pomiędzy 26-30 rokiem (ok. 26%). CZYTAJ WIĘCEJ

źródło: statystyki NSR

Dla tych, którzy już garną się do munduru zdradzamy na jakim pytaniu podczas rozmowy kwalifikacyjnej zazwyczaj odpadają ochotnicy. To pytanie o aktualnego Ministra Obrony Narodowej oraz rodzaje i liczbę poszczególnych sił zbrojnych.

Trwa ładowanie komentarzy...