Reklama natywna w naTemat: dlaczego lepiej działać natywnie niż nachalnie

Przeglądasz naTemat. Scrollujesz coraz niżej, sondując wzrokiem kolejne tytuły. Klikasz prawym przyciskiem te potencjalnie interesujące. Linia za linią prowadzisz selekcję, wydłużając listę nowych zakładek. Jak zwykle jesteś w niedoczasie, więc kolejkujesz kolejne treści i obiecujesz sobie, że wrócisz do nich w wolnej chwili. Prawda jest taka, że prawdopodobnie tego nie zrobisz, a szansę na przyciągnięcie twojej uwagi ma tyko naprawdę interesujący materiał – taki, w który bez wahania klikniesz „lewym”. W internecie walka o zaangażowanie czytelnika rozgrywa się w ułamku sekund, co dla wielu konwencjonalnych form reklamy jest kryterium zbyt wyśrubowanym. Dlatego w naTemat od początku stawiamy na reklamę natywną.

Zgodnie z definicją reklama natywna ma stanowić integralną część treści medialnej – pod względem stylistyki i panujących w portalu standardów edytorskich. Jednak nie to jest najistotniejsze. Naczelna zasada, którą kierujemy się, tworząc reklamę natywną, to przygotowanie treści pod „lewy przycisk” – angażujących, intrygujących, pomocnych; takich, które są wartością samą w sobie, a nie artykułem sponsorowanym, przyozdobionym klikalnym tytułem. Przykłady?

Wywiad z Markiem Roleskim w ciągu pierwszych trzech dni promocji został udostępniony 22 tys. razy. I chociaż „wywiad z prezesem” to standard, jeśli chodzi o promowanie wizerunku marki, to krąg czytelników tego typu materiałów jest z reguły mocno okrojony – do prezesa, jego rodziny i co posłuszniejszych podwładnych. Wspomniany materiał daleko wykraczał poza wygładzony przez ekipę PR-ową schemat opowieści o firmie, która odniosła rynkowy sukces. Był to zapis szczerej rozmowy z człowiekiem, który znaczną część swojego życia podporządkował osiąganiu konkretnych celów biznesowych. Tak napisana została autentyczna historia, którą nasi czytelnicy chcieli opowiadać swoim znajomym.

Ze znajomymi równie chętnie dzielimy się informacjami praktycznymi – takimi, które ułatwią nam dokonywanie codziennych wyborów, na przykład w kwestii zakupów. Teoretycznie więc, przestrzeń ta stanowi idealny klimat dla reklamy. W praktyce okazuje się jednak polem, które zdobyć rekamodawcom najtrudniej. Czytelnicy są bardzo wyczuleni na zbyt nachalne „polecanie” konkretnych produktów. Dlatego otoczenie, w jakim eksponujemy daną markę, musi być autentyczne – tak jak w przypadku artykułu o kosmetykach dostępnych w aptece, który ukazał się w naszym portalu lifestylowym Bliss. O realnej wartości dodanej tego materiału niech świadczy liczba odsłon: prawie 300 tys.

Siła i skuteczność materiałów natywnych tworzonych w naTemat tkwi w dziennikarskim doświadczeniu i znajomości naszych czytelników. Uważnie śledzimy ich preferencje i dokładnie wiemy, jakie obszary tematyczne leżą w najbliższym kręgu ich zainteresowań. Krąg ten możemy rozszerzać o konkretne produkty i marki, pod jednym warunkiem: materiały, które w tym celu tworzymy, mają być „klikalne”, ale tylko lewym przyciskiem. Masz pomysł na taki projekt? Zrealizujmy go!
POLUB NAS NA FACEBOOKU