
Leszek Balcerowicz stara się odsunąć od codziennej politycznej wojny i wypowiadać się tylko w ważnych kwestiach, które nie wykraczają poza obszar jego zainteresowań. Kiedy mówi, to spokojnie i merytorycznie. Dlatego coraz częściej pada hasło "Balcerowicz musi wrócić". Ale nie wróci. A nawet jeśli coś go podkusi, to zupełnie nie odnajdzie się w dzisiejszej polityce.
Balcerowicz odwala całą robotę za PiS. Nie pierwszy raz.
#leszek #Polskę #zbaw
— Marek Magierowski (@mmagierowski) czerwiec 18, 2014
Takiej opozycji Polsce trzeba. L. Balcerowicz w @tvn24
— Arleta Zalewska (@arletazalewska) czerwiec 17, 2014
@LBalcerowicz Staje sie Pan moim bohaterem :-) @mmlisiecki
— Joanna Miziołek (@jmiziolek) czerwiec 18, 2014
Warto słuchać bezkompromisowego prof Balcerowicza http://t.co/FAtX1y6U8w
— Sławomir Potapowicz (@S_Potapowicz) czerwiec 16, 2014
@PiotrWeresniak Mi też :) coraz rzadsza w sprawach fundamentalnych.
— BartoszKurek PN (@Bartosz_Kurek) czerwiec 17, 2014
Balcerowicz właśnie zmiażdżył w TVN24 narrację Tuska z wczorajszej konfy. Gdy opozycja śpi, nikt nie zastępuje jej lepiej
— PopPolityk (@PopPolityk) czerwiec 17, 2014
Takie głosy padają od prawa do lewa, od mediów konserwatywnych do tych uznawanych za mainstreamowe. Rzeczywiście w ostatnich dniach Balcerowicz jest powściągliwy i rzeczowy. Podaje przykład dymisji prezesa banku centralnego Włoch, wzywając do dymisji Marka Belkę. – Żaden prezes banku centralnego nie może stawiać takich warunków, nawet jeśli są słuszne. A one niekoniecznie są słuszne – mówił.
Wypowiedzi Balcerowicza różnią się od rzeczowych opinii polityków opozycji. „Chcemy niepartyjnego premiera tymczasowego. Czas popaprańców się kończy!” – mówił w porannym „Kontrwywiadzie” RMF FM Joachim Brudziński. „To sitwa, tak trzeba to nazwać” – przekonywał dzień wcześniej Jarosław Kaczyński, domagając się dymisji rządu. Janusz Palikot w Radiu ZET oceniał: „Cała elita jest zdegenerowana. Rzygać się chce”.
Ale do polityki nie wróci. – Z prostego powodu. Jednostka i jej praca polityczna, nawet najlepsza, nie zmieni sytuacji – mówił w listopadzie 2013 roku, pytany przez Michała Wąsowskiego o to, czy przyjąłby stanowisko w rządzie. – O wiele ważniejsze od dążenia do sprawowania stanowisk we współczesnej Polsce, jest systematyczne mobilizowanie ludzi w społeczeństwie obywatelskim, by systematycznie przeciwstawiali się grupom roszczeniowym – i to staram się robić – dodał.
A stało się to w 2000 roku, kiedy przestał być przewodniczącym Unii Wolności. Zostawił partię w marnej kondycji, po latach wyniszczającej koalicji z AWS i kosztownym wizerunkowo rządzie Jerzego Buzka. Balcerowicz, jako szef partii zupełnie nie poradził sobie z wyborami prezydenckimi w 2000 roku. Sam nie wystartował, a partia została bez kandydata, więc poparła Andrzeja Olechowskiego. Ten zgromadzony podczas wyborów kapitał polityczny wniósł kilka miesięcy później do powstającej Platformy Obywatelskiej.
