
„Protestujemy przeciwko akcji organów ścigania w tygodniku ‚Wprost’. Nie możemy pozostać obojętni wobec tego brutalnego aktu naruszenia niezależności dziennikarskiej” – brzmi fragment listu otwartego, pod którym podpisała się grupa dziennikarzy. Większość środowiska w sprawie środowej akcji ABW stoi po stronie redakcji tygodnika. Nieliczni, m.in. Jacek Żakowski i Seweryn Blumsztajn, próbują bronić służb.
Dziennikarze napisali w nim, że przeszukanie redakcji przez służby specjalne i domaganie się materiałów chronionych tajemnicą dziennikarską, to pierwszy po 1989 roku przypadek "jawnie siłowego rozwiązania wobec mediów i otwartej ingerencji tajnych służb w sferę wolności słowa w jej najbardziej wrażliwym aspekcie, jakim jest ochrona źródeł, które zastrzegły sobie anonimowość".
Nie ma obrony dla tego, co dzieje sie we @TygodnikWPROST. Dobrze, ze jest transmisja. Wszyscy moga ogladac. @premiertusk tez.
— Arleta Zalewska (@arletazalewska) czerwiec 18, 2014
Naprawdę zajmują twarde dyski? No to już nie jest farsa. To juz pachnie bezprawiem
— Konrad_Piasecki (@KonradPiasecki) czerwiec 18, 2014
Mafia wyslala "zolnierzy" by zagrabili dowody przeciw niej. To sie wlasnie dzieje w Polsce pod oslona "prawa" #abwwewprost
— Wojciech Wybranowski (@wybranowski) czerwiec 18, 2014
To co dzieje sie we Wprost to zamach na wolność słowa. Służby tego rzadu sięgają po metody rosyjskie. Skandal absolutny
— Pawel Siennicki (@pawelsiennicki) czerwiec 18, 2014
Mam wysoką gorączkę Czy to co widzę dzieje sie naprawdę czy to omamy?
— Kasia KolendaZaleska (@KolendaK) czerwiec 18, 2014
W obronie dziennikarzy "Wprost" stanęli również Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" i Mariusz Janicki z "Polityki". "Naczelny 'Wprost' ma obowiązek odmówić prokuraturze i ABW. Jeżeli zaś służby zdecydują się na wariant siłowy - czyli przeszukanie wbrew woli redakcji - to złamią prawo i naruszą wolność słowa, która jest fundamentem demokracji" – napisał ten pierwszy. Z kolei Janicki nazwał wejście funkcjonariuszy ABW do "Wprost" "niedobrym pomysłem i groźnym precedensem".
Niektórzy komentatorzy są jednak innego zdania. Waldemar Kuczyński, publicysta i były minister przekształceń własnościowych, stwierdził, że protest dziennikarzy w redakcji "Wprost" to nie walka o wolność słowa, ale "destabilizacja państwa i droga od wolności słowa".
Prawdziwy kryzys państwa wybuchnie, jeśli ABW po wejściu do redakcji wycofa się pod presją. Jak się weszło to trzeba robotę wykonać!
— Waldemar Kuczyński (@DziadekWaldemar) czerwiec 18, 2014
Łagodniej, choć też raczej w obronie działań służb, wypowiadali się Jacek Żakowski z "Polityki" i Seweryn Blumsztajn z "Gazety Wyborczej". Żakowski dziwił się na antenie TVP Info, że krytykowany jest rząd, skoro prokuratura pozostaje niezależna, a prokuratorowi generalnemu "bliżej do Lecha Kaczyńskiego niż do obecnego rządu".
Jedność środowiska dziennikarskiego może być trudna do utrzymania. Już dziś przy okazji konferencji premiera Tuska część dziennikarzy krytykowała kolegów z prawicowych mediów, m.in. Telewizji Republika i "Gazety Polskiej", za napastliwy styl zadawania pytań. Pisano nawet, że pomagają Tuskowi wyjść z twarzą z tej afery.
Panowie z Republiki i GPC właśnie sprawili, że PDT zaczął lepiej wypadać na tej konferencji. Powinien być im wdzięczny.
— Jan Mikruta (@janmikruta) czerwiec 19, 2014
Olejnik rozwaliła Tuska, teraz tylko Rachoń może go uratować
— Piotr Gursztyn (@PiotrGursztyn) czerwiec 19, 2014
