
Monika Olejnik ostro zaatakowała premiera na konferencji prasowej, po czym oświadczyła, że całe środowisko jest przeciwko niemu. Szybko odpowiedziała jej Ewa Milewicz z „Gazety Wyborczej”. „Ja nie jestem. Moniko, kraj, w którym możesz apelować o wolność słowa, pozostaje demokratyczny, choć niedołężny” – napisała.
Jestem zaskoczona, że nie zdymisjonował pan ministra Sienkiewicza. Wczorajsza sytuacja była kompromitująca. Człowiek, który jest świadkiem we własnej sprawie, wczoraj był przesłuchany przez prokuraturę, prowadzi śledztwo w tej sprawie. Człowiek, który prowadził rozmowy w stylu mafijnym, nadal pozostaje ministrem. Dziennikarz ma obowiązek chronić swojego informatora, a ABW nie powinna używać siły. Nie znam państwa demokratycznego, gdzie siłowo wchodzi służba i prokuratura, to się pierwszy raz wydarzyło od 89 roku. Całe środowisko jest przeciwko panu. Przykro mi.
Premier nie odpowiedział. „Tak, to zauważyłem” – przytaknął tylko. Wystąpienie Olejnik spotkało się z pozytywnymi reakcjami wśród dziennikarzy, nawet tych prawicowych, którzy dotychczas ostro w nią uderzali.
Słowa #Olejnik miały duże znaczenie dla oglądających konfę PDT niezdecydowanych. Znacznie większe niż słowa kolegów z Rep. czy GPC.
— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) czerwiec 19, 2014
Lepsza postawa Olejnik na konfie niż wielu obecnych dziennikarzy #koniecsolidarnosci
— Samuel Pereira (@Samueljrp) czerwiec 19, 2014
Nie wszyscy dziennikarze są jednak skłonni podpisać się pod jej słowami. Przeciwko stwierdzeniu, że całe środowisko jest przeciwko premierowi, zaprotestowała Ewa Milewicz, dziennikarka "GW". Jak pisze, nie umie ocenić całej sytuacji nie mając danych.

