Wstrząsający film z uboju koni z Morskiego Oka. "Jeśli koni nie zastąpią meleksy, to na rzeź pójdzie 300 zwierząt"

Wstrząsający film z uboju koni z Morskiego Oka. "Jeśli koni nie zastąpią meleksy, to na rzeź pojedzie 300 pozostałych zwierząt"
Wstrząsający film z uboju koni z Morskiego Oka. "Jeśli koni nie zastąpią meleksy, to na rzeź pojedzie 300 pozostałych zwierząt" Fot. screen youtube.com
Włoskie rzeźnie w połowie wypełnione są końmi z Polski. Wszystkie te zwierzęta, które nie są w stanie na siebie zarobić, pokonują dwudniową drogę, która zaczyna się na polskim targu, a kończy w rzeźni na południu Włoch. – Film pokazuje okrucieństwo handlu mięsem końskim na każdym etapie tej produkcji – zdradza Paweł Rawicki z organizacji Otwarte Klatki, która uczestniczyła przy powstawaniu dokumentu. Uwaga! Poniższy film zawiera drastyczne sceny przeznaczone jedynie dla pełnoletnich.


Do ubojni trafiają wszystkie konie, które są zbyt stare lub słabe żeby pracować albo te, które mają kontuzję. Do Włoch transportowane są konie nie tylko te pracujące nad Morskim Okiem, ale też z rynków miast, szkółek jeździeckich, hipoterapii itp.


– W Polsce standardem jest, że konie nie mają emerytury, bo nikt ich nie będzie chciał utrzymywać. Dlatego wysyłane są na rzeź – wyjaśnia w rozmowie z naTemat Cezary Wyszyński z organizacji "Viva!", który walczy o lepszy los dla koni.
Zdarza się, że w Polsce celowo są hodowane konie przeznaczone na ubój. Włochy są największym odbiorcą tych zwierząt w Europie i notuje się tam najwyższe spożycie koniny. Prawie połowa importu koni do Włoch ma źródło w Polsce.

Film opublikowany za pośrednictwem stowarzyszenia "Otwarte Klatki" udostępniło "Essere Animali". To, co na nim widać, to w opinii ekspertów "typowa włoska ubojnia". – Nie ma tam nic wyjątkowego. Tak wygląda handel końmi i ich ubój – przekonuje Paweł Rawicki.


Z ziemi polskiej do włoskiej
Średni wiek konia, który jest wykorzystywany do zaprzęgów w górach i trafia do ubojni, to 8 lat – tak wynika z danych "Vivy!".

– W schronisku w Korabiewicach mamy konie, które żyją ponad 30 lat i mają się dobrze – mówi przedstawiciel stowarzyszenia. Warto jednak zauważyć, że taki wiek osiągają zwierzęta, które nie były poddawane takim obciążeniom jak te z Tatr. – Droga nad Morskie Oko jest wyjątkowo mordercza i według naszych statystyk konie po 2-3 sezonach pracy na tej trasie trafiają do rzeźni – podkreśla Wyszyński.
Cezary Wyszyński, stowarzyszenie "Viva!"

To co zostało zarejestrowane na tym filmiku jest standardem. Ubój każdego zwierzęcia wygląda podobnie. W przypadku koni dochodzi jeszcze to, ze są to zwierzęta duże i silne. Ciężko je okiełznać. Często te konie są dodatkowo zestresowane po długiej podróży. Koń podobnie jak inne zwierzęta wchodzą w inne relacje z innym zwierzętami. Jadą w ogromnym ścisku i walczą między sobą. Po męczącej i długiej podróży trafiają na taśmę do ubojni

Latem władze Tatrzańskiego Parku Narodowego testowały na turystycznej autostradzie meleksa. W okresie jesienno-zimowym będą przeprowadzane kolejne próby. Czy to uchroni trzysta koni, które obecnie tam pracują, przed włoską rzeźnią?

– Jeśli meleksy nie zostaną wprowadzone, to wszystkie te konie pojadą do Włoch oraz kilka tysięcy kolejnych w przyszłości. Natomiast jeśli się je wprowadzi do pełnego użytku, to zrobimy dużą akcje przejmowania tych koni i szukania im domów – słyszymy od stowarzyszenia "Viva!". Podobnego zdania są członkowie "Otwartych klatek". – Konie, które jeszcze pracują nad Morskim Okiem, trafią do rzeźni tak czy owak. Bez względu na to czy będą meleksy. Być może, niektórzy z właścicieli tych koni zdecydują się na bardziej humanitarne rozwiązanie – zaznacza Rawicki. Dodaje, że są fundacje i schroniska w Polsce, które mogą się nimi zająć.

Kup pan konia
Szansą na uchronienie koni od tego co nieuchronne, to wykupienie ich od fiakrów. Tym między innymi zajmuje się "Viva!", która na swojej stronie internetowej prowadzi zbiórkę pieniędzy. Cena konia płacona przez rzeźnię to ok. 4 tys. zł. Znaczenie ma tutaj waga zwierzęcia.

– Nie możemy dać gwarancji wykupienia wszystkich koni, bo niektórzy fiakrzy będą woleli oddać je na rzeź zamiast sprzedać fundacji – stwierdza rozmówca naTemat.
Organizacja stara się nie przebijać cen rynkowych i proponuje podobną do tej, jaką właściciel konia otrzymałby w ubojni. – Niektórzy fiakrzy żądają dużo wyższych cen niż rynkowe stawki. Trzeba pamiętać, że dysponujemy funduszami darczyńców i pieniędzmi publicznymi, czyli musimy za daną kwotę uratować jak najwięcej koni, a nie przepłacać podwójnie za zwierzę, czego życzyliby sobie niektórzy fiakrzy – podkreśla przedstawiciel "Vivy!".

Z kolej w Tatrzańskim Parku Narodowym dowiadujemy się, że do niedawna to organizacje pro-zwierzęce miały prawo pierwokupu koni od fiakrów. Wówczas górale nie mieli możliwości sprzedania konia bezpośrednio do gospodarstwa. Teraz już ten przepis nie obowiązuje. – Same stowarzyszenia z tego zrezygnowały, bo nie miał pieniędzy na wykupowanie zwierząt – tłumaczy Łukasz Jańczy z TPN.

Każdy koń, który zaczyna bądź kończy pracę nad Morskim Okiem, musi być zarejestrowany w TPN. Jańczy zwraca uwagę, że z ich danych wynika, że w większości te konie nie są sprzedawane do rzeźni, ale osobom prywatnym na Podhalu. Przekonuje, że fiakrzy w tym roku coraz chętniej oddają konie organizacjom - tylko w tym roku zdarzyło się to kilkanaście razy.
– Nawet dzisiaj dostaliśmy dwa takie zgłoszenia – zaznacza Jańczy.

Przedstawiciel Parku zdradza, że "poziom niechęci fiakrów do ekologów spada". O wzroście świadomości losu zwierząt pracujących w górach mówią również przedstawiciele stowarzyszeń z którymi rozmawialiśmy. Z kolei na 15 października zaplanowano spotkanie grupy roboczej – władze lokalne, TPN, organizacje pro-zwierzęce i hipolodzy, która będzie omawiała sprawę koni nad Morskim Okiem. Oby z pozytywnym skutkiem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
ANETA OLENDER 0 0"Ludzie mają to gdzieś". Demontaż krzyża na Giewoncie to absurd, problem tkwi gdzie indziej
0 0Dzieci, dwie kobiety i Czech. Wiadomo, kim były osoby, które zginęły w Tatrach

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka