"Halo, tu dr Smartfon" - tak chcą nas leczyć młodzi polscy przedsiębiorcy. To dobry pomysł?

Polskie startupy mają ciekawe pomysły na leczenie pacjentów.
Polskie startupy mają ciekawe pomysły na leczenie pacjentów.
Kolejki do lekarzy to zmora naszej służby zdrowia. Nie ma się zatem co dziwić, że polskie startupy i tu wypatrzyły, okazję do zarobku. Jak? Proponują, żebyśmy leczyli się przez smartfona, a lekarzy oglądali co najwyżej w "Na dobre i na złe".

Konsultacja przez aplikację
Startup Telemedi.co wymyślił sobie, że pacjent rejestruje się na stronie, opisuje co mu dolega, wybiera lekarza, z którym chce się skonsultować lub decyduje się na opcję, w której system sam wskazuje specjalistę na podstawie symptomów, następnie płaci 35 zł i odbywa rozmowę z doktorem poprzez smartfon lub komputer.

Nie trzeba się umawiać z wyprzedzeniem na wizytę, ani iść do przychodni licząc, że być może uda się jakimś cudem dostać do lekarza. Ba, nie trzeba się nawet ruszać z domu. Odstraszać początkowo może cena, ale jest ona po pierwsze konkurencyjna w stosunku do stacjonarnych placówek prywatnej służby zdrowia, a po drugie dla niektórych może być wystarczającą wysoką opłatą za wygodę.

– Czekasz 4 dni na lekarza pierwszego kontaktu lub czekasz 10 tygodni na specjalistę. U nas czekasz 5 minut na zwykłego lekarza lub 3 godziny na specjalistę – chwalą się polscy przedsiębiorcy. W bazie Telemedi.co jest w tej chwili zarejestrowanych 43 lekarzy i innych specjalistów medycznych, a startup chwali się, że do końca roku chce pomóc 100 tys. pacjentów.


– Telemedi.co rozwiązuje problem kolejek, słabego dostępu do specjalistów i konieczności podróży do gabinetu czy przychodni z większością problemów medycznych – twierdzi prezes firmy Piotr Słomian. Telemedi.co została niedawno wyróżniona przez magazyn "Wired" - zdobyła tytuł "startupu tygodnia". Podobny mechanizm usług na odległość - tyle że prawniczych - oferuje też opisywana już w naTemat SzybkaPapuga.pl.
Sztuczna inteligencja cię wyleczy
Krok dalej idzie kolejna polska firma - Infermedica. Ich pomysł biznesowy polega na tym, aby częściowo lub całkowicie w diagnostyce chorób wykluczyć czynnik ludzki, czyli... lekarzy. Każdy z nas zna przecież chociaż jeden przypadek, w którym jakiś doktor dokonał złej diagnozy, nieprawdaż?

Infermedica ma w swoim portfolio kilka usług, które mogą ułatwić życie i pacjentom, i lekarzom. Dla zwyczajnego Kowalskiego, który korzysta ze smartfona może jednak przydać się najbardziej aplikacja Doktor-Medi. To narzędzie do autodiagnozy. Uzupełnia się formularz, w którym podaje się dane o swoim wieku, płci, wzroście, wadze, regionie zamieszkania oraz niepokojących objawach. Po zebraniu tych informacji, aplikacja zadaje pytania uzupełniające dotyczące symptomów i stanu zdrowia. Po zakończeniu wywiadu pacjent widzi diagnozę oraz procentową szansę jej trafności.

Postanowiłem przetestować tę aplikację na sobie. W związku z tym, że niedawno miałem zapalenie ucha zewnętrznego to postanowiłem zobaczyć, czy sztuczna inteligencja będzie potrafiła dobrze mnie zdiagnozować. Po tym, jak uzupełniłem formularz dostałem pytania dotyczące różnych dolegliwości związanych z uchem oraz informację, że na 92 proc. jest to zapalenie ucha. Zobaczyłem także komunikat, który głosi, że "diagnozę może postawić wyłącznie lekarz". Aczkolwiek, Doktor-Medi w moim przypadku się nie pomylił.
Oprócz tej aplikacji, Infermedica dostarcza również oprogramowanie wspomagające sztuczną inteligencją diagnostykę lekarzy. Jedna aplikacja jest czymś w rodzaju wstępnego wywiadu, który pacjent może wypełnić sam przed wizytą u lekarza, a druga to narzędzie podpowiadające lekarzowi rożne możliwe choroby na podstawie konkretnego zestawu objawów u konkretnego pacjenta.

Leczenie na odległość ma sens?
W założeniu, wszystkie te aplikacje wyglądają zachęcająco. Jeśli ktoś nie ufa sztucznej inteligencji to zawsze może skonsultować się z prawdziwym lekarzem, ale za to bez odstania kilku godzin w kolejce czy wielu tygodni oczekiwań.

Z drugiej jednak strony, brak fizycznego kontaktu z pacjentem może okazać się w rozpoznaniu niektórych chorób kluczową sprawą. Przez Skype'a lekarz nie zobaczy wszystkich reakcji pacjenta na różne bodźce czy nie dostrzeże dokładnie na przykład zmian na skórze. Sztuczna inteligencja natomiast może polegać jedynie na tym, co określi sam pacjent, a jak wszyscy wiemy z "Dr. House'a", ludzie kłamią. Nawet jeśli w tym wypadku oszukiwaliby sami siebie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...