Walka z nowotworami jest jak gonienie króliczka. Coraz częściej jednak udaje się go złapać. I coraz dłużej trzymać.

Według uczonych w niedalekiej przyszłości nowotwory mogą być przyczyną około 15 proc. zgonów na świecie. Dlatego tak ważne jest opracowywanie nowoczesnych terapii antynowotworowych.
Według uczonych w niedalekiej przyszłości nowotwory mogą być przyczyną około 15 proc. zgonów na świecie. Dlatego tak ważne jest opracowywanie nowoczesnych terapii antynowotworowych. Fot. Creations / Shutterstock
Życzę swoim pacjentom, by ich choroby – dzięki najnowocześniejszym terapiom – jak najdłużej pozostawały w fazie uśpienia – mówi onkolog, prof. Rafał Dziadziuszko z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.


Wiemy, że komórka nowotworowa to taka, która się zbuntowała i jest nieprzewidywalna... Ale z drugiej strony coraz lepiej znamy jej biologię, potrafimy zbadać jej geny...

Rzeczywiście komórki nowotworowe są takimi buntowniczkami. Tracą swoją autonomię („odmawiają” współpracy) i niszczą organizm. Mało tego – rozrastają się w sposób niekontrolowany, nieprzewidywalny. Bodźcem do takiego zachowania są zmiany w ich genach. Do tych zmian prowadzi wiele różnych czynników. W przypadku wielu nowotworów, w tym raka płuca, jest to palenie tytoniu. Zaburzenia genetyczne w komórkach prowadzą do uszkodzenia kodowanych przez nie białek. A to z kolei napędza niekontrolowany rozrost tych komórek. W efekcie pojawia się guz.


Znamy trzy podstawowe rodzaje zmian, które mogą wystąpić w komórce nowotworowej. Pierwszy to mutacje, czyli zmiany w sekwencji (kolejności nukleotydów) DNA. Drugi to amplifikacje, inaczej zwiększenie liczby określonego typu genu w komórce. I wreszcie rearanżacje – pęknięcia genu i jego przemieszczenie się do innego miejsca w genomie.

Co daje nam ta wiedza?

W ciągu ostatnich dziesięciu lat nauka przeszła prawdziwą rewolucję. Odczytywanie pierwszego ludzkiego genomu trwało ponad 20 lat i kosztowało miliony dolarów. Dzisiaj potrzebujemy na to około 14 dni (czasem mniej). A koszt badania to średnio kilka tysięcy dolarów. Sekwencjonowanie genomów (odczytywanie sekwencji poszczególnych genów) pozwala nam zbadać, co takiego złego zadziało się w genach komórek, że stały się one komórkami nowotworowymi.
Tę wiedzę możemy wykorzystać do celów terapeutycznych. I od wielu lat w różnych ośrodkach badawczych na świecie toczą się prace nad nowymi lekami, które mogłyby pomóc ludziom chorym na nowotwory złośliwe. Cześć leków, tzw. ukierunkowanych molekularnie jest już zarejestrowana i dostępna dla chorych.


Na czym polega terapia takimi lekami? 

To są grupy leków doustnych, czyli wygodnych dla pacjentów. Potrafią rozpoznać określone białka powstałe na skutek nieprawidłowych genów i zahamować ich aktywność, kluczową dla namnażania się komórek nowotworowych. Dzięki temu możemy ograniczyć rozrost nowotworu.

Ale właściwie dla każdej mutacji trzeba by opracować osobny lek...

Dlatego na tę chwilę mamy kilka grup leków ukierunkowanych molekularnie (potocznie nazywanych celowanymi). Pierwsze były te, które działają przeciwko rozrostowi komórek wynikających z mutacji genu EGFR. Te leki są refundowane w Polsce. Od niedawna znane są również inhibitory białek ALK. Te białka powstają w wyniku rearanżacji genów ALK i spotkać je można u ok. 5 proc. chorych na raka płuca. No i oczywiście jest sporo leków, które są obecnie w fazie badań klinicznych, a które próbują powstrzymać działanie innych nieprawidłowych białek w komórkach nowotworowych.

Jakie efekty daje taki sposób leczenia onkologicznego?

Warto przede wszystkim pamiętać, że terapię ukierunkowaną molekularnie stosuje się u najbardziej chorych pacjentów, czyli takich, dla których wcześniej właściwie nie było już ratunku. Dzięki nowoczesnym lekom jesteśmy w stanie powstrzymać rozwój choroby nawet na kilka lat (do trzech, a czasem pięciu). Moi pacjenci chodzą do pracy, a niektórzy... startują w maratonach. Bo celem współczesnej onkologii jest także to, by pacjenci mogli normalnie żyć. Żeby nie byli przykuci do łóżek i przywiązani do kroplówek. Dziś na nowotwory leczymy ich tak, jak na choroby przewlekłe.

Niestety na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy lekami ukierunkowanymi molekularnie umiemy chorego wyleczyć całkowicie – w większości sytuacji zahamowanie rozwoju jest nadal tymczasowe. Jednak to dopiero początek naszej drogi i jeszcze nie wszystko o tych lekach wiemy. W każdym razie ja życzę swoim pacjentom, by ich choroby – dzięki najnowocześniejszym terapiom – jak najdłużej pozostawały w fazie uśpienia.

No właśnie. Mimo ogromnego postępu medycyny i technologii komórki rakowe wciąż są od nas sprytniejsze, potrafią nas przechytrzyć. Dlaczego? Czy współczesna onkologia to takie trochę gonienie króliczka?

Rzeczywiście trochę to tak wygląda – my wciąż ścigamy komórki nowotworowe i kiedy nam się wydaje, że je mamy, potrafią czasem się wymknąć. Wynika to z faktu, że nowotwory to struktury heterogeniczne, czyli niejednorodne. Poszczególne części tego samego nowotworu u tego samego pacjenta oglądane pod mikroskopem mogą zupełnie się od siebie różnić. Albo przerzuty tej samej komórki nowotworowej, ale w różnych częściach ciała, mogą mieć odmienne zmiany genetyczne. I to właśnie jest ta trudność. Na szczęście dzięki badaniom genetycznym jesteśmy w stanie wyłapać te różnice i starać się jak najlepiej leczyć.

W jaki sposób? 

I tu pojawia się kolejny problem. Jeśli zdarzy się nawet 1 proc. komórek nowotworowych opornych na najnowocześniejszą terapię, to istnieje ryzyko, że z tego procenta w przyszłości powstanie nowy guz. I wtedy znów będziemy go gonić: stosować leczenie operacyjne, radioterapię czy inny, nowy inhibitor. Warto wspomnieć, że w fazie badań klinicznych jest już obiecujący inhibitor białka EGFR, który działa w przypadku oporności na leczenie.

Jaka według pana będzie przyszłość onkologii?

Trzeba pamiętać, że walka z rakiem toczy się nie tylko w klinikach. Przede wszystkim dzieje się w laboratoriach badawczych uniwersytetów medycznych i wielkich koncernów farmaceutycznych. To tam odkrywane są nowe mutacje genomów komórek nowotworowych i badane substancje, które powstrzymują wzrost nowotworów.
Ciekawa i obiecująca jest na przykład grupa leków, które regulują pracę układu odpornościowego tak, by sam zwalczył komórki nowotworowe. Obecnie w fazie badań są cztery rodzaje takich preparatów.

Ale pacjenci często nie mają dostępu do tych innowacyjnych terapii...

Niestety to prawda. Dzisiaj proces rejestracji leku trwa co najmniej pięć, a często nawet dziesięć lat. Dla osób chorych na nowotwory to bardzo długo. Dlatego tak ważne jest, by mieli oni dostęp do badań klinicznych. Bo udział w nich to często jedyna droga do poprawy ich zdrowia i komfortu życia.

Jednak mocno wierzę w to, że nasze ściganie się z nowotworami w przyszłości przyniesie dobre efekty. I w końcu to pacjenci, lekarze i naukowcy wygrają tę walkę.

Rozmawiała: Agnieszka Wrzesień

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

O TYM SIĘ MÓWI

0 0Elitarna grupa zaczyna szukać Woźniaka-Staraka. Jeden z nurków zdradza szczegóły
0 0Co dalej z poszukiwaniami Woźniaka-Staraka? Mamy najnowszy komentarz policji
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"