Czy ufamy lekarzom?

http://pixabay.com/en/doctor-surgeon-operation-650534/ CC0 1.0
Lekarze byli kiedyś w czołówce najbardziej zaufanych profesjonalistów, teraz stali się wrogami społeczeństwa. Badania opinii publicznej ujawniają, że obecnie negatywnie oceniamy pracowników służby zdrowia. Dlaczego rośnie przepaść pomiędzy lekarzami a konsumentami usług medycznych?


Źle działający system czy jednak coś więcej?

Każdy kto wybiera się na wizytę do lekarza, nie oprze się wrażeniu, że system opieki zdrowotnej pozostawia wiele do życzenia (dowiedz się więcej o sytuacji w służbie zdrowia: https://portal.abczdrowie.pl/pakiet-kolejkowy-recepta-dla-sluzby-zdrowia). Wszechobecne kolejki, problemy z dostępem do specjalistów i krótki czas wizyt, podczas których lekarze działają z urzędniczą precyzją, wypełniając należne dokumenty, nie napawa optymizmem i sprawia, że czas poświęcony pacjentowi zostaje zredukowany do minimum. Ciężko w takich warunkach o budowanie zaufania społecznego lekarza.


Z drugiej strony, mimo tych niesprzyjających warunków nie można spadku zaufania do lekarzy jedynie wyjaśnić brakiem odpowiednich zasobów, zarówno ludzkich, jak i finansowych. Na całym świecie daje się zaobserwować rosnącą wrogość wobec medyków.

Według raportów z 2012 roku, jedynie 34 proc. dorosłych Amerykanów ma całkowite zaufanie do pracowników służby zdrowia, w porównaniu z 76-procentowym poparciem w roku 1966. Ankiety przeprowadzone w 29 krajach pokazały, że Polacy wraz z Rosjanami, Bułgarami i Chilijczykami najmniej ufają lekarzom. Sytuacja jest zupełnie inna w krajach, takich jak Szwecja czy Dania, gdzie odpowiednio 83 i 79 proc. respondentów darzy doktorów zaufaniem.


„Brak zaufania zdaje się mieć źródło w tym, jak postrzegamy intencje pracowników służby zdrowia” – wyjaśnia Robert Blendon, profesor z Harvard School of Public Health oraz współautor raportu. Wiele społeczności sądzi, że lekarze dbają jedynie o własny interes, a nie o kwestię zdrowia publicznego.


Strach przed medycyną tradycyjną

Co więcej, wraz z nieufnością do lekarzy daje się we znaki brak zaufania do nowoczesnej medycyny w ogóle. Gdzie nie spojrzeć, pojawiają się rady pseudo-specjalistów lub, co gorsza, celebrytów na temat tego jak prawidłowo dbać o zdrowie. Powszechna stała się moda na nieszczepienie dzieci, lewatywy z kawy, dietę Paleo czy bezglutenową. Niestety wiele z propagowanych metod nie jest popartych żadnymi dowodami naukowymi potwierdzającymi ich skuteczność, a wręcz może powodować tragiczne w skutkach rezultaty.

W dzisiejszych czasach Internet stał się bardziej zaufanym źródłem informacji od lekarza rodzinnego. Czytamy, że w skład szczepionek wchodzą przerażające rodziców formaldehyd czy aluminium. Poza tym przecież kolega powiedział, że powodują autyzm, oraz że w ogóle nie działają, a to czysta woda i lepsze warunki sanitarne rozprawiły się z chorobami. Jakoś przy tym niektórzy ignorują fakt, że ilość aluminium w szczepionce jest mniejsza niż w pierwszym lepszym owocu, a badania na milionach dzieci nie pokazały żadnego powiązania pomiędzy szczepionkami a autyzmem (sprawdź, dlaczego ludzie rezygnują ze szczepień: https://portal.abczdrowie.pl/dlaczego-ludzie-rezygnuja-ze-szczepien).

Obawa przed koncernami farmaceutycznymi i przekonanie o tym, że lekarze działają w ich imieniu, w dużej mierze przyczynia się do takich zachowań. Co jakiś czas pojawiają się afery związane z wycofaniem leków, które okazały się szkodliwe dla zdrowia. Co więcej, już samo czytanie ulotki podstawowych specyfików przyprawia o zawrót głowy: mdłości, bóle brzucha, bóle głowy, biegunka... Nic dziwnego, że coraz częściej szukamy alternatywnych rozwiązań. Z drugiej strony, należy być świadomym, że leki robią to co do nich należy, czyli leczą. Bardzo często „naturalna” metoda nie jest tą lepszą czy skuteczniejszą. Leki wiążą się z pewnymi skutkami ubocznymi, ale tylko dlatego, że wywołują jakiś skutek. Żadna terapia, która potencjalnie może nam pomóc nie jest w 100 proc. bezpieczna, a jeśli ktoś twierdzi inaczej to jest to kłamstwo.

Nie wierzmy wszystkiemu, co czytamy w Internecie tylko dlatego, że wierzy w to samozwańczy znachor czy gwiazda dużego ekranu. A już na pewno nie zakładajmy, że wiemy tyle co lekarz, ponieważ wyszukaliśmy coś w Google. Wyszkolenie lekarza zajmuje dekadę, w zależności od wybranej specjalności, więc wyszukiwarka nie zastąpi konsultacji z medykiem, któremu zależy na naszym zdrowiu – a taki jest na wagę złota.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki
Unum 0 0Nigdy nie mów nigdy. Weź sobie do serca wnioski z tego badania, bo życie pisze różne scenariusze
T-mobile 0 0Tomasz Raczek w serialu Netflixa? Oto dlaczego w tej plotce jest odrobina prawdy
0 0Przepis na prezydenta. To, co w kilka miesięcy zrobił Duda, powinno być lekcją dla opozycji
0 0Czarzasty ujawnia: będą poważne zmiany na Lewicy. "Rada krajowa SLD dała zielone światło"