Rossmann sprzedaje tabletki na stress dla psów. Oszaleli? Podłączyli się pod dochodowy psi biznes

Najnowsza moda w USA. Psie bary z przekąskami.
Najnowsza moda w USA. Psie bary z przekąskami. Fido to Go
Pies szybciej dostanie się na tomograf niż jego pan. Za fryzjera duży wilczur zapłaci tyle samo co blondynka z bujną fryzurą. A psi dentysta czyści, plombuje i wybiela zęby. 8 milionów polskich psów to często lepsza klientela niż Kowalscy i Nowakowie.


Najsłynniejszy psi psycholog Cezar Milan powiedział, że pogryzienie psa przez kumpla ze stada kosztuje go tyle samo nerwów i stresu co u człowieka wywołuje utrata pracy. Skoro powiedział to ktoś z takim autorytetem to trudno się dziwić, że biznes zareagował. Na półkach drogerii Rossmanna znajdziecie pierwsze suplementy dla psów: na ładną sierść. Revettia stres dla psów to tabletki na uspokojenie. Środek zawiera wyciąg z koszyczków rumianków oraz ekstrakt z ziela kozłka lekarskiego. To prawie to samo co w reklamach "dla ludzi" polecała kiedyś Izabella Małysz, żona najsłynniejszego polskiego skoczka zestresowana jego występami.


- Trudno oceniać potencjał sprzedażowy tej oferty, bo jest dostępna zaledwie od kilku tygodni ale na pewno już od jakiegoś czasu widać, że właściciele zwierząt bardzo dbają o zdrowie i komfort swoich pupili, chociażby analizując skład kupowanej karmy i starannie dobierając optymalną - mówi Tomasz Cieślak, rzecznik sieci drogerii Rossmanna.


Na psie smutki
Do nowej działki produktów Rossmann dołożył kampanię reklamową "na bogato". Chce zaczerpnąć trochę zysków z trendu, który nabiera rozpędu jak kula śniegowa. W Polsce jest ok. 8 mln psów i 6 mln kotów. A ich właściciele wydają już ponad 2 mld złotych na karmę, szkolenia i zabiegi estetyczno-upiększające. Od kilku lat na horyzoncie pojawił się nowy biznes - suplementy. Środek Revettia na stres psy biorą w sylwestra gdy strzelają fajerwerki, po pogryzieniu przez inne psy, w związku ze stresem przed wizytą u lekarza, podczas wprowadzania nowego domownika, a nawet w związku z przeprowadzką.


W ciemno można założyć, że psie suplementy mają taką samą skuteczność jak i specyfiki dla ludzi. Tyle, że efekt placebo odczuwa nie ten kto łyka, ale ok. 30 proc. właścicieli zwierząt. Ich pupile pięknieją w oczach i tyle wystarczy. Płacą około 20 zł za odstresowujący specyfik - dwukrotnie drożej niż np. pudełko uspokajającego Valerinu z apteki dla ludzi.

- Suplementy dla zwierząt stały się jednym z najlepszych towarów w sklepach zoologicznych. Mają wysokie marże, szybko rotują, są idealne na promocje. Każdy sprzedawca ma to pod ręką - dodaje w rozmowie z naTemat. Już 3-4 lata temu branżowy magazyn Rynek Zoologiczny szacował wartość polskiego rynku suplementów zwierzęcych na przeszło 20 mln złotych.

Z czego to się bierze? Eksperci tłumaczą, że już kilkanaście lat temu zaczęła się epoka humanizacji zwierząt. Właściciele psów i kotów, zwłaszcza osoby samotne zaczynają traktować je jak członków swoich rodzin. Stąd przypadek kota Tomasso z Rzymu, któremu właścicielka zapisała cały majątek 10 mln euro - w tym gotówkę i dwa apartamenty. Za życia chodzą wspólnie do lekarza, łykają tabletki na dobre samopoczucie.
Potwierdza to właściciel przychodni weterynaryjnej w Warszawie. - W 2008 roku otworzyłem gabinet obok prywatnej przychodni dla seniorów. Już po kilku tygodniach, częsć pacjentów przyprowadzała mi swoje psy. Po roku zatrudniłem 4 pracowników i teraz prowadzę lecznicę 7 dni w tygodniu, od rana do północy - opowiada weterynarz. Wzrusza ramionami, że i tak są kolejki. Z lecznicy wyciąga 100 tys. zysku rocznie.

- Jeszcze kilka lat temu ludzie przychodzili kiedy zwierzak był chory: wpadł samochód, ze starości miał dysplazję stawów, skrzywienie kręgosłupa. Teraz mam 500 pacjentów uczęszczających na okresowe badania lakarskie. Zapisuję witaminy w okresie linienia sierści, suplementy w czasie wzmożonego wysiłku podczas treningów, wiosną. Prowadzę przypadki stałego leczenia cukrzycy, kilka nowotworów, otyłość - wylicza dalej lekarz. Opowiada, jak to w kilku specjalistów wyleczyli nowotwór u owczarka kaukaskiego. Była skomplikowana operacja, rehabilitacja i specjalna dieta enzymowa. Pies żyje do dziś.

Złoty ząb chomika
Są już zwierzęce kliniki mogące się poszczycić sprzętem jakiego nie ma przeciętny szpital. W Klinice Małych Zwierząt w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie jest na przykład tomograf do kompleksowej diagnostyki ( 600 zł za zabieg). Rozwinięty jest dział rozrodu i położnictwa. Jest przychodnia stomatologiczna oferująca korektę wad zgryzu, a korony i protezy zakłada się nie tylko psom czy kotom, ale nawet ulubionym chomikom.

Niezwykle dochodowy jest biznes szkoleń dla psów. Ponad rok temu Gazeta Prawna szacowała, że wydatki na rynku tych usług i produktów przekroczyły 30 mln zł. Liczba psich szkół wzrosła ze 150 do 250. Eksperci w tej profesji biorą od 30 do 50 zł za godzinę szkolenia psów w grupie i ok. 150 zł za godzinę szkolenia indywidualnego. Najlepsi i najbardziej zajęci trenerzy są w stanie zarobić nawet 8 tys. zł na rękę.

Są też katalogi wysyłkowe dla zwierząt, odpowiednik znanego Bon Prix. Za stałą miesięczną opłatą subskrybent otrzymuje co miesiąc paczkę z niespodziankami. Tak działa amerykański BarkBox – ich pudełka można zamówić za 29 dolarów na miesiąc. W pudełku pies znajduje próbki smakołyków, środków do pielęgnacji, gadżety i zabawki. Ale prawdziwy hit w USA to Fido to Go, marka food trucków z przekąskami dla psów. Oferuje nie tylko zwierzęce smakołyki, ale także produkty dietetyczne i antyalergiczne. Założycielką jest Donna Santucci z Chicago.Jak pokazują doświadczenia z USA prawdziwy boom dopiero przed nami. Tylko patrzeć jak ktoś skopiuje w Polsce, i zgarnie premię za pierwszeństwo.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...