Evan Spiegel jest geniuszem. Nie, nie dlatego, że stworzył Snapchata

Evan Spiegel jest geniuszem. Nie, nie dlatego, że stworzył Snapchata. Fot. Alifazal / Wikimedia Commons / CC-BY 2.0
Snapchat. Aplikacja do wysyłania fotek znikających po kilku sekundach. Mega prosty pomysł wprowadzony w życie w 2011 roku, który lawinowo przyciąga kolejne miliony użytkowników. Szacuje się, że dziś miesięcznie ze Snapchata korzysta 200 milionów osób.


Genialny pomysl, genialne wykonanie? Możliwe. Ale można też powiedzieć: łut szczęścia. Przed Snapchatem Spiegel stworzył kilka innych projektów internetowych, lecz żaden z nich nie zdobył popularności, upadając krótko po uruchomieniu. Także sam Snapchat w ciągu dwóch pierwszych miesięcy dorobił się zaledwie…


127 użytkowników. I dopiero później, bez wyraźnego powodu, coś drgnęło i aplikacja zaczęła budować swoją niesamowitą popularność. Biznes zbudowany na przypadkowym, farciarskim viralu, to się dziś przecież często zdarza - powiesz. I fakt, niewykluczone.


Jesienią 2013 w mediach pojawia się informacja, po której niejedna szczęka jest zbierana z ziemi: Evan Spiegel odrzuca ofertę kupna firmy złożoną przez szefa Facebooka, Marka Zuckerberga. Oferta wynosi 3 miliardy dolarów. 3 miliardy za aplikację dla nastolatków, bez żadnego źródła przychodu, bez żadnego planu monetyzacji. Konsternacja i niedowierzanie. Odrzucić taką ofertę? Głupota. Albo...


W grudniu zeszłego roku Snapchat znowu ląduje na nagłówkach. Dochodzi do wycieku e-maili ze skrzynek Sony, w których przypadkowo znajduje się wiadomość z listopada 2013 wysłana przez Spiegla do jednego z członków zarządu Snapchata. Duża ciekawostka, a zarazem interesujący wgląd w rozumowanie i plany młodego przedsiębiorcy dla swojej aplikacji. Generalnie plan jest następujący: najpierw monetyzacja - później inwestycje. A konkretniej? Poniżej kilka cytatów dotyczących kluczowych kwestii.

O dylemacie: najpierw wzrost liczby użytkowników, później monetyzacja?
Ten biznes musi zacząć przynosić pieniądze. Podejście: najpierw wzrost, później przychód nie ma sensu, bo poziom wzrostu użytkowników już jest niesamowity, a nasze narzędzia monetyzacji będą wartością dodaną. Nie chcę przepalić kolejnych 100 milionów dolarów zanim dowiedziemy, że rzeczywiście są w tym pieniądze.

O przyciąganiu talentów:
Jeśli chcemy przynosić zyski w ciągu najbliższych 3 lat, już teraz musimy zacząć zarabiać. To pozwoli nam przyciągać najlepszych ludzi z rynku i dalej się rozwijać, mimo presji jaka będzie wywierana na te social media, które nie będą generować zysków.

O przyszłej wartości spółki:
Nie sadze, by cokolwiek miało stać się z 3-miliardowąwyceną spółki. [...] Mamy bardzo angażujący produkt i doskonałe perspektywy wzrostu. Rozpoczęcie monetyzacji w tym momencie tylko wzmocni przekonanie o naszej wartości. Jeśli będziemy w stanie zbudować biznes o skali Twittera [wówczas około 240 mln użytkowników miesięcznie], z perspektywą znaczącego wzrostu, nie będziemy mieli problemu z przyciągnięciem kapitału. Jako dochodowa firma z fokusem na mobile znajdziemy inwestorów niezależnie od warunków rynkowych.

O planach na nadchodzące kilkanaście miesięcy:
W ciągu najbliższych 13-15 miesięcy, przy choćby minimalnie spełnionym planie monetyzacji, będziemy w najlepszej pozycji do zdominowania rynku komunikacji mobilnej.


Przemyślenia 23-letniego Spiegla z listopada 2013 roku. Całkiem imponujące, co? Ale jeszcze większe wrażenie robi to, co rzeczywiście wydarzyło się w kolejnych miesiącach.

W październiku 2014 Snapchat wprowadza pierwsze reklamy - video pojawiające się obok wiadomości przesyłanych przez użytkowników. W listopadzie - kolejny produkt reklamowy, tym razem w formacie Our Stories. W styczniu oferta reklamowa zostaje rozbudowana jeszcze bardziej - format Discover, za który reklamodawcy płacą nawet 750 tysięcy dolarów dziennie!

Przez cały 2014 rok do firmy dołączają kolejni managerowie, z doświadczeniem w Google czy Facebooku. Najistotniejszym wzmocnieniem jest jednak zatrudnienie w grudniu 2014 Imrana Khana. Ten bankier, który wprowadzał na giełdę takich gigantów jak Weibo czy Alibaba (największy debiut w historii), w Snapchacie obejmuje stanowisko Chief Strategy Officera. I to właśnie Khan stoi za ostatnią inwestycją w firmę. W marcu tego roku Alibaba decyduje sie sie kupić udziały za 200 milionów dolarów, co podnosi wartość spółki do… 15 miliardów dolarów.

Przychód - przyciąganie talentów - pozyskiwanie inwestorów. Coś ci to przypomina? Ale jest coś jeszcze, nie mniej istotnego. W cytowanym mailu z listopada 2013 Spiegel pisze o dużym zaangażowaniu i spodziewanym wzroście liczby użytkowników. Dziś Snapchat - co właśnie ujawnił sam założyciel - ma już prawie 100 milionów użytkowników dziennie (nie mylić z użytkownikami miesięcznymi).

W Stanach na Snapchacie jest 60% posiadaczy smartfonów w wieku 13-34. Co więcej, 65% wszystkich użytkowników jest aktywnych - samemu wysyła fotki i wideo każdego dnia, a łączna liczba oglądanych filmów to ponad 2 miliardy dziennie, czyli połowa tego co na Facebooku. 10-krotnie większym Facebooku.

Jakby tego było mało, niedawno w sieci ukazały się dane brytyjskiego operatora komórkowego Vodafone, według których Snapchat odpowiada za… 75% danych przesyłanych we wszystkich aplikacjach do komunikacji. Wszystkich. Uwzględniając Facebooka, Whatsapp i tak dalej. Ktoś coś mówił o kilkunastu miesiącach na zdominowanie rynku komunikacji mobilnej?

Powiedzieć ‘imponujące’ o dokonaniach Spiegla - założeniu Snapchata, odważnym odrzuceniu oferty Zuckerberga, wytyczeniu i realizacji śmiałej wizji - to jak nic nie powiedzieć. To jest genialne. Evan Spiegel jest geniuszem.

Autor na co dzień pracuje w agencji interaktywnej Link me up.