Polscy lekarze znowu chcą pracować za granicą. Nic dziwnego – są tam bardzo doceniani

Umiejętności polskich lekarzy są bardzo cenione za granicą.
Umiejętności polskich lekarzy są bardzo cenione za granicą. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Od 2014 r. znowu wzrasta liczba lekarzy, którzy zwracają się do samorządu lekarskiego o zaświadczenia umożliwiające pracę za granicą. To niepokojące ponieważ i tak brakuje nam specjalistów, a ci których mamy powoli odchodzą na emerytury.


W sumie mamy w Polsce ok. 164 tys. lekarzy wśród nich ok. 23 tys. to osoby, które mają powyżej 66 lat. Mowa tu oczywiście o wszystkich lekarzach, a trzeba pamiętać, że część z nich nie wykonuje zawodu, część natomiast nie posiada żadnej specjalizacji.


Pakują walizki
Wydawać by się mogło, że sytuacja finansowa lekarzy w Polsce jest całkiem niezła, a mimo to mamy kolejną falę chętnych do wyjazdu w poszukiwaniu lepszej pracy.

Milena Kruszewska
BiuroRzecznika Prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej

Zaświadczenia o postawie etycznej wydawane lekarzom ubiegającym się o uznanie kwalifikacji w innych krajach UE pobrało od 2005 r. do tej pory 10 056 lekarzy i 2 826 lekarzy dentystów (nie ma danych, ilu lekarzy zdecydowało się na pracę poza UE). W 2014 r. zaobserwować możemy już wyraźny wzrost o niemal 25% pobranych dokumentów w stosunku do roku 2013 r.

Specjaliści, którzy najczęściej decydują się na wyjazd, to anestezjolodzy, patomorfolodzy, chirurdzy (ogólni, plastyczni i klatki piersiowej), radiolodzy, specjaliści medycyny ratunkowej.

A tymczasem w Polsce brak specjalistów odczuwalny jest w wielu dziedzinach, np. onkologii, pediatrii, patomorfologii, chorób płuc czy geriatrii.

Chętnych brak
Anestezjologa, z chęcią, zatrudniłby prawie każdy dyrektor szpitala. Natomiast patomorfolodzy stali się jeszcze bardziej deficytowymi specjalistami, od czasu wprowadzenia pakietu onkologicznego – nie wyrabiają się z przeprowadzaniem badań pobranych tkanek od osób, u których podejrzewa się chorobę nowotworową.


Co do geriatrów, to mamy sytuację dramatyczną. W dobie starzejącego się społeczeństwa, ci specjaliści są niezbędni. Wiedzą jak leczyć starszego człowieka tak, aby mógł dłużej dobrze funkcjonować samodzielnie, bez pomocy osób trzecich lub instytucji. To oni są w stanie dobrać seniorowi tak leki, żeby nawet przysłowiowa garść przyjmowana na raz nie powodowała interakcji.

Z lekarzami specjalistami z jednej strony jest problem, ponieważ wielu z nich decyduje się na intratne kontrakty za granicą, natomiast z drugiej strony na wiele specjalizacji nie ma chętnych. Powody są różne – trudne szkolenie specjalizacyjne, brak możliwości prowadzenia praktyki prywatnej w danej specjalizacji, czasami nadal słabe wynagrodzenie przy dużej ilości obowiązków.

Resort zdrowia, wprowadzał różnego rodzaju zachęty, żeby coraz więcej młodych lekarzy decydowało się na specjalizacje deficytowe. Jednak nie do końca to podziałało. Może światełkiem w tunelu jest to, że medycyna to kierunek studiów, który chciałoby studiować wielu, wystarczy wspomnieć, że na nowo powstałym wydziale lekarskim na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach było 40 chętnych na jedno miejsce. Wielu młodych ludzi chce więc zostać lekarzami, pytanie tylko czy będą praktykować w kraju, czy za granicą?

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl