Dobra kobieta to skarb dla mężczyzny chorego na raka prostaty

Dobra kobieta to skarb dla mężczyzny chorego na raka prostaty
Dobra kobieta to skarb dla mężczyzny chorego na raka prostaty Fot. Shutterstock
– Choroba serca jest "elegancka", ale rak prostaty czy rak jądra? Jak o tym w ogóle mówić, skoro to choroba, która uderza bezpośrednio w symbol męskości. Nie mówiąc już o tym, że mężczyzna ma być opoką, a nie osobą potrzebującą pomocy – zauważa psycholog dr Katarzyna Korpolewska.


Specjalistka podczas spotkania prasowego zorganizowanego przez Federację Stowarzyszeń Amazonki pt. „Co każdy duży chłopiec z rakiem prostaty wiedzieć powinien” przekonywała, że to kobiety pełnią kluczową rolę jeśli chodzi o pomoc w zmaganiu się mężczyzny z chorobą.
Dr Katarzyna Korpolewska
psycholog

Kobiety mają inne podejście do kwestii leczenia. Normalnie muszą wykonywać badania cytologiczne, rodzą dzieci w szpitalu, przywykły do tego, że obcy ludzie w kitlach dotykają ich intymnych części ciała. Panie potrafią kombinować, znaleźć się w różnych zawiłych sytuacjach, a mężczyznom trudno odnaleźć się w konsultacjach, skierowaniach, szpitalach.

Kobieta jest niezbędna
Dlatego bardzo często to kobiety przejmują odpowiedzialność za swojego chorego męża, ojca czy dziadka.


– Często jest tak, że mężczyzna wychodzi z gabinetu lekarskiego i nie pamięta co działo się za jego drzwiami. Dlatego pomoc kobiety jest w tym przypadku nie do przecenienia.

Dr Korpolewska zwraca też uwagę, że dodatkowo trudne dla chorych na raka prostaty mężczyzn jest to, że nie są finansowane terapie, które przedłużają życie chorego z rakiem prostaty opornym na kastrację (hormonalną lub chirurgiczną).

– Mężczyźni nie dość, że są już zmęczeni długim chorowaniem, chorobą trudną dla nich do zaakceptowania to jeszcze słyszą, że nie są warci tego, żeby ich leczyć. To jest dla nich bardzo dotkliwe.

Zdaniem specjalistki, ci mężczyźni myślą sobie, że dla naszego państwa ważniejsze jest budowanie boisk i autostrad od ratowania ludzkiego życia, ich życia.

Dziadek umarł, długi zostały
Onkolog dr Elżbieta Senkus stwierdziła, że brak finansowania tych terapii przedłużających życie chorych z rakiem prostaty opornym na kastrację jest nie tylko krzywdzące, ale też nie do końca opłacalne, ponieważ jeśli nie leczymy tych chorych nowoczesną terapią, która pozwala im na funkcjonowanie w dobrej kondycji, wówczas ponosimy koszty związane z innym leczeniem, hospitalizacjami, opieką nad chorymi.


Mowa tu o leku o nazwie enzalutamid, który nie jest refundowany w Polsce, a jednocześnie jest za drogi dla większości chorych, żeby mogli sami opłacić terapię.

– Lek nie wyleczy pacjenta z raka prostaty, ale dzięki temu leczeniu chorzy mogą żyć latami. Rak stercza to dzisiaj choroba przewlekła. Ludzi jednak nie stać na zapłacenie za to leczenie, które tak naprawdę jest leczeniem paliatywnym. Bywa, że rodzina zadłuża się, żeby kupić te leki i efekt jest taki, że mąż, ojciec, dziadek po jakimś czasie umiera, a rodzina zostaje z dużymi długami. Większość krajów europejskich finansuje to leczenie – mówi dr Senkus.


Dodaje, że co roku ok. 4 tys. mężczyzn umiera na raka prostaty opornego na kastrację.

Lek, o którego refundację zabiegają chorzy ma jeszcze jedną zaletę – wydłuża czas bez przerzutów do kości. A przerzuty do kości oznaczają nie co innego jak ogromny ból i złamania kości.

– Mieliśmy kolegę chorego na raka prostaty, miał przerzuty do kości. Najpierw nie mógł chodzić, wtedy woziliśmy go na wózku. Później nie mógł już nawet siedzieć – opowiada farmaceuta dr Leszek Borkowski, prezes fundacji „Razem w chorobie”

Jego zdaniem samodzielność, jako taka sprawność fizyczna jest dla mężczyzny bardzo ważna. – Dopóki facet chodzi i biega to jest OK. Jeśli nie może lub może trochę mniej, to jest chory psychicznie.

Każdy dzień liczy się w życiu
Przeciwnicy refundacji terapii wydłużających życie podnoszą, że wydatki na nie są duże, a tak naprawdę nie powodują one wyleczenia.

Dr Borkowski zadaje więc przekornie pytanie: „Czy opłaca się rodzić dzieci, skoro kiedyś umrą?”. Jego zdaniem pojęcie komfortu życia jest źle odbierane przez zdrowych ludzi, bo nie chodzi tu o życie bardziej komfortowe w sensie choćby materialnym a o to, żeby chory mógł np. sam przewrócić się na drugi bok w nocy czy przykryć kołdrą.

Dr Korpolewska natomiast zwraca uwagę, że nawet rok życia więcej to tak naprawdę bardzo dużo. – Przez rok może wiele się wydarzyć np. urodzi się wnuk, dzieci skończą studia albo zrobimy coś o czym marzyliśmy przez całe życie – wyjaśnia psycholog.

Choroba ojców i dziadków
Przypomnijmy, że rak gruczołu krokowego przez pierwsze lata rozwija się bezobjawowo. W miarę powiększania swojej objętości, powoduje objawy uciskowe sugerujące objawy łagodnego rozrostu gruczołu krokowego, takie jak częstomocz, utrudnienie oddawania moczu i słaby strumień moczu, nagłe uczucie parcia na mocz i konieczność pilnego jego oddania.

Rak ten daje przerzuty drogą naczyń krwionośnych - głównie do kości: kręgosłupa, miednicy, mostka, żeber, górnych części kości udowych; rzadziej spotyka się przerzuty do wątroby, płuca, mózgu. Przerzuty następują też drogą naczyń chłonnych do otaczających węzłów chłonnych.

Rak prostaty rzadko występuje przed 40 rokiem życia. Najczęściej dotyka mężczyzn po sześćdziesiątce. Nie ma wiarygodnych badań przesiewowych, którym można by się poddawać w kierunku tego nowotworu. Badanie stężenia PSA specjaliści określają jako niemiarodajne, ponieważ potrafi dawać wyniki dodatnie, mimo że mężczyzna nie choruje na raka prostaty.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl