Nie ma anestezjologów? Rodzące znieczulą lekarze w trakcie specjalizacji

Znieczulenie zewnątrzoponowe powinno być dostępne dla każdej rodzącej.
Znieczulenie zewnątrzoponowe powinno być dostępne dla każdej rodzącej. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Od 1 lipca NFZ płaci szpitalom za znieczulenie zewnątrzoponowe porodu naturalnego. Jednak szybko okazało się, że wiele kobiet i tak nie będzie mogło korzystać z tego dobrodziejstwa, ponieważ w szpitalach brak anestezjologów. Pojawiły się głosy, że znieczulenie będzie mógł wykonać lekarz w trakcie specjalizacji.


Przypomnijmy, że każdy lekarz, już po studiach, posiadający prawo wykonywania zawodu, żeby zostać specjalistą w danej dziedzinie np. anestezjologii, musi przejść kilkuletnie szkolenie zakończone egzaminem przeprowadzanym przez Centrum Egzaminów Medycznych. Błędem jest postrzeganie wszystkich specjalizujących się lekarzy, jako tych najmłodszych, z małym doświadczeniem. Wielu lekarzy robi np. kolejną specjalizację i ani nie można powiedzieć, że są młodzi, ani że niedoświadczeni.


Można, ale pod nadzorem
Jednak wykorzystanie lekarzy w trakcie specjalizacji do wykonywania znieczulenia zewnątrzoponowego u rodzących kobiet budzi pewne wątpliwości. Zawsze pojawia się pytanie, czy lekarz, który rozpoczyna naukę specjalizacji powinien wykonać ten zabieg? Czy znieczulenie powinno być przeprowadzone pod okiem anestezjologa, czy może być wykonane samodzielnie.


Dr Grzegorz Napiórkowski, prezes Stowarzyszenia Młody Lekarz uważa, że bezpieczniejszym rozwiązaniem tej sytuacji byłoby jednak wykonywanie znieczulenia zewnątrzoponowego pod nadzorem lekarza anestezjologa.
Dr Grzegorz Napiórkowski
prezes Stowarzyszenia Młody Lekarz

Oczywiście ten nadzór może być też różny. Może to odbywać się w ten sposób, że anestezjolog stoi obok i „patrzy na ręce”, może to być tak, że jest on w sali obok, albo wiadomo jest, że przebywa na terenie szpitala i można go wezwać w razie wątpliwości lub problemów.

Jego zdaniem, samodzielne wykonywanie znieczulenia u rodzącej przez lekarza w trakcie specjalizacji, może spowodować problemy np. natury prawnej.


– Powikłania zdarzają się nawet bardzo doświadczonym i utytułowanym lekarzom, więc mogą się zdarzyć również lekarzowi, który jest w trakcie specjalizacji – wyjaśnia dr Napiórkowski.

Prezes tłumaczy, że w krajach zachodnich dużo większy nacisk kładzie się na szybkie wdrożenie lekarzy uczących się danej specjalizacji w wykonywanie procedur medycznych związanych ze specjalizacją, której się uczą. Jednak lekarze wykonują to wszystko pod nadzorem. U nas ten proces jest nieco wolniejszy, choć oczywiście nie oznacza to, że polscy lekarze uczą się jedynie z książek.

Dobre rozwiązanie
– Patrząc od strony praktycznej na znieczulenie zewnątrzoponowe rodzącej, najlepszym rozwiązaniem byłaby sytuacja, kiedy lekarz specjalizujący się założyłby znieczulenie pod nadzorem anestezjologa, a np. kolejne dawki podawałby już sam. Wtedy anestezjolog mógłby zająć się innymi pacjentami, a lekarz specjalizujący się opiekowałby się rodzącą – podkreśla lekarz.

Rozwiązanie proponowane przez dr Napiórkowskiego jest oczywiście bardzo rozsądne i rozwiązałoby choć w niektórych szpitalach kwestię braku odpowiedniej ilości anestezjologów. Dzięki temu kobiety mogłyby tam rodzić bez bólu. Nie należy jednak zapominać, że zarówno dla dobra lekarza w trakcie specjalizacji, jak i kobiety rodzącej, nadzór anestezjologa jest wielce przydatny. Jego doświadczenie jest tym, co może uratować życie i zdrowie kobiecie, jej dziecku, a przy okazji ocalić skórę, czasami Bogu ducha winnego, lekarza.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl