Lekarze rodzinni wcześniej w tym roku zamkną gabinety? Minister nie zdążył rozwiązać ich problemów

Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego grożą zerwaniem kontraktów z NFZ
Lekarze rodzinni z Porozumienia Zielonogórskiego grożą zerwaniem kontraktów z NFZ Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta
Przywykliśmy już, że konflikt między lekarzami rodzinnymi a resortem zdrowia wybucha przed końcem roku. Jednak tym razem kłótnia zaczyna się wcześniej. Lekarze z Federacji Porozumienie Zielonogórskie grożą, że wypowiedzą kontrakty w październiku, ponieważ, jak twierdzą, minister zdrowia nie realizuje zawartych umów.


Jesienią zaczyna się sezon przeziębień i grypy, więc zamknięte gabinety lekarzy rodzinnych byłyby prawdziwą katastrofą dla chorych. Oczywiście Porozumienie Zielonogórskie na razie nie podjęło ostatecznych decyzji o takim kroku, ale wyraźnie wskazuje, że jest on możliwy.


Niespełnione obietnice
„Lekarze rodzinni – świadczeniodawcy podstawowej opieki zdrowotnej z Porozumienia Zielonogórskiego rozważają możliwość wypowiadania umów z NFZ. Jest to skutek niedotrzymania zobowiązań zawartych w porozumieniu z ministrem zdrowia ze stycznia br., które nowy minister ignoruje” – piszą lekarze z FPZ.


Jak tłumaczą, z ministerstwa zdrowia nie dobiegają żadne sygnały, że podejmowane są jakiekolwiek działania mające na celu wprowadzenie zmian w ustawach o świadczeniach zdrowotnych, o działalności gospodarczej i o cmentarzach i chowaniu zmarłych, mającej skutkować stworzeniem instytucji koronera. Takie, jak podają, obietnice złożył lekarzom rodzinnym 7 stycznia 2015 roku Bartosz Arłukowicz.


Włodzimierz Bołtruczuk prezes Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce uważa, że resort zdrowia nie dotrzymuje umów zawartych wcześniej.
Włodzimierz Bołtruczuk
członek zarządu Federacji Porozumienie Zielonogórskie

Tak się nie robi, jest umowa, spotykamy się, pracujemy nad rozwiązaniami, a tymczasem nie ma żadnych spotkań i żadnych rozmów. Problemy, które należy rozwiązać nie są kontrowersyjne. Nie chodzi nam o dodatkowe pieniądze. Chcemy tylko wprowadzenia rozwiązań, które wymagają jedynie krótkich aktów prawnych, rozporządzeń.

Koroner potrzebny od zaraz
Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego podnoszą niezałatwioną sprawę dotyczącą koronerów, a właściwie ich braku. To rzeczywiście jest sprawa, która nie została rozwiązana przez kilkanaście ostatnich lat.

Według obowiązujących przepisów akt zgonu powinien wystawić lekarz rodzinny zmarłego. Niestety, nie zawsze wiadomo kto nim jest. Ponadto taki lekarz często nie jest w stanie szybko przyjechać, a inna sprawa, że wystawianie aktów zgonu nie jest jego podstawowym obowiązkiem. Właśnie dlatego dochodzi do wielu pomyłek, których skutki bywają dość makabryczne.

Przykładem może być, opisywany przez media, przypadek, gdy kobieta zmarła na balkonie podczas opalania. Z powodu źle wystawionego aktu zgonu przez kilka godzin, mimo upału, nie można było zabrać ciała do kostnicy.

Żeby nie dochodziło do takich sytuacji, Porozumienie Zielonogórskie chce, żeby akty zgonu wystawiał koroner – osoba, która zajmowałaby się jedynie takimi sprawami.

Zdążyć przed wyborami
Problemy, które zdaniem FPZ, nie są rozwiązane przez resort zdrowia, mimo obietnic pisemnych byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, rzeczywiście nie są zbyt kontrowersyjne. Brak tych rozwiązań to raczej efekt nagromadzenia różnych spraw, którymi ostatnio zajmuje się resort zdrowia. Ministerstwo zapewnia, że niebawem ustosunkuje się do zarzutów poruszanych przez FPZ.

Przypomnijmy, że zbliżające się wybory, spowodowały, że całe środowisko medyczne ruszyło do resortu ze swoimi nierozwiązanymi problemami, jako przykład można podać sprawę pielęgniarskich zarobków. Czyżby lekarze i farmaceuci obawiali się, że po wyborach nie będzie można tych problemów rozwiązać?

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl