Strajk to głupota, my wolimy oddawać krew dla Brytyjczyków! Czyli jak rodacy na Wyspach organizują wielką kontrofensywę

40-tysięczne Slough pod Londynem.  Około 15 proc. mieszkańców to Polacy
40-tysięczne Slough pod Londynem. Około 15 proc. mieszkańców to Polacy fot. Przemyslaw Kozlowski / AG
Polish Blood for UK – tak nazywa się akcja, która w zamyśle wielu Polaków ma przyćmić strajk planowany na 20 sierpnia. Bo krew ratuje życie, a strajk tylko może je zrujnować. Tak uważają. Chętnych do oddania krwi jest tylu, że na 20 sierpnia w całym kraju brakuje już wolnych terminów.

Tysiąc, dwa tysiące...Organizatorzy liczą zgłoszenia od rodaków, którzy odpowiedzieli na apel i tłumnie rzucili się do internetowej rejestracji, by oddać krew. Nie w szpitalu. W mobilnych punktach, które przemieszczają się po całym kraju. Najlepiej 20 sierpnia, ale można też w przybliżonym terminie. Ważne, by pokazać, że na Wyspach też są Polacy, którzy żadnych akcji protestacyjnych nie popierają. Że, owszem, chcą zaznaczyć swoją obecność, ale w sposób mocno pozytywny. A strajk przecież kojarzy się raczej źle.
– To świetna odpowiedź na strajk, który jest głupim pomysłem. Bo jeśli komuś się tu nie podoba, niech wraca do kraju – mówi naTemat Filip Starybrat. Razem z innym Polakiem prowadzi w Cardiff studio fotograficzne. Ten drugi oddał krew już 17 sierpnia. – To dlatego, że 20 sierpnia nie będzie mobilnego punktu w Cardiff. Popieram akcję. Podpisuję się pod nią obiema rękami i nogami – mówi nam Paweł Boski, fotograf.
Tak też można walczyć o dobre imię
Za akcją stoi inicjatywa British Poles oraz jej koordynator, prawnik Jerzy Byczyński, który oczywiście strajku nie popiera. – Krwi bardzo w brytyjskich szpitalach brakuje. I znów z pomocą przyjdą Polacy. Czy można narzekać na takich imigrantów? – mówił w wywiadach.
Jerzy Byczyński, organizator

Polacy często nie wiedzą, że strajk nie ma organizatora, że nikt niczego nie umawiał ze związkami zawodowymi. Chcą po prostu walczyć o swoje dobre imię. Rozumiem to. Gdy dowiedzą się, że dzięki akcji #polishblood  mogą walczyć przeciwko dyskryminacji a zarazem budować silniejsze brytyjsko-polskie relacje, to bardzo często się przekonują. Wystarczy popatrzeć na liczby – strajku nie popiera ani jedna organizacja,#polishblood  popiera ponad 35, w tym znane osoby jak Anna Maria Anders, córka Gen. Andersa, wielka polska patriotka. Czytaj więcej

Na Facebooku istnieje grupa ”20 sierpnia nie strajkuję tylko ratuję życie!”. Na twitterze działa profil #polishblood. ”Dołączajmy do akcji #polishblood!. Oddawajmy masowo krew, której brakuje w Wielkiej Brytanii!” – nawołują organizatorzy. Proszą, by ludzie wrzucali zdjęcia potwierdzające rejestrację, a także o to, by robili sobie foty podczas oddawania krwi. ”Będziemy je następnie publikować 20 sierpnia na naszym facebooku!” – zachęcają. Zdjęcia już napływają. Każdy z krwiodawców trzyma na nich widoczną kartkę z napisem ”#PolishBlood”.

Zrób to co ja, oddaj krew
A na YouTube do akcji zachęcają zwyczajni Polacy, którym pomysł strajku od początku się nie spodobał. ”Jestem imigrantką. Zasługuję na szacunek. Nie protestuję. Dlatego z tysiącami Polaków mieszkającymi tu, w Wielkiej Brytanii, ja pójdę oddać krew. I ty zrób to samo!” – namawia nauczycielka angielskiego dr Sue.
Tomasz Sałek, kierowca 44 tonowej ciężarówki. W Anglii od 9 lat. On nie chce strajkować. ”Pokażmy wszyscy razem, Anglikom, że można zrobić to w lepszy sposób, honorowy. Ja, zamiast siedzieć w domu 20 sierpnia idę oddać krew. Od was oczekuję chwili przemyślenia i pójścia w moje ślady” – mówi.
Katarzyna Kozak, redaktor naczelna portalu MojaWyspa.co.uk też woli akcję oddawania krwi niż strajk. Mówi, że sama chorowała na nowotwór, miała przetaczaną krew. – I dziś wiem, że krew to co coś najcenniejszego, co można przekazać drugiemu człowiekowi. To dar, który ratuje życie. Oddając ją Polacy mogą pokazać swoją siłę. Strajk nie ma dziś sensu. Nie teraz i nie w takiej formie. Może tylko zaszkodzić Polakom w Wielkiej Brytanii – mówi naTemat.

Do Polski poszedłbym na kolanach
Akcja oddawania krwi, choć bardzo chwalebna, przez wielu też jest krytykowana. Raz – że po co Polacy organizują kontrakcję przeciwko innym Polakom? Nie mogli w innym terminie? A dwa – że Polacy już oddawali krew dla Brytyjczyków w czasie II wojny światowej i co z tego mieli?


– Jeśli ktoś chce, niech oddaje. Ja nie nie zamierzam. Anglicy utoczyli nam tyle krwi i jeszcze mamy im oddawać? Sprzedali nas i w 1939 roku i w 1945 roku. Niech organizatorzy tej akcji oddadzą im jeszcze płuco i nerkę – mówi naTemat Marian Łukasik, który kilka dni temu stwierdził na Facebooku, że jak nie ma organizatora strajku, to on nim może być. Bo jest mu już wszystko jedno. W Wielkiej Brytanii mieszka od 11 lat i przegrał wszelkie możliwe procesy z tamtejszymi związkami zawodowymi (łącznie ze Strasburgiem). – Pracujemy, płacimy podatki, ale to się dla Brytyjczyków nie liczy – mówi.

– Dlaczego nie wróci pan do kraju, skoro jest źle? – pytam.
– Chcę wrócić. Poszedłbym na kolanach. Ale wpakowałem się w ogromne długi. Nie zostawię tak tego – pada odpowiedź.

Brytyjskie gazety o polskiej krwi
20 sierpnia już został zauważony w brytyjskich mediach. I trzeba oddać sprawiedliwość – bardziej z powodu akcji oddawania krwi niż potencjalnego strajku. O PolishBlood piszą największe gazety. Paweł Boski mówi, że jak czyta internetowe komentarze, to nie znajduje żadnych negatywnych. – Obie akcje postrzegane są ze zrozumieniem, ale oddawanie krwi niesie ze sobą jeszcze jakieś pozytywne wibracje. Ludzie piszą, że to fajny pomysł. Że rozumieją Polaków, że to fajni ludzie, pracowici, nie ma potrzeby się ich obawiać – mówi.

Komantarze w ”The Independent”

•Mam polskie nazwisko, ale nie jestem Polką. Ale zdecydowanie czuję, że kampania nienawiści wymierzona w imigrantów musi być powstrzymana. Język, który jest w niej używany przypomina ten używany w Niemczech 70, 80 lat temu. Dlatego zdecydowałam się oddać krew.

• Podziwiam ludzi, którzy mają jaja, by zorganizować strajk. I podziwiam Polaków, którzy sprzeciwiając się strajkowi są tak hojni wychodząc z inicjatywą oddawania krwi.

• Dobra robota. To fantastyczna akcja – pozytywny protest. Godne pochwały i szacunku. Czytaj więcej

Dlatego, zdaniem polskiego fotografa, choć rozumie przyczyny strajku, to największym błędem było nazwanie tej akcji strajkiem właśnie. Z powodu negatywnych skojarzeń. – Ale jeśli akcje się powiodą, to i tak będzie to świetny sygnał dla społeczeństwa, że Polacy są w Wielkiej Brytanii nie tylko po to, by zabierać im pracę. Nie chcemy nic od rządu. Tylko odrobiny szacunku – podkreśla.

napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...