Żadna partia nie pomoże pielęgniarkom, chyba że same stworzą siłę polityczną

Coraz mniej młodych osób wiąże przyszłość zawodową z pielęgniarstwem
Coraz mniej młodych osób wiąże przyszłość zawodową z pielęgniarstwem Tomasz Niesłuchowski / Agencja Gazeta
Na 10 września Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych zaplanował manifestację w Warszawie. Później pielęgniarki mają strajkować. Czy to jednak pomoże im w wyegzekwowaniu podwyżek? Same w to w do końca nie wierzą, bo nie ma i nie było przez ostatnie lata siły politycznej, która konsekwentnie zaopiekowałaby się tą grupą zawodową. Dlatego pielęgniarki myślą o stworzeniu własnego politycznego zaplecza.


– Ani my nie popieramy żadnej siły politycznej, ani też na naszą rzecz nie lobbuje żadna siła polityczna. Czasami proponowano nam miejsca na listach wyborczych różnych partii, jednak z reguły były to te gorsze miejsca i nie korzystaliśmy z tych propozycji – mówi naTemat Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca OZZPiP.


Partia pielęgniarek i położnych
Dlatego pielęgniarki bardzo poważnie myślą o stworzeniu własnej partii. Jeśli nie są w stanie rozwiązać swoich problemów z pomocą działań związkowych, to uważają, że reprezentacja partyjna mogłaby być skuteczna.

Lucyna Dargiewicz
przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych

Jest nas 80 tys., a to konkretna siła. Gdybyśmy stworzyły partię to mogłybyśmy lobbować w Sejmie na rzecz naszego środowiska zawodowego. Partia, zajmowałaby się problemami społecznymi oraz tematyką ochrony zdrowia. Teraz w Sejmie są trzy przedstawicielki naszego zawodu, należą do różnych partii i nie działają wspólnie na rzecz środowiska pielęgniarskiego.

Taka partia, jeśli oczywiście zostałaby założona, byłaby czymś zupełnie nowym na polskiej scenie politycznej. Nie było jeszcze ugrupowania, które reprezentowałoby konkretną grupę zawodową. Właściwie nie do końca wiadomo, czy taka partia znalazłaby się po prawej, czy lewej stronie sceny politycznej. Nie ma co jednak liczyć na to, że mogłaby np. wystartować w najbliższych wyborach do Sejmu. Zwyczajnie zostało już za mało czasu na wypełnienie wszelkich formalności, o przeprowadzeniu odpowiedniej kampanii nie wspominając.

Determinacja pielęgniarek jednak nie dziwi. Od 20 lat nie mogą się doprosić od wszelkich opcji politycznych rozwiązań dotyczących środowiska pielęgniarskiego. To właśnie brak poparcia politycznego powoduje, że pielęgniarki od lat nie mogą doprosić się o podwyżkę swoich żenująco niskich pensji. Teraz resort zdrowia obiecał im 300 zł brutto, mimo, że żądały podwyżek na poziomie 1500 zł. Mogłoby się wydawać, że są to wygórowane żądania, jednak kiedy weźmiemy pod uwagę, że 25 proc. pielęgniarek i położnych zarabia poniżej 2200 zł brutto miesięcznie, to ich postulaty zaczynają wydawać się całkiem zasadne.


PiS nie był przyjazny
Czy pielęgniarkom uda się przekonać ministra zdrowia Mariana Zembalę, że podwyżki w kwocie 1500 zł brutto są konieczne. Wątpliwe. Jednak PiS raczej też im nie pomoże, jeśli uda mu się wygrać najbliższe wybory. Warto przypomnieć, że największy pielęgniarski protest, którego skutkiem było powstanie Białego Miasteczka odbywał się za czasów gdy premierem był Jarosław Kaczyński.

Przypomnijmy, że Białe Miasteczko zostało spontanicznie założone 19 czerwca 2007 r., gdy premier odmówił spotkania z przedstawicielkami protestujących w sprawie podwyżek wynagrodzeń i reformy opieki zdrowotnej pielęgniarek. Zlikwidowane zostało 15 lipca 2007 r. Jarosław Kaczyński zgodził się spotkać z pielęgniarkami dopiero kiedy te rozpoczęły protest głodowy pod kancelarią premiera.
Rozganiać spod kancelarii premiera pielęgniarki próbował wtedy też Jacek Sasin, ówczesny wojewoda mazowiecki, który stwierdził, że Miasteczko jest nielegalne i zwrócił się o jego rozwiązanie do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz–Waltz. Ta jednak odmówiła interwencji i stwierdziła, że protest jest pokojowy i legalny.

Pielęgniarek coraz mniej
Do Białego Miasteczka przychodzili politycy różnych opcji i na tych wizytach niektórzy z nich próbowali zbijać kapitał polityczny, jednak tak naprawdę od tamtej pory żaden z nich nie został wierny pomocy pielęgniarkom.

Wydaje się jednak, że żadna opcja polityczna nie jest zainteresowana spełnieniem pielęgniarskich postulatów, a jest to niestety przejaw braku długofalowej polityki zdrowotnej państwa. Pielęgniarek już brakuje. Młodzi nie garną się do tego zawodu, a wielu absolwentów studiów pielęgniarskich nawet nie szuka pracy w Polsce, tylko od razu po studiach wyjeżdża za granicę. A społeczeństwo jest coraz starsze i coraz bardziej potrzebuje opieki pielęgniarskiej.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DADHERO.PL 0 0Seks byłby dużo fajniejszy, gdyby faceci o tym pamiętali. 10 rzeczy, które obniżają kobietom libido
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Masz "powyborczego doła" po zwycięstwie PiS? Psycholożka radzi, co trzeba zrobić
0 0Cyfrowi kryminaliści spuszczają nam spory łomot. "Ale mamy coś, czego nie mają oni"
NEWSWEEK 0 0Dlaczego faceci w Polsce stracili ochotę na seks? Powodów jest mnóstwo, ale jeden najważniejszy

MAMADU

0 0Rodzicielska wpadka prezesa PSL? Panie Władysławie, czas posłuchać internautów!
0 0Jakie wesele – takie małżeństwo? Od tej rzeczy zależy, jak długo będziecie razem

POLECAMY

KINO 0 0Widziałem ostatni film Piotra Woźniak-Staraka. Aż trudno uwierzyć, że to polska produkcja
0 0"Daleko mi do ideału, ale lubię pomagać ludziom". Rinke Rooyens o nowym programie i ojcostwie
0 0"Cierpią w samotności". Codziennie 12 polskich mężczyzn popełnia samobójstwo
0 0"Syn chce być na zaprzysiężeniu, a ma zakaz wstępu". Jest decyzja Sejmu ws. Hartwicha
0 0"Prosili: zróbcie coś dla moich dzieci". Ta partia czekała 15 lat, żeby dostać się do Sejmu