Oficjalnie to najbardziej paskudna aplikacja na świecie. Peeple może zniszczyć życie

Aplikacja Peeple może być najokrutniejszym narzędziem dostępnym w internecie.
Aplikacja Peeple może być najokrutniejszym narzędziem dostępnym w internecie. Fot. Facebook.com/peeptheapp
Hejt jest bez wątpienia tym, czego w zasobach internetu mamy dziś najwięcej. Aktualnie zalewa on przede wszystkim Facebooka i Twittera, ale już wkrótce wszelkiej maści hejterzy uciekną zapewne do aplikacji Peeple. Takiego narzędzia do wywierania presji na innych w sieci nikt wcześniej nie wymyślił.


Przez całe życie wszelkie nowinki technologiczne staram się przyjmować z wielkim entuzjazmem i podchodzić do nich bardzo optymistycznie. O wychodzącej właśnie z fazy beta testów aplikacji Peeple z optymizmem nie da się jednak myśleć. Szczególnie, gdy ma się świadomość, na jaką skalę internet został opanowany przez ludzi, których głównym celem jest szerzenie zachowań, które opisuje się mianem hejt.

Najbardziej okrutna aplikacja w historii?
Cóż takiego hejterom przynoszą dwie Kanadyjki Jula Cordray i Nicole McCullogh? Aplikację do oceniania ludzi. Absolutnie wszystkich. Także tych, którzy nie mają ochoty "bawić się" ich Peeple, lub o istnieniu nowej aplikacji nie mają zielonego pojęcia. W skali od jednej do pięciu gwiazdek większość z nas będzie jednak wkrótce na Peeple notowana, bo dodać do aplikacji można w zasadzie każdego.

Zdaniem twórczyń aplikacji, w ten sposób nowe technologie wreszcie poprawią naszą wiedzę niezbędną w procesie rekrutacji nowych pracowników, doborze współlokatorów i sąsiadów, no i oczywiście w relacjach przyjacielskich i sercowych. Dlatego też oceny wystawiane poszczególnym osobom będą podzielone na te o charakterze zawodowym, osobistym i uczuciowym. Łatwo będzie więc napiętnować każdego, kto kradnie, kłamie lub zdradza. Albo kogo o to po prostu posądzimy...
Brzmi na rewolucję w hejterstwie i wiele wskazuje na to, iż nią będzie. Szczególnie, że możliwość tworzenia profili osób nie będących użytkownikami Peeple pozwala na wciągnięcie w problemy z sieciową przemocą nawet tych, którzy dotąd skutecznie unikali ich i rezygnowali z posiadania kont w najpopularniejszych serwisach społecznościowych.


Przymilaj się i błagaj lub cierp
"Zabezpieczeń" przed czystym hejtem jest w Peeple niewiele. Pierwszy to fakt, iż żadna z wystawionych innym ocena nie może być anonimowa, wszystkie będą podpisane imieniem i nazwiskiem oceniającego. Kolejną zaporą ma być tzw. positivity rating, który będzie poprawiał ocenę użytkownika aplikacji, jeżeli ten częściej będzie wystawiał innym oceny pozytywne niż negatywne. Po trzecie, negatywne oceny (w Peeple rozumiane jako 1 lub 2 gwiazdki) będą na 48 godzin blokowane. Ten czas twórczynie Peeple dają osobie negatywnie ocenianej do wybłagania u oceniającego zmiany zdania. Jeśli się nie uda, a komentarz nie będzie naruszał regulaminu serwisu, zostanie upubliczniony na naszym profilu na rok.

Po takim okresie znikać będą z Peeple zarówno negatywne, jak i pozytywne komentarze. Bo Cordray i McCullogh są zdania, że w ciągu roku człowiek bardzo się zmienia i starsze oceny byłby nieaktualne.

Co ważne, twórczynie Peeple w chwili obecnej nie zakładają udostępnienia opcji zablokowania możliwości oceniania osób, które sobie tego nie życzą. Ewentualne spory w tym względzie będą wymagały więc zapewne wejścia na drogę sądową. Dla osób mieszkających poza Kanadą, gdzie serwis ma siedzibę, może być to jednak narzędzie trudno dostępne.
Słabe zabezpieczenia
Pewnym pocieszeniem jest fakt, iż finalna wersja aplikacji w przypadku osób, które świadomie nie zarejestrują się w niej, ma pozwalać na publiczne wyświetlanie tylko ocen pozytywnych. I tu jest jednak furtka dla hejterów. Peeple za "pozytywną" uważa już ocenę 3-gwiazdkową. Taka wyświetla się automatycznie w ułamkach sekund. Jeżeli jej treść nie będzie jednoznacznie nienawistna, seksistowska, rasistowska lub wulgarna będziemy musieli z nią żyć przez rok, a może i całe życie.

Wątpliwości budzi też fakt, czy startujący dopiero serwis będzie w stanie stworzyć zespół moderatorów posługujący się choćby kilkudziesięcioma najpopularniejszymi językami świata. Jeżeli zdadzą się tylko na Google Translate, ich zabezpieczenia przed czystą internetową nienawiścią będą jeszcze słabsze... Nie wiadomo też, jak Peeple zamierza dostosować się do transatlantyckich standardów mających na celu urealnienie w Ameryce Północnej i Europie prawa do bycia zapomnianym w sieci.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Jazda w tym aucie to czysta przyjemność. Rodzina będzie zachwycona
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
TYLKO W NATEMAT 0 0PiS przystąpił do realizacji obietnic, czyli dlaczego Polacy będą zarabiali mniej
0 0Tak PiS załata budżet. W styczniu ceny alkoholu i papierosów pójdą w górę!
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
Möller's 0 0Jak wspierać rozwój dziecka po 4 tygodniu życia? Ten składnik warto wprowadzić do diety
dad:HERO 0 0I wtedy wchodzi Pepsi, cała na różowo… Wina musującego z logiem tej firmy się nie spodziewałeś
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
0 0Takich ludzi trzeba jak najszybciej wyeliminować z dróg. "Bogate dzieciaki" chwalą się piractwem