
Jak to miło jest zobaczyć piękną koleżankę dobiegającą 40-stki z gładką skórą, jak u niemowlaka, pełnymi wargami i wydatnymi policzkami. Co zrobiłaś? Wow! "Zawsze taka byłam! – odpowiada 40-letnia Barbie. Po czym, czując, że chyba jednak trochę nagina rzeczywistość, wymyśla naprawdę dziwaczne powody swojej zupełnie nowej twarzy. Tylko po co oszukiwać skoro kłamstwo jest wypisane wypełniaczami na twarzy?
Czym innym jest dbanie o siebie i robienie drobnych zabiegów, a czym innym deformowanie swojej twarzy i udawanie, że nic się nie stało. Poza tym, te ingerencje nie zawsze idą w parze z samoakceptacją. Bo jak inaczej tłumaczyć fakt, że kobiety jak ognia unikają mówienia prawdy o swojej nowej twarzy?

Kobieta z wiekiem nie zyskuje na jędrności. Może się gdzieś zatrzymać, bo są pewne genetyczne uwarunkowania, ale na Boga Ojca! Nie powiększają się jej oczy. Usta też raczej nie. Nie da się. Jak się zmieni dietę to się poprawia jakość tej skóry, ale nie zmieniają się rysy. Nie ma opcji!
Oczywiście nie chodzi o to, żeby na wyrost tłumaczyć się z każdej małej zmiany. Ale jeśli nie przypominamy siebie w ogóle, a wielkie usta uniemożliwiają nam swobodne połykanie pokarmu to znak, że przesadziłyśmy z ów "cud dietą" i może nie warto zaklinać rzeczywistości. A gwiazdki kłamią na potęgę.
Mam wiele koleżanek, które nie pracują w showbiznesie i też mają z tym problem. Kiedy mówię: „Pięknie wyglądasz. Czy nadal korzystasz z mezoterapii?”, w odpowiedzi słyszę : „Nie! Byłam na wakacjach."
Alergie to już w ogóle non-stop. Wszyscy mają alergię na wszystko. I gluten! Podobno jak się ma uczulenie na gluten to też usta rosną. To są takie idiotyzmy, które dobry lekarz od razu zdementuje.

– Boją się zostać oskarżone o próżność, która jest w sumie nieodłączną cechą bycia gwiazdą. Osoby introwertyczne raczej same nie wychodzą na tę pierwszą linię frontu. To jest wpisane w ten zawód – mówi Korwin-Piotrowska. Wtóruje jej psycholog Rafał Jaros z agencji badawczej INSE Research, który twierdzi, że problemy z przyznaniem się do poprawek poprzedzają bariery w psychice.
Istnieje pewna bariera psychiczna w tej osobie. Ona siebie nie widzi tak jak ją widzą inni.To się kwalifikuje na terapię."To co widzę w lustrze to nie jest to co widza inni, nie jestem w stanie się obiektywnie ocenić. Cały czas mam niesamowitą skłonność do poprawiania czegoś bo te zabiegi uzależniają" – tak myślą. Dopchać, wypchać, spłaszczyć.
Problem upartego nieprzyznawania się do dokonanych zmian, często już bardzo widocznych lub wręcz karykaturalnych, pokazuje, że wyparcie rzeczywistości to nie tylko starach przed hejterami. To może być problem natury psychologicznej - kompleksy i brak akceptacji samej siebie.
Jesteśmy zakłamanym społeczeństwem z ogromną skłonnością do braku tolerancji, hejtowania i oceniania innych. A, że poprawianie urody przez niektórych uważane jest za grzech, bo "tylko natura jest piękna", wiec nie ma się co dziwić, że wiele kobiet idzie w zaparte.
O większy dystans do siebie, a przynajmniej za brak hipokryzji, można pochwalić gwiazdy Instagrama. Popularne ślicznotki, które mają idealne figury po dwójce dzieci, nos i usta Angeliny Jolie, są śledzone przez miliony followersów. Dlaczego?
– Ja czytałam o sobie różne rzeczy typu „Wredny, stary, nabotoksowany ryj” i dużo gorsze. Świadczy to jednak nie o mnie, tylko o autorach komentarzy. Wiele kobiet, pomimo, że bardzo korzystnie wygląda, nie chce narażać się na takie oceny, więc woli się nie przyznawać. Zatem tak źle i tak niedobrze - podsumowuje Młynarska.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
