
Czy to aby na pewno moje? Coraz więcej mężczyzn zadaje sobie takie pytanie spoglądając ukradkiem na swoje dziecko. Laboratoria oferujące testy na sprawdzenie ojcostwa przeżywają dzisiaj prawdziwe oblężenie, a ich pracownicy nie narzekają na brak pracy.
Nie wiadomo, ile istnieje takich firm na rynku, ale jedno jest pewne - ich liczba z roku na rok rośnie. Prywatne firmy specjalizujące się w testach na ojcostwo przenoszą się też do internetu, gdzie kuszą krzykliwymi nagłówkami, obietnicą niskiej ceny i pełnej dyskrecji. Nie ma się co dziwić, to obecnie bardzo dochodowy interes. Za otworzeniem takiego biznesu przemawia jeszcze jedno - żeby go rozkręcić wystarczy laboratorium. Prawo w tym przypadku nie nadąża za rzeczywistością i nie wprowadziło dodatkowych obostrzeń, które regulowałyby rozrost tego typu firm.
Niska cena? Niska jakość i pomyłki
Dr n. med. Krzysztof Rębała z Pracowni Ustalania Ojcostwa i Identyfikacji Osobniczej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej w Gdańsku przyznaje, że rynek firm oferujących testy na ojcostwo przypomina obecnie wolną amerykankę. Brak jasnych przepisów i łatwe pieniądze sprawiają, że kolejne firmy i laboratoria postanawiają rozszerzyć swoją działalność o robienie takich testów, a to, jak wskazuje ekspert, rodzi wiele niebezpieczeństw. – Począwszy od wątpliwych wyników, po najgorsze - czyli pomyłki w sprawie wykluczenia lub potwierdzenia ojcostwa – mówi.
Mamy obecnie na rynku bardzo wiele laboratoriów wykonujących usługi różnej jakości. A klienci kierują się kryterium ceny. Im niższa, tym lepsza. Ale taka oferta nie zawsze oznacza najwyższą jakość badania. Dzisiaj ustalaniem ojcostwa może się zajmować tak naprawdę każdy, a to rodzi wiele niebezpieczeństw.
Co jakiś czas media podają elektryzujące dane dotyczące ojcostwa. Z niektórych wynika, że co dziesiąte dziecko może mieć innego niż w rzeczywistości tatę. Mężczyźni nie pozostają głusi na takie sugestie, co rodzi pokusę, żeby samemu sprawdzić, czy żona, dziewczyna, narzeczona nie przyprawiła mu rogów. – To chyba najczęstsza przyczyna, dla której mężczyźni, bo to przede wszystkim oni się do nas zgłaszają, chcą przeprowadzić takie testy – tłumaczy Barbara Prokurat, która prowadzi prywatne laboratorium badań nad uzgodnieniem ojcostwa. Z jej obserwacji wynika, że opd 20 - 30 proc. testów wykazuje niezgodność ojcostwa.
Do zrobienia takiego badania pchają przede wszystkim wątpliwości. Brak podobieństwa między ojcem a dzieckiem, plotki zasłyszane w rodzinie albo od znajomych dotyczące niedochowania wierności przez żonę. Te powody od wielu lat są takie same.
Wątpliwości odnośnie ojcostwa to do dzisiaj wielkie tabu. i trudno się temu dziwić. Jaki jest społeczny odbiór mężczyzny, który dał się złapać, albo wychowywał nie swoje potomstwo? Mówi się, że "frajer", "rogacz", a sam mężczyzna zaczyna podważać swoją męskość. Nie uważam też, żeby to był problem marginalny. Takie wątpliwości może mieć bardzo wielu mężczyzn, ale nie ma przyzwolenia, żeby o tym mówić.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
