
Broda to podobno miara męskości. Ma w sobie to "coś" – ale jak wszystko, poddaje się modzie. Teraz najwyraźniej nadszedł czas tzw. bubble beard, czyli brody z piany mydlanej. Tak przynajmniej uważa nowojorski fotograf, Mindo Cikanavicius. Ukuł nawet specjalny termin: Bubbleissimo.
Zapuszczanie brody oznacza poświęcenie. Rozwiązaniem dla niecierpliwych i liczących na szybki efekt jest "bubble beard". Mniej tradycyjnej, ale dającej sporo frajdy. To pierwsze wrażenie, jakie można odnieść patrząc na zdjęcia Mindo Cikanaviciusa.


Fotograf z Nowego Jorku postanowił wyznaczyć nowy trend męskiej urody. I to z przymrużeniem oka. Przed jego obiektywem stanęli modele ze stylowymi, mydlanymi brodami. Dystyngowani, pełni klasy, w niczym nie ustępują kolegom po fachu, chwalącym się "prawdziwym"atrybutem męskości.

Projekt Bubbleissimo podaje w wątpliwość, czym ona właściwie jest – bo może chodzi w niej o coś zupełnie innego, niż nam się wydaje. A za tą wątpliwością podążają internauci i… internautki.
