Tego nie dowiesz się w szkole... Żołnierze NSZ wyzwolili niemiecki obóz, ratując 1000 kobiet! W tym Polki i Żydówki

Żołnierze Brygady NSZ. 5 maja 1945 roku wyzwolili niemiecki obóz koncentracyjny w Holiszowie.
Żołnierze Brygady NSZ. 5 maja 1945 roku wyzwolili niemiecki obóz koncentracyjny w Holiszowie. Fot. IPN / Wikimedia Commons
Z wielu względów Brygadę Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych należy uznać za wyjątkową. W 1945 roku przedarła się na Zachód, do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Co więcej, została uznana przez samego gen. Pattona za jednostkę aliancką! Jakby tego było mało, oswobodziła niemiecki obóz koncentracyjny, niosąc wolność dla tysiąca kobiet, w tym kilkuset Żydówek. Żaden inny polski oddział nigdy tego nie dokonał.



Brawurowy atak
Holiszów (cz. Holysov, niem. Holleischen) koło Pilzna – miasteczko, w którym Niemcy urządzili swoiste "piekło" dla setek kobiet. Tam, w filii obozu Flossenbürg, osadzili więźniarki różnej narodowości, m.in. Francuzki, Żydówki, Holenderki, Belgijki, Jugosławianki, Rosjanki czy Rumunki. Nie zabrakło też Polek. Wszystkie zostały wyzwolone radosnego 5 maja 1945 roku. Pomoc przyszła w ostatnim czasie, jak wynika bowiem z relacji ocalałych członków załogi obozu - w obliczu zbliżającego się końca wojny, baraki z więźniarkami miały być jak najszybciej wysadzone...
Bolesław Kempa, żołnierz Brygady Świętokrzyskiej

Wdarliśmy się do miasteczka Holiszowa. Opanowaliśmy miasto i fabrykę amunicji, która była bombardowana 3 ma­ja, wypuściliśmy około 2 tys. robotników z obozu. Powitali entuzjastycznie nasze przybycie. Wśród nich było około tysiąca Polaków, głównie kobiet, z których ra­dości byliśmy do głębi wzruszeni. Zdobywając miasto, zabraliśmy duże ilości broni, amunicji, żywności, którą po uzupełnieniu naszych zapasów rozdaliśmy miejscowej ludności, a broń partyzantom czeskim, przez co więzy przyjaźni mię­dzy Czechami i Polakami zacieśniły się. Wycofaliśmy się z miasta, zabierając jeńców i pozostawiając Czechów, którzy mają je dalej utrzymywać.

Cz. Brzoza, "Od Miechowa do Coburga. Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych w marszu na zachód"
Łącznie wolność odzyskało nawet 1000 osadzonych, w tym dokładnie 167 Polek i 280 kobiet pochodzenia żydowskiego. W polskiej niewoli z dnia na dzień znalazło się ok. 200 esesmanów oraz kilkanaście strażniczek obozu. Tylko dwóch polskich żołnierzy ucierpiało podczas ataku, odnosząc niezagrażające życiu rany. Udało się więc dokonać niemalże sztuki niemożliwej – wyzwolić pilnie strzeżony obóz praktycznie bez strat własnych!
U boku Amerykanów
Polacy byli pod Pilznem już 1 maja. Tam też, w okolicach miasta, uroczyście obchodzono w szeregach oddziału NSZ kolejną rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Gdy wydawało się, że pierwsze majowe dni niczym już Polaków nie zaskoczą, patrolowi Brygady udało się nawiązać kontakt z amerykańskimi żołnierzami, a następnie przejść pod rozkazy dowódcy 3 Armii, samego gen. George Pattona! Informacje przekazane sojusznikom przez Polaków (uznano ich za integralną część armii alianckiej), posłużyły m.in. do zbombardowania konkretnych niemieckich celów.
Rozkaz "Bohuna", 6 V 1945

Dziś sztandary nasze powiewają obok zwycięskich barw amerykańskich, obok proporców wyzwolonego narodu czeskiego. Opatrzność pozwoliła nam raz jeszcze wziąć udział w walce przeciwko odwiecznemu wrogowi i dorzucić swą cząstkę do wspólnego wysiłku zjednoczonych narodów. W tej tak pamiętnej dla nas chwili dziękuję Wam za zaufanie, którym mnie obdarzyliście. Ta Wasza ufność umożliwiła mnie w znacznej mierze realizację tych zadań, które sobie postawiliśmy.

R. Sierchuła, Droga do Wolności, [w:] dodatek historyczny IPN "Brygada Świętokrzyska"
Marsz na zachód
Jak w ogóle Polacy znaleźli się na czeskiej ziemi? To było pokłosie wyjątkowo trudnej decyzji, która mogła przesądzić o losie całego oddziału, jak i skutek okoliczności, w jakich pod koniec wojny znalazło się polskie podziemie niepodległościowe. Gdy w styczniu 1944 roku przedwojenne ziemi polskie przekroczyła Armia Czerwona, dla wielu stało się jasne, że przyszła okupacja sowiecka jest tylko kwestią czasu.

Dowódca Brygady Świętokrzyskiej – kpt. Antoni Dąbrowski-Szacki „Bohun”, który nie był zwolennikiem scalenia oddziałów NSZ z AK, postanowił uchodzić na Zachód. Pozostanie na ziemiach, które rychło miały być opanowane przez Sowietów, byłoby równoznaczne z kresem istnienia oddziału, a zapewne też śmiercią jego członków. Aby przedostać się dalej, musiał jednak przejść przez pozycje niemieckie. Kierując się zimnym pragmatyzmem, zawarł porozumienie z lokalnymi dowódcami Wehrmachtu, co umożliwiło jego żołnierzom marsz w kierunku zachodnim. Dla przeciwników Brygady będzie to później powód do oskarżeń o kolaborację...

Gdyby nie czasowa oraz ograniczona w zakresie i charakterze ugoda z Niemcami, prawdopodobnie nie udałoby się ujść przed Sowietami. Z pewnością żołnierze "Bohuna" nie znaleźliby się w Czechosłowacji i nie wyzwoliliby obozu w Holeszowicach. Setki kobiet mogłoby nie doczekać końca wojny. A zbrodniarze pokroju Gerharda Lichtenaua, komendanta obozu, który zamierzał wysadzić go w powietrze (na jego rozkaz pod baraki podłożono materiały wybuchowe), uniknęliby kary. Dla takich jak Lichtenau żołnierze Brygady NSZ nie mieli jednak żadnej litości. Jedynym rozwiązaniem było rozstrzelanie.
Generał Anders mówi "nie"
Gratulacje za wyzwolenie obozu w Holiszowie spływały do "Bohuna" jeszcze jakiś czas, nie przeszkodziło to jednak stronie czechosłowackiej do oskarżeń Polaków o szkodliwą współpracę z Niemcami. Porozumienie z początku 1945 roku było faktem, choć zapominano najwyraźniej o wcześniejszej działalności Brygady, godzącej zarówno w Niemców, jak i Sowietów. Także na czeskiej ziemi Polacy, już u boku Amerykanów, napsuli okupantom sporo krwi. Wyzwolono nie tylko tysiące przymusowych robotników, ale i wzięto do niewoli sztab jednego z niemieckich korpusów!


I choć partyzanci Brygady marzyli o przejściu pod rozkazy nastawionego zdecydowanie antysowiecko gen. Władysława Andersa, ten nie wyraził na to zgody. W efekcie zostali na wniosek Amerykanów skierowani do Polskich Kompanii Wartowniczych, pełniących służbę na terenie okupowanych przez aliantów Niemiec.

Czy Polacy dziś pamiętają o brawurowym oswobodzeniu przez swych rodaków niemieckiego obozu na czeskiej ziemi? Wątpliwe, trudno bowiem o takim oddziale jak Brygada Świętokrzyska, w ogóle usłyszeć w szkołach...

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...