Pielęgniarki „gwoździem do trumny” wizerunku ministra zdrowia. Upadek CZD to byłoby zupełne dno

Problemy pielęgniarek od lat nie są rozwiązane. Tu protest z 2015 r.
Problemy pielęgniarek od lat nie są rozwiązane. Tu protest z 2015 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł ma coraz większe problemy wizerunkowe. Rozwiązanie sporu dyrekcji Centrum Zdrowia Dziecka z pielęgniarkami byłoby dla niego bardzo korzystne. Nierozwiązanie tego problemu może zupełnie go pogrążyć. Zamknięcie unikalnego szpitala, jakim jest CZD, z powodu narastających długów spowodowałoby, że minister zapisałby się czarnymi zgłoskami w historii polskiej medycyny.


Minister Zdrowia, jeszcze przed strajkiem pielęgniarek, nie miał najlepszych notowań. Jak podaje portal branżowy Medycyna Praktyczna, według najnowszego sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła źle ocenia już 45 proc. badanych. Radziwiłł jest jednym z ministrów rządu Beaty Szydło, którzy po trzech miesiącach od poprzedniego sondażu stracili najwięcej poparcia. Sondaż przeprowadzono 20-21 maja.Co ciekawe we wcześniejszym sondażu minister miał bardzo dobre notowania.


Niewielu uwierzyło w „złe pielęgniarki”
Sytuacja w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, które podlega Ministerstwu Zdrowia jest dramatyczna. Może dojść nawet do zamknięcia tego unikalnego szpitala pediatrycznego. Jeśli rzeczywiście doszłoby do tego, byłaby to zupełna wizerunkowa klapa nie tylko Ministra Zdrowia, który nie za bardzo chce osobiście zajmować się strajkiem pielęgniarek ale też ogromna rysa na wizerunku całego rządu PiS. Może sprawą powinna zająć się premier Beata Szydło? Polacy nie zapomną zamknięcia najlepszego szpitala pediatrycznego w Polsce.


Niestety tylko nieliczni uwierzyli w to, co próbował przekazać o pielęgniarkach z CZD minister Radziwiłł. To nie one są winne zadłużeniu tego szpitala klinicznego, wcale nie zarabiają dużo i naprawdę nie wiedzą w co mają włożyć ręce, bo zwyczajnie jest ich za mało.


Oczywiście szukanie winnych tej sytuacji też na niewiele się zdało. Winny jest zły system, w którym procedury pediatryczne szpitala klinicznego wycenione są na tym samym poziomie co szpitala powiatowego. Zresztą nawet szpitale powiatowe tracą na pediatrii. Oczywiście taka sytuacja jest od lat, ale minister Radziwiłł jest na Miodowej już od pół roku i nic w sprawie tych wycen nie zrobił.

Lekarskie postulaty spełnione, pielęgniarskie nie
Za to na początku roku minister chwalił się, że po raz pierwszy od lat nie były w styczniu zamknięte gabinety lekarzy rodzinnych. Nie były, bo minister zgodził się na postulaty lekarzy, choć trzeba przyznać, że ta zgoda jest dość kosztowna dla systemu ochrony zdrowia. Dlaczego więc akurat pielęgniarki z CZD miałyby godzić się na rozwiązania kompromisowe, nie do końca dla nich korzystne? To tacy sami pracownicy medyczni jak inni. Żeby system działał muszą być lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy medyczni. Tu każdy jest ważny. W CZD lekarze nie strajkują a szpital nie może funkcjonować.

Minister, najpierw niechętny osobistemu angażowaniu się w negocjacje z pielęgniarkami pojechał jednak porozmawiać z nimi. Tyle że jednorazowa wizyta niewiele wniosła i chyba miała poprawić wizerunek ministra a nie doprowadzić do zakończenia strajku.

W 2007 r. kiedy pielęgniarki przez prawie miesiąc strajkowały pod kancelarią premiera i rozstawiły „Białe miasteczko” mówiono, że ówczesny minister zdrowia Zbigniew Religa powinien podać się do dymisji. Minister jednak nie oddał urzędu i z pełnym zaangażowanie negocjował z pielęgniarkami. W przypadku, oczywiście nieporównywalnie mniejszego protestu w CZD, osobistego zaangażowania ministra nie widać. Mało tego próbuje jedynie napuszczać społeczeństwo na pielęgniarki, opowiadając w mediach, że chodzi im tylko o kasę, że przez strajk trzeba będzie zamknąć szpital itd.

Pielęgniarki piszą
Pielęgniarki jednak mówią głośno jak wygląda ich codzienna rzeczywistość. Komentują pod artykułami o strajku, piszą też listy do naTemat. Ich opowieści nie pokrywają się z tym co opowiada o pielęgniarkach minister.

Pani Joanna, pielęgniarka

Zastanawiam się dlaczego wody w usta nabrała Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Teraz jest okazja by naświetlić problem braku pielęgniarek, starzejących się bardzo  pielęgniarek, bo średnia wieku to ok. 50 lat. W moim otoczeniu wiele koleżanek ma 2 etaty lub przynajmniej półtora. Sama tak pracowałam przez półtora roku. Co 4 noc jestem w pracy , kręgosłup mam zniszczony i nikogo to nie obchodzi, że pracuję również w święta.

Tych co tak głośno krzyczą zapraszam na swój oddział. Wielokrotnie słyszałam, że za żadne pieniądze nie pracowaliby w tak ciężkich warunkach. Pracuję na Neurologii i oddziale udarowym. Mam 45 lat i według statystyk jestem młodą pielęgniarką.

Denerwuję się kiedy ktoś mówi, że kawkę piję na dyżurach. A co mam pić, w wolnym kraju żyję i mogę sobie pić co chcę, a może zabronimy pić kawę wszystkim pracownikom w Polsce?

Denerwuję się kiedy ktoś mówi, że żyję z łapówek - zapewniam, że nigdy takiej nie dostałam. Czekoladek mam dość, szkoda pieniędzy tych którzy je kupują a potem jeszcze wymawiają.

Denerwuję się kiedy traktuje się mnie jak pomiotło, bez szacunku, zrozumienia. Nazywa się nas obelżywymi słowami, gardzi, wyśmiewa i traktuje jak służące. Podziwiam pielęgniarki z CZD za odwagę i mam nadzieję że dojdą do porozumienia.

I jeszcze jedno: dlaczego media karmią nas informacjami jakoby pielęgniarki dostały po 400 zł. Przecież to nie jest prawda. Ja osobiście i moje koleżanki dostałyśmy po 333 zł brutto, co daje 231,5 na rękę i to jako dodatek do pensji a nie jak obiecano do podstawy.

Pan Jerzy, mąż pielęgniarki

Moja żona jest pielęgniarką i bardzo popieram protest jej koleżanek. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że jest jeszcze jeden istotny aspekt wskazujący jak bardzo odpowiedzialna jest praca pielęgniarek, a nikt o tym nie wspomina. Trzeba mieć świadomość, że jeśli pielęgniarka popełni błąd w pracy, może pójść do więzienia i mieć na sumieniu śmierć pacjenta. Nietrudno o popełnienie błędu ponieważ pielęgniarki są zbyt obciążone pracą i często pracują na 2-3 etaty.

Bardzo bulwersują mnie wypowiedzi że pielęgniarki zarabiają ponad 5 tys. Tak, oczywiście, ale gdy pracują na 2-3 etaty lub pracują na kontraktach po 250 godz. miesięcznie.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl